Już trzeci rok z rzędu dochody podatkowe niższe od tych planowanychJuż trzeci rok z rzędu dochody podatkowe niższe od tych planowanych

monety_zloty_fotFratria.webp
monety, fot. Fratria
FacebookTwitter

W związku z informacjami o gwałtownym przyspieszeniu przyrostu długu Skarbu Państwa w maju i czerwcu tego roku, coraz częściej ekonomiści zwracają uwagę, że jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest wyraźnie niższe wykonywanie dochodów budżetowych w tym przede wszystkim podatkowych, w stosunku do tych zaplanowanych. Rzeczywiście jak wynika z komunikatów Ministerstwa Finansów, dług Skarbu Państwa w maju wzrósł o prawie 47 mld zł, co oznacza, że rząd Tuska zadłużał nas o ok 1,5 mld zł dziennie, a w czerwcu o blisko 54 mld zł, co oznacza, że ten dług przyrastał już o blisko 1,8 mld zł dziennie. Tempo przyrostu długu Skarbu Państwa (a przecież jest to najwęższa kategoria długu publicznego, szerszą kategorią jest państwowy dług publiczny, a jeszcze szerszą unijna miara dług instytucji rządowych i samorządowych), jest tak gwałtowne, że ekonomiści jako jedną z przyczyn, wymieniają zdecydowanie niższe zrealizowane dochody budżetowe, niż te zaplanowane i to już trzeci rok z rzędu i to mimo przyzwoitego, jak na warunki unijne, wzrostu gospodarczego. 

Przypomnijmy, że pomimo tego, że w 2024 roku prawie wszystkie parametry makroekonomiczne były korzystniejsze niż w 2023 roku, bowiem mieliśmy do czynienia z wyraźnym wzrostem PKB (3,2 proc. ), konsumpcji,  płac, świadczeń emerytalno-rentowych i tylko inflacja była niższa, niż zakładano, zabrakło aż 56 mld zł dochodów budżetowych w stosunku do wielkości zaplanowanych. Zabrakło do planu prawie 30 mld zł dochodów z VAT i to mimo tego, że od 1  kwietnia 2024 roku kwietnia przywrócono 5 proc. podatek VAT na żywność (dodatkowe wpływy z tego tytułu ok 9 mld zł), co więcej minister finansów, chcąc mieć lepszą sytuację wyjściową, przerzucił przy pomocy mechanizmu przyśpieszonych zwrotów 12 mld zł wpływów z tego podatku z grudnia 2023 na styczeń 2024. Zabrakło także w stosunku do planu ponad 11 mld zł wpływów z PIT (te jednak w końcówce roku, zostały przeniesione do budżetów jednostek samorządowych), a także blisko 10 mld zł wpływów z CIT, co przy wspomnianym wzroście PKB wynoszącym 3,2 proc. jest tak naprawdę nie do wytłumaczenia.

Z kolei w 2025 roku dochody podatkowe zostały wykonane zaledwie w wysokości 92,7 proc. w stosunku do planowanych, co oznacza, że zabrakło do planu aż 41,5 mld zł, a przecież ten plan przygotowywał już w pełni, minister finansów Andrzej Domański. Minister Domański nie zrealizował zaplanowanych dochodów we wszystkich podatków stanowiących główne źródło dochodów podatkowych, a więc zarówno z podatków pośrednich takich jak VAT czy akcyza, ale także podatków dochodowych PIT i CIT. Z VAT zabrakło do planu aż blisko 28 mld zł, z akcyzy około 6,6 mld zł, z CIT aż około 7 mld zł, a z PIT około 2 mld zł i to w sytuacji kiedy mieliśmy do czynienia z przyzwoitym jak na warunki unijne wzrostem gospodarczym, który w cały roku 2025 wyniósł 3,6 proc. 

W sytuacji kiedy baza dla wpływów z VAT, czyli nominalny wzrost PKB, wzrósł w stosunku do roku 2024, aż o 7,2 proc. (3,6 proc. wzrostu PKB, a średnioroczna inflacja wyniosła 3,6 proc.), a dochody z VAT wzrosły zaledwie o 34 mld zł, to oznacza, że minister finansów mówiąc najłagodniej „ nie pilnuje” wpływów z najważniejszego podatku, który stanowi blisko 60 proc. wszystkich wpływów podatkowych. Trzeba przy tym zwrócić uwagę, że struktura wzrostu PKB w 2025 roku, była oparta przede wszystkim na konsumpcji, bowiem wkład spożycia do tego wzrostu wyniósł aż 3,1 pp, (inwestycje miały ten wkład w wysokości zaledwie 0,7 pp, a eksport netto -0,1 pp), a przecież konsumpcja co do zasady jest objęta podstawową stawką podatku VAT, wynoszącą 23 proc. Szokujące są także aż o blisko 7 mld zł niższe niż planowano wpływy z akcyzy, który do tej pory były zawsze planowane na takim poziomie, że ich realizacja była blisko 100 proc.,  choć jeżeli chodzi o sprzedaż wyrobów akcyzowych, nie stało się nic takiego, co mogłoby spowodować, tak głębokie załamanie się wpływów z tego podatku. Równie szokujące są niższe aż o blisko 7 mld zł niższe niż planowano wpływy z CIT, co jest naprawdę trudno wytłumaczalne, a tak naprawdę nie wytłumaczalne w sytuacji wysokiego jak na warunki unijne wzrostu PKB. Zdziwienie mogą budzić także niższe niż zaplanowano o 2 mld zł wypływy z PIT, choć średnie wynagrodzenie w gospodarce narodowej w 2025 roku w stosunku do 2024 roku wzrosło o 8,8 proc.,  a średnie świadczenie emerytalno-rentowe o 5,3 proc.

Także realizacja budżetu w tym roku idzie fatalnie, po I półroczu jest już blisko 124 mld zł deficytu, po stronie dochodowej brakuje już ok 40 mld zł dochodów podatkowych, bo zostały one wykonane zaledwie w 42 proc., gdy upływ czasu wynosi dokładnie 50 proc., a więc są one niższe od planowanych aż o 8 pp. To wszystko dzieje się w sytuacji kiedy minister finansów, jak się to zgrabnie nazywa, urealnił dochody budżetowe (czyli jej obniżył), czego dobitnym przykładem jest zaplanowanie w 2026 roku dochodów z VAT na poziomie 341,5 mld zł, podczas gdy w 2025 roku były one zaplanowane na poziomie 350 mld zł. Co więcej w 2026 roku przyjęto prognozę wzrostu PKB na poziomie 3,9 proc., inflację na poziomie 3 proc., co oznacza, że nominalny wzrost PKB to blisko 7 proc., a to jest właśnie baza do ustalania wpływów z głównego dochodu podatkowego, czyli VAT. 

Wszystko te dane za lata 2024-2025 i za I półrocze 2026 roku, potwierdzają, że minister finansów Andrzej Domański, kompletnie nie panował nad realizacją budżetu zarówno w latach poprzednich jak i w I półroczu tego roku, a w konsekwencji także nad sytuacją w finansach publicznych i to już trzeci rok z rzędu, co coraz wyraźniej grozi Polsce, realizacją wariantu greckiego. Zwracają na to uwagę także liczni ekonomiści, którzy podkreślają poważną rozbieżność pomiędzy planowanymi i realizowanymi dochodami budżetowymi w tym w szczególności podatkowymi i to mimo przyzwoitego wzrostu PKB, w tym okresie opartym głównie na konsumpcji, opodatkowanej co do zasady stawką VAT w wysokości 23 proc.  i średniej inflacji na poziomie ok. 4 proc. 

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.