Nolan zrobił z Odyseusza kolejne wcielenie agenta Jasona Bourne’aW swojej „Odysei” Christopher Nolan zrobił z Odyseusza kolejne wcielenie agenta Jasona Bourne’a

OdysseyPremiereSoldiers-byPhilipRomano.webp
Premiera filmu „Odyseja” w Nowym Jorku (PhilipRomano/https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0/deed.en/via Wikimedia Commons)
FacebookTwitter

Nolan spłycił mitologiczną, pełną cudowności opowieść Homera na rzecz chłodnego, klinicznego studium traumy wojennej (PTSD).

Odyseusz w wykonaniu Matta Damona w filmie „Odyseja” Christophera Nolana to po prostu ostatnie w światowej kinematografii wcielenie agenta Jasona Bourne’a, postaci stworzonej przez pisarza Roberta Ludluma. Pojawiło się już nawet określenie Odyseusza w wersji Nolana jako „Jasona Bourne’a w sandałach”. I wszystko wskazuje na to, że Nolan celowo wykorzystał aktorskie emploi Damona, by połączyć cechy antycznego herosa z psychiką współczesnego agenta.

Jason Bourne to wyłowiony z wody rozbitek, który nie wie, kim jest, i przez całą serię próbuje poskładać strzępy informacji ze swojej przeszłości. Odyseusz w filmie Nolana (ze względu na rwaną, nieliniową narrację) zmaga się z powojenną traumą i zanikami pamięci. Damon gra go identycznie jak Bourne’a – jako człowieka „opróżnionego w środku”, błąkającego się i usilnie próbującego przypomnieć sobie to, co utracił (w domyśle: dom). Bourne jest ścigany przez demony przeszłości, dręczony wyrzutami sumienia z powodu morderstw, których dokonał na zlecenie CIA. Odyseusz u Nolana to człowiek obciążony ogromnym poczuciem winy za zbrodnie wojenne popełnione podczas rzezi Troi. Przeszłość poluje na niego tak samo, jak agencje rządowe polowały na Bourne’a. Agent wykorzystuje otoczenie i przedmioty codziennego użytku w ułamku sekundy, by przetrwać i zneutralizować wroga. Odyseusz Damona, posiadający metis (spryt, podstępność), walczy bardzo sprawnie, pragmatycznie i bezwzględnie. Zamiast mitycznego, wielkiego herosa o głośnym śmiechu, widzowie otrzymali wyciszonego, śmiertelnie niebezpiecznego agenta.

Matt Damon zagrał kolejną wersję swojego flagowego bohatera akcji, gubiąc specyficzną, starożytną „nieprzewidywalność” i literacki urok klasycznego Odyseusza. Nolan spłycił mitologiczną, pełną cudowności opowieść na rzecz chłodnego, klinicznego studium traumy wojennej (PTSD). Odarcie „Odysei” z realnych bogów i potworów odebrało historii jej pierwotną magię. Zamiana mitycznych potworów, takich jak Scylla czy Charybda, w majaki i omamy udręczonego umysłu odsuwa na boczny tor baśniowy urok oryginału. Film staje się przez to zbyt dosłowny, ciężki i ponury. Nolan uległ regularnie pojawiającej się u niego obsesji na punkcie dekonstrukcji psychiki bohatera (motyw znany z „Memento” czy „Incepcji”) i wcisnął antyczny poemat w ramy współczesnego dramatu psychologicznego, gubiąc epicki oddech.

Wszystkie „cudowności” (Cyklop, Kirke, potwory) pojawiają się w tekście przypisywanym Homerowi wyłącznie w relacji samego Odyseusza, który uchodzi w eposie za kłamcę i manipulatora. Nolan zradykalizował ten koncept, sugerując, że opowieści bohatera mogą być jego wewnętrznym mechanizmem obronnym. Pomysł na „psychiatrycznego” Odyseusza nie jest wymysłem Nolana. Amerykański psychiatra Jonathan Shay od dekad prowadzi terapię dla weteranów wojennych (m.in. z Wietnamu), używając „Odysei” i „Iliady” jako wzorcowych opisów powrotu zniszczonego psychicznie żołnierza do cywilizacji. Sam Christopher Nolan w wywiadach stwierdzał, że „obnażenie traumy Odyseusza nie unieważnia wielkości herosa, lecz czyni go bliższym człowiekowi”.

