Podejrzewałem Rosjan od chwili, gdy dowiedziałem się o katastrofie Smoleńskiej. Wiedziałem, że mieli motyw i środki, by do niej doprowadzić, szybko wysprzątać miejsce zbrodni, a następnie stworzyć „oficjalną wersję katastrofy”

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl S. Eugene (Gene) Poteat, były wysoki rangą oficer CIA, do 2014 r. prezes Zrzeszenia Byłych Oficerów Wywiadu (AFIO) i profesor adiunkt w Instytucie ds. Polityki Światowej (Institute of World Politics) w Waszyngtonie.

Henryk Skwarczyński/wPolityce.pl: Gdy mówimy o samolocie malezyjskich linii lotniczych, zestrzelonym w lipcu ur. przez Rosjan nad wschodnią Ukrainą, często pojawia się temat katastrofy smoleńskiej. Oba wydarzenia powiązał ze sobą m.in. prominentny francuski sowietolog i historyk Alain Besançon. Oraz Will Catheart w raporcie opublikowanym w kwietniu 2014 r. w amerykańskim piśmie „The Daily Beast” pod tytułem: „Czy Putin w 2010 r. wysadził w powietrze polski rząd?” Czy to oznacza, że rosną szansę na międzynarodowe śledztwo ws. katastrofy TU-154M?

Gene Poteat: Mam taką nadzieję, ale szczerze powiedziawszy tak długo, jak polski rząd sam nie wniesie o takie śledztwo, nie ma na to raczej szans, a wraz z mijającym czasem, minie w końcu także ostatnia okazja, by je przeprowadzić. Ludzie poza Polską mogą pisać ile chcą, ale to i tak nic nie zmieni. Obecny polski rząd, w przeciwieństwie do rządu Kaczyńskiego, który zginął w katastrofie Smoleńskiej, nie odważy się rzucić wyzwania Putinowi i podważyć rosyjskiej wersji katastrofy, ani zresztą jakąkolwiek inną politykę Kremla. Nie dziwi mnie, że szczególnie dziennikarze szukający drugiego dna wiążą katastrofę smoleńską z zestrzelonym lotem MH17. Ale ich wywody zbledną i zostaną w końcu, z czasem, zapomniane. Myślę, że osiągnęliby lepszy i trwalszy efekt, gdyby osadzili oba zdarzenia w historii mordów dokonanych przez rosyjskie służby, zaczynając od masowego mordu w Katyniu.

Pro-rządowe stacje telewizyjne w Polsce, takie jak TVN, usiłują wmówić opinii publicznej, że katastrofa Smoleńska była wypadkiem, a to, że Rosja nie oddała nam wraku i czarnych skrzynek „nie ma znaczenia” dla śledztwa. Tymczasem krętacze tacy jak Günter Grass – rozpoczął swą karierę w Waffen-SS, a dziś jest autorytetem moralnym europejskiej lewicy – oskarżają USA i NATO o niepotrzebne wtrącanie się do wewnętrznych spraw Ukrainy. Spodziewa się pan obalenia tej rosyjskiej propagandy?

Obawiam się, że NATO nie stanowi już właściwej przeciwwagi dla Rosji, szczególnie po upadku ZSSR, dlatego zachodnie media, które niegdyś zajmowały się obalaniem sowieckiej propagandy, jak Radio Wolna Europa, przestały dawno istnieć. Zresztą sowiecka propaganda odnosiła sukcesy głównie za czasów zimnej wojny. Rosjanie wprawdzie dalej ją uprawiają, ale chyba już tylko oni w nią wierzą. Wydaje się, że Rosjanie mają jakiś problem psychologiczny, dopadł ich rodzaj paranoi, który nie pozwala im wyjść z logiki wojennej, widzą wokół siebie wyłącznie wrogów. II wojna światowa dawno minęła, a Rosjanie wciąż tkwią w tej logice wojennej, która nie pozwala im zrozumieć Zachodu i wejść z nim w interakcje. Tak długo jak Putin będzie rządził Rosją jako dyktator, nie widzę możliwości, by Rosjanie cieszyli się takimi samymi swobodami jak ludzie na Zachodzie.

Niepokojąca jest także postawa niektórych zachodnich krajów, szczególnie Niemiec, które za wszelką cenę chcą utrzymać dobre relacje gospodarcze z Moskwą. Niemiecka spółka Rheinmetall budowała centrum dowodzenia dla rosyjskiej armii i dopiero w ostatniej chwili zatrzymała jego dostawę. Konto e-mailowe kanclerz Merkel zostało bowiem zalane tysiącami maili od Ukraińców, mówiących: „Danke, Frau Ribbentrop!” Czy ta zażyłość z Rosją powoduje, że Niemcy również nie są zainteresowane wyjaśnieniem katastrofy Smoleńskiej?

Niemcy nie są bardziej czy mniej zainteresowane wyjaśnieniem katastrofy Smoleńskiej od USA czy innych krajów zachodnich. Interesy ekonomiczne są dla Niemców ważniejsze od Polski czy katastrofy smoleńskiej. Są tłuści, bogaci i szczęśliwi. Po co ryzykować utratę kontraktów na sprzedaż broni do Rosji? Amerykański IBM sprzedał Hitlerowi urządzenia do przetwarzania danych, potrzebne mu do zarządzania niemiecką machiną wojenną. Niemcy są tak samo chciwi jak wszyscy inni na Zachodzie. Amerykanie przenieśli większość swej produkcji do Chin, ale nie by pomóc Chinom, tylko  by więcej zarobić, korzystając z taniej chińskiej siły roboczej. W konsekwencji Chiny są dziś największą gospodarką świata i używają swoje nowo zdobyte bogactwo do zbudowania siły militarnej, która może zagrozić USA. Amerykański konsument to siła, która napędza światową gospodarkę, w tym chińską i niemiecką. Więc, jak już mówiłem, tylko Polska mogłaby doprowadzić do międzynarodowego śledztwa ws. Smoleńska. Biorąc jednak pod uwagę międzynarodowe wpływy, które ma obecnie Rosja, szanse na to są znikome.

Prawda o Smoleńsku jest dziś ukrywana i negowana tak jak była negowana i ukrywana prawda o masakrze w Katyniu, między latami 50-tymi a 90-tymi XX wieku. Jelcyn ją w końcu ujawnił. Czy doczekamy się ujawnienia całej prawdy o Smoleńsku?

Dopóki Polska nie uwolni się od rosyjskich wpływów i nie weźmie swojego losu we własne ręce, zbrodnia Smoleńska nie zostanie potraktowana poważnie przez nikogo, z wyjątkiem kilku polskich patriotów w kraju i za granicą. Warto zadać sobie pytanie: dlaczego rząd Kaczyńskiego, który przecież znał morderczą historię rosyjskich tajnych służb, zgodził się lecieć rosyjskim samolotem, serwisowanym w Rosji, i załadował do niego całą elitę polityczną? Kiedy Polacy wreszcie zrozumieją, że Rosjanom nie można ufać, kiedy my wszyscy to wreszcie zrozumiemy? Podejrzewałem Rosjan od chwili, gdy dowiedziałem się o katastrofie. Wiedziałem, że mieli motyw i środki, by doprowadzić do katastrofy, szybko wysprzątać miejsce zbrodni, a następnie stworzyć „oficjalną” wersję katastrofy, ich wersję, którą Zachód będzie gotów łyknąć. I tak się stało.

Rozmawiał Henryk Skwarczyński (pisarz mieszkający w USA. Autor m.in. takich książek jak „Majaki Angusa Mac Og” (2010) i „Jak zabiłem Piotra Jaroszewicza” (2009).