Tusk knuje intrygę, by zablokować Fort Trump. Dokładnie tak jak w 2008M. Nykiel: Tusk knuje intrygę, by zablokować Fort Trump. Dokładnie tak jak w 2008!

Nie ma nic przypadkowego w insynuacji rzuconej wczoraj przez Donalda Tuska na temat rozmowy prezydenta Trumpa z szefem MON. Dlaczego wraca do niej dopiero kilka miesięcy później, sugerując ingerencję Stanów Zjednoczonych w wewnętrzne sprawy Polski? Czemu mają służyć te sugestie? Odsunięciu decyzji rządu o uruchomieniu stałych baz NATO, która trzeba podjąć jeszcze w październiku. Zgoda na poziomie prezydenckim zapadła. Jest gotowość Amerykanów. Tusk robi wszystko, by to udaremnić. Już raz to zresztą zrobił. Za poprzednich rządów zablokował powstanie tarczy antyrakietowej i ten sam manewr chce powtórzyć dzisiaj. W tym samym czasie premier Litwy, odpowiedzialnie kierując krajem w obliczu zagrożenia, zabiega u Donalda Trumpa o jego żołnierzy.
U Donalda Tuska jak zwykle nie zgadza się nic. Ostrzega przed rychłą wojną, ale nie podejmuje żadnych realnych działań na rzecz bezpieczeństwa. Deklaruje wzmacnianie sojuszu z USA, ale skutecznie go osłania. Niby wyraża zainteresowanie stałą obecnością wojsk amerykańskich w Polsce, ale robi wszystko, by do niej nie doszło. Właśnie temu służy podrzucony przekaz o utajnionej treści rozmowy Donalda Trumpa z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Insynuacja o ingerencji prezydenta USA w demokratyczny proces wyborczy Polski ma ostatecznie odsunąć decyzję o budowie Fortu Trump.
Wypowiedzi Tuska o kwestiach amerykańskich cechuje wysoka skłonność do konfabulacji. W kampanii wyborczej postawił wszystko przeciwko Trumpowi, nazwał go rosyjskim agentem i stracił wszelkie stosunki dyplomatyczne z Białym Domem. Otwartym pozostaje pytanie, czy działał jedynie z własnej niechęci, czy inspirowały go czynniki zewnętrzne. Odpowiedź podsuwają działania z przeszłości. W latach 2007–2008 rząd Tuska celowo spowalniał negocjacje z administracją George’a W. Busha ws. tarczy antyrakietowej w Redzikowie. Dziś już wiemy, że razem z Sikorskim spełnili w tej sposób żądania Rosji. Grali tymi samymi metodami, co dziś. „Władimir Putin nie jest entuzjastą rozmieszczenia w Polsce elementów tarczy antyrakietowej” – mówił Tusk w Moskwie w lutym 2008 roku.
Patrząc na dotychczasowe działania Tuska, trudno znaleźć działania, które konstruktywnie budowałyby relacje polsko-amerykańskie. Od pewnego czasu włącza się w kreowanie bałamutnej alternatywy sojuszu europejskiego pod wodzą Berlina, który miałaby powoli wypierać sojusz NATO. Tusk posunął się nawet do kwestionowania art. 5. Paktu Północno-Atlantyckiego. Wszystko po to, by zaciągnąć gigantyczny kredyt „SAFE” w wysokości 44 mld euro. W tym samym czasie inne kraje aktywnie zabiegają o wzmocnienie obecności wojskowej USA. W chwili, gdy Tusk torpeduje decyzję o budowie Fort Trump, premier Litwy z zapałem o to walczy. „Partnerzy muszą jedynie podjąć polityczną decyzję o stałym rozmieszczeniu żołnierzy, a Litwa jest gotowa pokryć związane z tym koszty finansowe” – napisał dziś Mindaugas Sinkeviczius. I właśnie takiej postawy należy oczekiwać od odpowiedzialnego premiera w chwili militarnego zagrożenia. Dlaczego więc Polska, mając wypracowaną przez prezydentów Dudę i Nawrockiego, przychylność Donalda Trumpa, nie robi w tej kwestii zupełnie nic? Odpowiedź kryje się w powtarzanym przeze mnie wielokrotnie pytaniu: premierem jakiego kraju jest Donald Tusk?
Marzena Nykiel: Czy Tusk straszy wojną, żeby odsunąć wybory i usprawiedliwić zapaść finansową?
