Wielowieyska desperacko ratuje Tuska. Wyszedł groteskowy elaboratWielowieyska desperacko ratuje Tuska. Wyszedł groteskowy elaborat

Machina propagandowa z ulicy Czerskiej weszła w dobrze znany, groteskowy tryb. Kiedy polityczny grunt pali się pod nogami obecnego obozu władzy, a Donald Tusk zalicza wizerunkową katastrofę na oczach milionów Polaków, do akcji wkraczają medialni inżynierowie dusz. Zasada jest niezmienna: im większa porażka lidera, tym grubszy plaster trzeba na nią nakleić. Tym razem Dominika Wielowieyska postanowiła pójść na rekord i wyprodukowała na łamach „Gazety Wyborczej” gigantyczny, ciągnący się w nieskończoność elaborat na kilkadziesiąt tysięcy znaków. Utopiła prawdę w morzu słów.
Forma tego tekstu mówi sama za siebie – powstała niestrawna ściana tekstu, napisana chyba wyłącznie po to, by nikt przy zdrowych zmysłach nie był w stanie przebrnąć przez nią do końca. Autorka wrzuciła do jednego kotła dosłownie wszystko: wątki personalne, w tym oparty na insynuacjach atak na prezesa Święczkowskiego, poboczne spory, poplątane ze sobą teorie i historyjki z politycznego zaplecza, grożenie palcem PSL-owi i umniejszanie roli prezydenta.
Wszystko wymieszane, zbełtane i pozbawione logiki. Z tego potężnego informacyjnego śmietnika publicystka desperacko próbuje ulepić obraz sytuacji, który w jakikolwiek sposób obroniłby skompromitowanego premiera.
Na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego u prezydenta Tusk był kompletnie wyluzowany. Siedział uśmiechnięty, spokojnie słuchał zarzutów o skok na Trybunał, a jego mina mówiła: "Karol, wygadaj się, chłopie, bo tylko to ci zostało" - zaczyna swój pisany monolog, którego nie powstydziłby się Fidel Castro, Wielowieyska
Dalej jest tylko woda, a w tym morzu pustosłowia ukryto tezę tak kuriozalną, że aż zapierającą dech w piersiach. Dowiadujemy się oto, że Donald Tusk – którego miliony widzów widziały jako człowieka skrajnie spiętego, znerwicowanego, uciekającego wzrokiem i ratującego się nerwowymi tikami – był w rzeczywistości... „wyluzowany”, „uśmiechnięty” i panował nad sytuacją.
Dalej jest jeszcze lepiej, wieloakapitowa nagonka na prezesa Bogdana Święczkowskiego, absurdalne konkluzje wyciągnięte ze słów szefa prezydenckiej kancelarii Zbigniewa Boguckiego, próba dzielenia prawicy i atak na prezesa Kaczyńskiego.
To nie jest zwykła publicystyczna stronniczość; to bezczelna próba wmówienia Polakom, że mają nie wierzyć własnym oczom i pamięci. Wszyscy doskonale widzieliśmy przerażenie, chwiejność i panikę w mowie ciała szefa rządu. Ten spektakl słabości widzieli wyborcy, widzieli komentatorzy, a nawet sami koalicjanci, którzy z zażenowaniem obserwowali upadek mitu „nieomylnego stratega”. Ale dla Czerskiej prawda jest zbyt bolesna, by można było ją zostawić bez ideologicznego retuszu.
Metoda redaktor Wielowieyskiej jest prosta: zagadać, zamazać, utopić niewygodne fakty w słowotoku i ulepić narrację o „zwycięstwie”, którego nie było. Tyle że Polacy doskonale pamiętają, co widzieli na ekranach swoich telewizorów. Żaden elaborat – choćby liczył i sto tysięcy znaków pełnych poplątanych wątków – nie zmieni faktu, że maska opadła, a nerwowy uśmiech lidera obozu władzy był jedynie maskowaniem czystego strachu.
Przeczytaliśmy to za Was, żebyście Wy nie musieli.
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
- dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
- lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
- oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
- mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.