W filmie Christophera Nolana nieliniowy montaż (zrealizowany przez Jennifer Lame) całkowicie dekonstruuje tradycyjne, chronologiczne postrzeganie podróży, zamieniając ją w głęboko subiektywne, labiryntowe doświadczenie psychiczne bohatera. Reżyser wykorzystuje zabiegi czasowe – podobnie jak w „Incepcji” czy „Memento” – aby zrównać perspektywę widza z porwaną przez traumę pamięcią Odyseusza. U Homera Odyseusz jest narratorem, który w pełni kontroluje swoją opowieść. W filmie Nolana bohater cierpi na amnezję i powojenną traumę, przez co sam nie pamięta wszystkich etapów swojej wędrówki.

Widz nie śledzi wydarzeń od punktu A do punktu B. Odkrywa prawdę razem z bohaterem poprzez rwane, chaotyczne retrospekcje. Przystanki takie jak wyspa Kirke czy jaskinia Cyklopa nie są kolejnymi miejscami na mapie. Pojawiają się jako nagłe, bolesne wspomnienia (tzw. flashbacks) wywołane konkretnymi bodźcami w teraźniejszości.

Nieliniowy montaż miesza ze sobą trzy plany czasowe: oblężenie Troi, 10-letnią tułaczkę na morzu oraz równoległą walkę Penelopy (Anne Hathaway) i Telemacha (Tom Holland) o przetrwanie na Itace. Przeplatanie tych perspektyw ma sprawić, że widz odczuje ten sam egzystencjalny lęk co bohater – poczucie, że czas ucieka bezpowrotnie, a dom, do którego król próbuje wrócić, drastycznie się zmienia. Sprawia to, że 7 lat spędzonych u Kalipso (Charlize Theron) i ułamki sekund spędzone wewnątrz konia trojańskiego zyskują w montażu tę samą emocjonalną wagę.

Nieliniowość montażu służy reżyserowi do stopniowego obdzierania Odyseusza z mitu nieskazitelnego herosa. Przez pierwszą połowę filmu, ze względu na nieliniowo dawkowane informacje, śledzimy bohatera jako ofiarę losu. Dopiero w trzecim akcie, poprzez zapętlenie narracji i odsłonięcie brakujących fragmentów z przeszłości, Nolan serwuje widzom zwrot akcji. Odkrywamy wtedy, że nieliniowa struktura celowo maskowała prawdziwe, mroczne oblicze Odyseusza - to, że jego czyny w Troi miały znamiona zbrodni wojennych, a on sam przestał być cywilizowanym człowiekiem.

Zamiast epickiego kina nowej przygody, nieliniowy montaż nadaje filmowi surowy, psychologiczny ton. Monstra i bogowie tracą swój linearny, baśniowy charakter. Stają się elementami roztrzaskanej mozaiki wspomnień człowieka, który próbuje poskładać swoją tożsamość na nowo. Podróż fizyczna schodzi na dalszy plan, ustępując miejsca podróży wewnętrznej – próbie pogodzenia się z własną przeszłością.

Adaptacja „Odysei” dokonana przez Nolana redefiniuje homerycki konflikt między cywilizacją a dzikością, przesuwając akcenty z zewnętrznych potworów na psychikę i moralność człowieka. Reżyser nie traktuje mitu jak baśni. Wykorzystuje go do postawienia diagnozy o kryzysie i lęku przed upadkiem współczesnego świata. U Homera dzikość reprezentowały zewnętrzne monstra – Cyklopi czy Lajstrygonowie. W filmie prawdziwą, niszczycielską siłą staje się zespół stresu pourazowego (PTSD) i poczucie winy. Odyseusz Matta Damona jest człowiekiem zniszczonym i udręczonym przez traumę zburzenia Troi.

Wątek czarodziejki Kirke otrzymuje w filmie Nolana wyrazistą, symboliczną interpretację społeczną. Przemiana załogi w świnie nie jest tylko pokazem magii. Kirke (w tej roli Samantha Morton) wyjaśnia, że jej eliksir jedynie odsłania prawdziwą naturę ludzi. Wyspa Kirke staje się w filmie metaforą współczesnej kultury masowej. Dzikość polega tu na ucieczce od odpowiedzialności, śmiertelności i wyborów etycznych na rzecz prymitywnej, zwierzęcej i niczym nieskrępowanej przyjemności konsumpcyjnej.

