Mec. Wassermann: Sytuacja dojrzała do tego, by powiedzieć: „dość”. Należy zacząć od początku, na forum międzynarodowym. NASZ WYWIAD

Fot. PAP/Leszek Szymański
Fot. PAP/Leszek Szymański

wPolityce.pl: Stenogramy ujawnione przez RMF FM zainteresowały media. Powtarzano znane od lat tezy o naciskach i winie pilotów. Rządowa komisja przekonywała, że materiały potwierdzają wyniki jej śledztwa. Jednak wciąż nie wiemy, czy w Smoleńsku były materiały wybuchowe czy nie, nie wiemy czy na ciałach ofiar są ślady wybuchu czy nie. Nie ma innych kluczowych materiałów i informacji. Jak zatem oceniać doniesienia dot. nowych odczytów?

Mec. Małgorzata Wassermann: Przede wszystkim jestem kompletnie zdezorientowana. Nie jestem w stanie odpowiedzieć sobie na pytanie, której opinii mogę wierzyć, a której nie, któremu odczytowi można ufać. To jest rzeczą niepojętą, żeby kopie między sobą tak mocno się różniły, by na podstawie tych kopii odczytywano tak różne rzeczy. Wydaję mi się, że sytuacja dojrzała do takiego momentu, że należy powiedzieć: „dość”. Należy zacząć od początku, ale na forum międzynarodowym, przy takim organie, który zagwarantuje obiektywizm i niezależność.

Mówi Pani o różnych kopiach. Media uznały, że ostatnia z nich jest przełomowa. Jest?

Ja nie widzę tam żadnego przełomu. Dla mnie materiał, jaki ukazał się w internecie, nie zmienia w żaden sposób sprawy przebiegu tragedii smoleńskiej, nie ma wpływu na ocenę jej przebiegu. Przez fachowców podważana jest już wartość dowodowa tych materiałów. Eksperci wskazywali, że ten materiał nie może być podstawą do wiarygodnych ustaleń. Ta sprawa jednak nie wpływa na miejsce ulokowania szczątek samolotu, na brak krateru na miejscu tragedii, na rozrzut części samolotu, na charakter odkształceń, sposób zniszczenia maszyny. Główne tezy i wątpliwości, wskazujące, że tragedia nie przebiegała w taki sposób, jak twierdzi dr Lasek, nie zostały tym stenogramem w żaden sposób podważone.

Polska prokuratura i media wracają do tez Anodiny i raportu MAK, zaś w Niemczech ukazuje się książka Jurgena Rotha, która wskazuje na wątek zamachu przeprowadzonego przez FSB. Co Pani sądzi o tych doniesieniach?

Ta publikacja to szansa, by dać opinii publicznej na świecie możliwość spostrzeżenia, że narracja pani Anodiny i MAK nie polega na prawdzie. W obliczu tragedii samolotu malezyjskiego, tego co dzieje się na Ukrainie wydaje się, że jesteśmy coraz bliżej tego momentu, w którym kraje trzecie chcą nas wspomóc. One zdają sobie sprawę, że sprawa tragedii smoleńskiej jest niejasna i wciąż nie wyjaśniona. Liczymy na to, że dzięki takim publikacjom, jak Pana Rotha dojdzie do przewartościowania pewnych rzeczy, zaś opinia międzynarodowa nas wesprze.

Na konferencji UKSW dot. sprawy smoleńskiej mówiła Pani, że zawiodła się na środowisku wymiaru sprawiedliwości, które milczało, gdy w sprawie 10/04 łamano podstawowe zasady postępowania. Kto jest odpowiedzialny za to, że w tym śledztwie są łamane podstawowe standardy?

To jest trudne pytanie, ponieważ nie mamy możliwości sprawdzenia, kto spowodował, że większość czynności nie została wykonana, kto spowodował, że niektóre działania wykonano po czasie. Nie mamy również możliwości zadania pytania, jakie czynności i badania wykonywał pan Lasek. Pamiętajmy, że już po tragedii zmieniono prawo lotnicze, co umożliwiło komisji uchylanie się od odpowiedzi. I oni powoływali się na to prawo w czerwcu 2010 roku. To jednak nie ma racji bytu, ponieważ gdy katastrofa miała miejsce obowiązywały jeszcze stare przepisy. Prawo nie działa wstecz. Dr Lasek powinien zostać przesłuchany i ujawnić wszystkie badania, które rzekomo wykonała komisja Millera.

Rozmawiał Stanisław Żaryn


NOWOŚĆ!

Nieznane kulisy katastrofy i śledztwa smoleńskiego: „Zamach na prawdę” autorstwa Małgorzaty Wassermann i Bogdana Rymanowskiego. Książka dostępna wSklepiku.pl. Polecamy!

W tym miejscu za chwilę pojawią się komentarze...