Smoleńsk. Gdy stanie się prawda...Jak się będą tłumaczyć ci, co mataczyli?

fot. PAP/Wojciech Pacewicz
fot. PAP/Wojciech Pacewicz

GDY STANIE SIĘ PRAWDA

Kiedy nastąpi przełom (a finał jest bliski),

Znajdą twarde dowody… I pobudki niskie…

Gdy świeży wiatr rozwieje mgły smoleńskiej obłok,

Zdrada znów wyjdzie z cienia, stanie w świetle, o krok,

Nasunie się pytanie (zwykłe w takiej chwili):

Jak się będą tłumaczyć ci, co mataczyli?


Skąd taka podłość u nich? Skąd łajdactwo takie,

Że ten, kto wyżej siędzie, nie chce być Polakiem?


Co powiedzą lemingi, które wierzyć chciały?

Nawet wbrew rozsądkowi… Wbrew logice całej…


Dlaczego w tym teatrze zaprzaństwa, przewiny,

Ten, kto oglądał skutek, nie szuka przyczyny?


Pierwsi rzekną: „Znaliśmy od początku wszystko…

Wojny chcieliście? Z Rosją? Wybraliśmy przyszłość!”

Lemingi zaś skwitują: „Jednak ktoś ich ubił?

Trudno… Stało się… Oj tam… Nikt ich tu nie lubił…”

Z tomiku „Pro publico bono” przypominam dziś wiersz pt. „SMOLEŃSK” w interpretacji Jerzego Zelnika:

I jedną z wersji ballady „Błogosławiony płynie czas”, która jest próbą oswojenia smutku po stracie bliskich osób…

Anonimowy internauta skojarzył ten utwór z tragedią smoleńską…

Autor

Studio TV

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...