7-letni pobyt bohatera u Kalipso (Charlize Theron) reżyser też reinterpretuje: zamiast mitologicznej nimfy więżącej herosa siłą, Kalipso działa niemal jak terapeutka, która oferuje Odyseuszowi bezpieczny azyl przed światem. Pokusa u niej to „dzikość” polegająca na rezygnacji z walki o powrót do cywilizowanych obowiązków (rodziny, królestwa) na rzecz wiecznego, ale pustego i wyizolowanego komfortu.

W opowieści Nolana klasyczni bogowie olimpijscy milczą lub znikają, a ich miejsce zajmują bezlitosne siły natury i fatum. Zburzenie Troi urasta do rangi globalnej katastrofy – „końca epoki brązu” i upadku cywilizacji jako takiej. Dzikość reprezentowana na Itace przez zalotników (na czele z Antinoosem granym przez Roberta Pattinsona) to obraz bezkrólewia, kryzysu wartości i anarchii. Powrót Odyseusza do domu jest próbą ocalenia i odbudowania tradycyjnego, cywilizowanego ładu społecznego w świecie pogrążonym w chaosie i bezhołowiu.

U Homera cywilizację budowało się na zewnątrz (poprzez prawa, miasta i rolnictwo), natomiast w filmowej interpretacji Nolana prawdziwa cywilizacja to stan ducha – zdolność człowieka do okiełznania własnych, pierwotnych instynktów, pokonania traumy i powrotu do odpowiedzialności. W „Odysei” Homera konfrontacja między światem ucywilizowanym (którego patronami są bogowie olimpijscy) a światem dzikim i pierwotnym stanowi jedną z głównych osi kompozycyjnych eposu. Cała podróż Odyseusza to w istocie wędrówka od dzikości i chaosu z powrotem do cywilizacji, ładu społecznego i porządku boskiego.

W „Odysei” Homera i w życiu starożytnych Greków ważne miejsce zajmuje prawo gościnności (Ksenia). Świat cywilizowany szanuje prawo gościnności, ponieważ nad jego przestrzeganiem czuwa Zeus Ksenios. Przykładem są Feakowie czy król Nestor w Pylos. Przyjmują obcego, karmią go i chronią. Natomiast świat dziki ignoruje bogów olimpijskich i ich prawa. Symbolem tego jest Cyklop Polifem, który wprost mówi Odyseuszowi, że Cyklopi mają w nosie Zeusa i innych bogów, bo uważają się od nich za silniejszych. Zamiast ugościć wędrowców, Polifem traktuje ich jak mięso. U Nolana prawo Ksenia można odczytywać jako ideologię „Immigrants Welcome”.

Dla Greków cywilizacja była nierozerwalnie związana z pracą rąk ludzkich, uprawą roli i rzemiosłem. Z tego punktu widzenia świat cywilizowany to Itaka, Scheria czy Pylos – miejsca, gdzie ludzie karczują lasy, uprawiają winorośl, orzą ziemię i sieją zboże (stąd u Homera określenie ludzi jako „jedzących chleb”). Świat dziki, np. kraina Cyklopów to ziemia, która rodzi sama, bez ludzkiego wysiłku. Cyklopi nie znają pługa, nie sieją, nie sadzą. Żyją z tego, co naturalnie wyrośnie, i z prymitywnego pasterstwa. Brak pracy nad naturą oznacza w oczach Homera brak rozwoju duchowego i społecznego.

Świat cywilizowany charakteryzuje się budowaniem miast, pałaców, rynków oraz portów. Ludzie spotykają się, aby debatować, wspólnie stanowić prawa i radzić nad losem wspólnoty. Świat dziki, taki jak u Cyklopów nie zna praw, zgromadzeń ani sądów. Cyklopi żyją samotnie w mrocznych, wilgotnych jaskiniach na szczytach gór. Każdy z nich rządzi despotycznie własną rodziną (żoną i dziećmi), nie interesując się losem sąsiadów. Widać tu brak jakiejkolwiek struktury państwowej. Ciekawym wariantem tego konfliktu jest wyspa czarodziejki Kirke. Jej świat jest dziki, bo opiera się na pierwotnej magii, która potrafi odebrać człowiekowi jego ludzką formę (zamiana załogi w świnie to symboliczna degradacja z istoty cywilizowanej do poziomu zwierzęcia). Odyseusz wygrywa z nią nie za pomocą brutalnej siły, ale dzięki interwencji cywilizowanego boga (Hermesa) oraz intelektowi. Gdy Kirke zostaje okiełznana, jej dom zmienia się z dzikiej pułapki w luksusowy, ucywilizowany salon, gdzie zachowywane są wszelkie ludzkie obyczaje.

