PKW stała się organem specjalnej troski. Całe społeczeństwo powinno współczuć tym herosom, którzy podjęli się rzeczy niemożliwej w naszym przaśnym grajdołku czyli zliczenia głosów wrzuconych do urny.

Największym osiągnięciem III RP nie jest nawet sam fakt fałszowania wyborów. Najważniejsze jest przekonanie sporej części społeczeństwa, że to nic takiego. Mało tego wielu jest pewnie takich, którzy krzykną ochoczo: „A niech i fałszują, byle tylko PiS nie doszedł do władzy!!!”

I nie będą to jacyś zapici menele, którym na skraju zerwanego filmu jest wszystko jedno. Będą to redaktorzy obsypani orderami i Wiktorami, będą to uczeni, biznesmeni, artyści i wszelkiej maści celebryci. Będą to nawet urzędnicy najniższego szczebla, którzy dzięki siedzeniu cicho mają robotę i lepiej się nie wychylać, bo i tego może nie być. A jak sfałszują to nasza mini idylla będzie trwać nadal.

Doszliśmy do takiej rzeczywistości, ze żądanie uczciwych wyborów to radykalizm!!! Przymykanie oczu na „wyborcze cuda” to jest ten słynny racjonalizm głoszony przez samego prezydenta.

Zresztą stanowisko głowy państwa jeśli chodzi o sposób wybierania w Polsce jest powszechnie znany. Podważanie uczciwości wyborów prezydent Komorowski określił wpadaniem w „odmęty szaleństwa”.

Ostatnio wiele instytucji państwowych w te „odmęty szaleństwa” wpada. W podkarpackim CBA zatrzymało 13 mężczyzn, którzy przyjmowali korzyści majątkowe za oddawanie głosów. Jest to oczywiście śmiechu warte, bo pewnie dostali na flaszkę i wszystko. Jak na Śląsku była różnica głosów pomiędzy protokółami była 130 tys., to CBA się tym  nie zainteresowało.

Prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski mówił w Jedynce o systemie komputerowym użytym w wyborach samorządowych w 2014 r.

Dwukrotne próby jego uruchomienia i wykorzystania skończyły się niepowodzeniem. Czyli w wybory samorządowe weszliśmy świadomie wykorzystując system informatyczny, który nie funkcjonował. To sytuacja absolutnie nie do przyjęcia.

Dodał:

System technicznie nie jest doskonały, umożliwia nieautoryzowany dostęp z zewnątrz.

Tu się akurat pan prezes mylił. Ten system jest doskonały, miał mieć nieautoryzowany dostęp z zewnątrz. To chyba się samo przez się rozumie.

PKW już wysyła sygnały, że będzie ciężko. Wydała taki komunikat.

Państwowa Komisja Wyborcza, na podstawie art. 160 § 1 pkt 2 Kodeksu wyborczego, w związku z sygnałami docierającymi od komisarzy wyborczych i z delegatur Krajowego Biura Wyborczego informuje, że istnieje poważne ryzyko dla prawidłowego prowadzenia przez gminy rejestrów wyborców, na podstawie których sporządzane są spisy wyborców. Stanowi to zagrożenie dla prawidłowej realizacji zagwarantowanego przez Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej prawa do głosowania w wyborach na Prezydenta RP w dniu 10 maja 2015 r.

Powodem tego jest wadliwość funkcjonowania wdrażanej przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych aplikacji ŹRÓDŁO z której… pobierane są dane niezbędne do prowadzenia i aktualizacji rejestrów wyborców oraz sporządzenia spisów wyborców, a także problemy we współpracy z tą aplikacją programów wykorzystywanych przez gminy do sporządzania spisów wyborców.” (PAP)

Aplikacja ŹRÓDŁO została wprowadzona 1 marca 2015 r. Pewnie przypadkiem, gdy może się przydać.

Dodajmy do tego fakt, że po raz pierwszy można głosować korespondencyjnie i mamy wydawane dowody bez miejsca zamieszkania.

Przy braku solidnego spisu wyborców można swobodnie dopisać kogoś z nowym dowodem w 15 miejscach. Co za problem.

Jedna sprawa jest symptomatyczna. Mamy najlepszych informatyków na świecie, a jak trzeba stworzyć program obsługujący wybory albo aplikację do przetwarzania danych gromadzonych w Systemie Rejestrów Państwowych, to zaraz coś jest nie tak.

Ciekawe jest też, że już w zeszłym roku oświadczono, jakoby nie da się stworzyć systemu zliczającego glosy wyborców ani w wyborach prezydenckich, ani parlamentarnych.

A może należałoby spytać studentów informatyki czy mają wolny tydzień. Bo pewnie tyle by im zajęło napisanie takiego programu.

Poza tym czy nie można kupić gotowego systemu liczenia głosów choćby z Izraela, gdzie wyniki wyborów ogłoszono w pięć godzin po ich zakończeniu.

Jesteśmy świadkami przygotowań do kolejnej elekcji w III RP, której będzie towarzyszył bałagan, zamieszanie, niedomówienia i co tu dużo mówić - zwykłe przekręty. PKW heroicznie będzie liczyć ręcznie.

Dobrze, że jest Ruch Kontroli Wyborów. Ale gdy fałszerstwa będą na poziomie tworzenia list, może być ciężko je wychwycić.