Najbardziej gorzka refleksja Homera polega na tym, że dziki świat nie znajduje się wyłącznie na dalekich, mitycznych wyspach. Po powrocie na Itakę Odyseusz zastaje dzikość we własnym domu. Zalotnicy, którzy marnotrawią jego majątek, niszczą dom, obrażają żebraków (w tym przebranego Odyseusza) i łamią wszelkie zasady Ksenia, zachowują się tak samo jak Cyklop Polifem czy dzicy Lajstrygonowie. Choć noszą piękne szaty i mieszkają w pałacu, mentalnie reprezentują świat chaosu i barbarzyństwa. Dlatego krwawa rozprawa Odyseusza z zalotnikami w finale eposu nie jest zwykłą prywatną zemstą – to akt przywrócenia cywilizacji, prawa i boskiego porządku w Itace.

Wizyta Odyseusza u króla Alkinoosa i Feaków na wyspie Scheria to w „Odysei” podręcznikowy wręcz przykład zastosowania zasady Ksenia. Zachowanie Feaków stanowiło całkowite przeciwieństwo dzikości cyklopa Polifema czy zaborczości nimfy Kalipso. Gościnność, jakiej doświadczył tam król Itaki, uratowała mu życie i ostatecznie umożliwiła powrót do ojczyzny. Odyseusz trafił na wyspę jako nagi, brudny rozbitek, który ledwo uszedł z życiem z katastrofy tratwy. Najpierw pomogła mu królewna Nauzykaa (córka Alkinoosa), a gdy bohater dotarł do pałacu, król Alkinoos i królowa Arete przyjęli go natychmiast. Zgodnie z najgłębszym duchem prawa gościnności Odyseusza nakarmiono, ubrano w czyste szaty i posadzono na miejscu honorowym obok króla. Przez długi czas nikt nie pytał go, kim jest, ani skąd przybywa. Feakowie uznali, że cierpiący wędrowiec najpierw potrzebuje odpoczynku i poczucia bezpieczeństwa, a zaspokojenie ciekawości gospodarzy może poczekać.

Alkinoos wyprawił na cześć nieznajomego wielką ucztę, podczas której niewidomy pieśniarz Demodokos śpiewał o wojnie trojańskiej. Dopiero gdy Odyseusz zaczął płakać na pieśń o Troi, król Alkinoos zapytał go o tożsamość. To właśnie na dworze Feaków Odyseusz ujawnił swoje imię i przez cztery księgi eposu opowiada o swoich dotychczasowych przygodach (m.in. o Kirke, Kalipso i Cyklopie). Feakowie słuchali go z zapartym tchem, głębokim współczuciem i szacunkiem.

Dla starożytnych Greków obecność bogów w codziennym życiu nie była kwestią „wiary” w nowoczesnym sensie, ale niezaprzeczalnym faktem empirycznym. Grecy nie postrzegali religii jako sfery oddzielonej od rzeczywistości – dla nich cały świat materialny, od podmuchu wiatru po nagły przypływ złości, był bezpośrednim przejawem boskiego działania. Grecy nie szukali racjonalnych, naukowych wyjaśnień dla zjawisk, których nie rozumieli – przypisywali je wprost konkretnym bóstwom. Gdy na morzu zrywał się sztorm, nie była to zmiana frontu atmosferycznego, ale fizyczny gniew Posejdona. Gdy ktoś niespodziewanie i szaleńczo się zakochiwał, oznaczało to, że został trafiony strzałą Afrodyty (lub Erosa). Nagły, genialny pomysł lub błysk intuicji nie był tworem własnego intelektu, lecz „natchnieniem” od Ateny lub Apolla.

Jednym z najważniejszych elementów greckiej mentalności była wiara w to, że bogowie bardzo często schodzą na ziemię w ludzkiej postaci, aby testować śmiertelników. Mogli przybrać postać wędrowca, żebraka lub starca. Właśnie z tego powodu w świecie greckim narodziła się Ksenia. Odmowa pomocy mogła skończyć się ściągnięciem gniewu na cały dom, gdyby okazało się, że pod łachmanami kryje się Zeus.

Relacja Greka z bogami opierała się na zasadzie: „Daję, abyś ty mi dał”. Obecność bogów wymuszała ciągły dialog poprzez rytuały. Przed każdą ważną czynnością (podróż morską, zasiewem pól, bitwą, a nawet ucztą) należało złożyć bogom ofiarę. Jeśli Grek składał regularne ofiary z wina (libacje) lub tłuszczu zwierzęcego, oczekiwał w zamian realnej opieki. Choroba, nieurodzaj czy niepowodzenie w interesach były rozumiane jako sygnał: „Któryś bóg jest na mnie obrażony lub o nim zapomniałem”.

Grecy wierzyli, że bogowie nieustannie komunikują się ze światem śmiertelników, wysyłając subtelne lub brutalne znaki, które należało umieć odczytać. Lot orła to był dobry znak, zaś uderzenie pioruna było jasnym komunikatem od Zeusa). Wierzono też, że w podczas snu dusza ludzka jest najbliżej świata boskiego, a bogowie przysyłają koszmary lub wizje jako ostrzeżenia. W sprawach kluczowych dla państwa lub rodziny udawano się do miejsc takich jak Delfy, gdzie Pytia (kapłanka Apolla) przekazywała wolę boga, choć często w sposób niejednoznaczny. Boskość otaczała Greka na każdym kroku. Dom miał swoje bóstwa opiekuńcze (Hestia – bogini ogniska domowego), granice pól były strzeżone przez posągi Hermesa (hermy), a każde miasto miało swojego boskiego patrona (jak Atena w Atenach), którego obecność w świątyni na akropolu gwarantowała bezpieczeństwo polis.

Dla starożytnego Greka bogowie byli jak powietrze – niewidzialni, ale wszechobecni, namacalni w swoich skutkach i absolutnie niezbędni do funkcjonowania świata. W eposach Homera bogowie są realnymi, obiektywnie istniejącymi istotami, a nie jedynie halucynacjami czy metaforą psychiki bohatera. A Nolan całe to boskie uniwersum po prostu wyrzucił do kosza, zastępując je psychologią. Samotną podróż przez pełen potworów ocean u Nolana przyjmuje postać opisu stanu psychicznego człowieka na skraju obłędu.

Epos Homera rozpoczyna się od narady bogów na Olimpie. Podczas gdy Odyseusz cierpi na wyspie Ogygia, Atena kłóci się z Zeusem o jego los, a Posejdon biesiaduje u Etiopów. Odyseusz nie ma pojęcia o tych rozmowach. Bogowie podejmują decyzje polityczne i osobiste, które wpływają na świat obiektywny, a nie tylko na wewnętrzne przeżycia bohatera. Bogowie nie są „przypisani” tylko do psychiki Odyseusza. W Itace Atena ukazuje się synowi Odyseusza pod postacią Mentora. Telemach rozmawia z nią, podróżuje z nią i przyjmuje od niej realne rady. Gdy Hermes przybywa na Ogygię z rozkazem od Zeusa, Kalipso go widzi, rozmawia z nim, a nawet gości go w swojej jaskini, zanim król Itaki w ogóle dowiaduje się o interwencji.

U Homera interwencje boskie pozostawiają trwałe, materialne skutki w świecie fizycznym. Posejdon w akcie zemsty zamienia cały okręt Feaków w kamień na oczach mieszkańców Scherii. Hermes wręcza Odyseuszowi fizyczne, rzadkie ziele moly, które bohater musi zerwać z ziemi i trzymać w dłoni, by odeprzeć czary Kirke. Odyseusz czuł mądrość w swojej głowie (wewnętrzny proces myślowy), ale ta mądrość była jednocześnie realnym darem i fizyczną obecnością bogini mądrości obok niego. W tekście Homera bogowie są tak samo realni jak skały, morze czy miecze, u Nolana ta realność znika. A ostatecznie Odyseusz w wersji Nolana  jest po prostu kolejnym wcieleniem Jasona Bourne’a.

 

 

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.