Alienacja rodzicielskaAlienacja rodzicielska

9ec6981ea0a940b7b5619ec9f1c558ff.webp
Alienacja rodzicielska - cierpią najmłodsi (Fot. Public Domain Pictures)
FacebookTwitter

Alienacja rodzicielska – zjawisko stanowi poważny problem, ale samo pojęcie jest nieobecne w polskich przepisach. Dotyczy przede wszystkim ojców, to oni są głównie dyskryminowani w sądach i alienowani, choć podkreślanie tego faktu kieruje dyskusję na tory ułatwiające omijanie istoty problemu.

Alienacja kłóci się z ideą wspólnego rodzicielstwa i nie może być rozpatrywana bez wskazywania na problem tzw. pieczy współdzielonej a w większości dyskusji medialnych tak jest. Wypowiadający się na ten temat często podkreślają długie oczekiwanie na opinie specjalistów, a w rzeczywistości te opinie stanowią i tak tylko wygodną „podkładkę” dla decyzji sądu, przewlekając niepotrzebnie czas postępowania. Ich faktyczna przydatność jest iluzoryczna. Problemu alienacji rodzicielskiej jako zjawiska – a jest to problem narastający, o dużej wadze społecznej i przede wszystkim powodujący nieodwracalne, negatywne skutki dla prawidłowego rozwoju dziecka, krzywdzący dziecko – nie zmienią zabiegi kosmetyczne wokół jednej ustawy. Tu potrzebna jest operacja całego SYSTEMU.

Jestem rodzicem i co z tego…

21 października 2026 przed protestem pod sejmem RP, o którym pisałem w szóstym (Sprawiedliwość czy prawo? Prawo czy sprawiedliwość?) i siódmym odcinku (Już każdy powiedział to co wiedział) Z punktu widzenia rodzica… i obywatela, Michał Bebło w kanale Zero przygotował materiał poświęcony alienacji rodzicielskiej. Jego częścią była bezpośrednia relacja z przygotowań do manifestacji. Wypowiadał się w niej m.in. pan Jan, który przygotował spis 70 błędów proceduralnych (?) – Michał Bebło nazwał je punktami problemowymi, a sam przedstawiający określił je jako 70 błędów stricte technicznych, proceduralnych, różnych instytucji, do których zwracał się z prośbą o pomoc. Opieranie się w takich przypadkach tylko na własnym doświadczeniu, bez spojrzenia całościowego, prowadzi paradoksalnie do efektu rozmycia problemu i zagubienia jego istoty. Można wtedy odnieść wrażenie, że usunięcie tych uchybień czy ewidentnych błędów lub zaniechań zmieniłoby sytuację. W poszczególnych przypadkach zapewne tak, ale to nie jest istota problemu zjawiska alienacji. Jednostkowa sprawa może zostać rozwiązana, problem pozostanie. Pan Jan jako przykłady podał: pozostawienie w aktach sprawy, zakończonej prawomocnym wyrokiem, nieotwartych kopert z wnioskami dowodowymi czy akta osób trzecich, niemających związku z jego sprawą, podczas gdy sędzia w uzasadnieniu kilkakrotnie podkreśliła, że „wnikliwie zapoznała się z aktami”. To oczywiście dowód na to, że nie czytała akt. Podał jeszcze zamianę przez sąd kierunku przelewów bankowych z „od” na „do”, ocenienie dowodu jako uzyskanego bez zgody „drugiej strony”, podczas gdy prezentowany film sporządziła właśnie „druga strona” i zabezpieczenie, które w założeniu ma być rozstrzygnięciem szybkim i doraźnym, a które wyznaczono na 10 lat. Oczywiście, życzę panu Janowi by jakaś interwencja np. poselska zmieniła jego sytuację i pozwoliła skorygować te ewidentne błędy (?) i nie był nadal przedmiotem alienacji rodzicielskiej. Sam jestem w podobnej sytuacji – ogólnie, bez szczegółowych porównań – i wiem na czym polega poczucie bezsilności, związane z ewidentną przemocą stosowaną przez instytucje i ich przedstawicieli wobec obywatela, chcącego tylko (?) opiekować się odpowiedzialnie własnym dzieckiem. Jaką może rodzić frustrację, gniew i poczucie, że jest się nikim dla własnego dziecka, a o tym zadecydował ktoś inny: mądrzejszy, lepszy, ładniejszy, mający inne poglądy i pozbawiony elementarnej empatii. A może nawet nie mógł zrobić inaczej, bo zobowiązywało go do tego prawo. 

30% kontaktów jest realizowanych prawidłowo

Zainspirowany 70 punktami pana Jana przygotowałem swoje 15.  Jeśli - tak jak on - korzystałem z własnych doświadczeń, to tylko po to, żeby mieć poczucie, że powinno być tak, jak piszę, bo to pomogłoby zlikwidować, czy choćby znacznie ograniczyć, zjawisko alienacji rodzicielskiej. Nikt, kto nie doświadczył alienacji na własnej skórze nie jest w stanie zrozumieć, jak czuje się rodzic widzący nie tylko ograniczanie swoich praw, ale przede wszystkim krzywdę dziecka. I jeszcze jedno: rodzicowi poddanemu alienacji trudno mówić bez emocji, trudno zapomnieć o własnym bólu, być prawniczo precyzyjnym w określaniu własnych potrzeb. Ale pamiętajmy, że mówimy przede wszystkim w imieniu własnych dzieci, które kochamy i dla ich dobra działamy. Takiego jakim to dobro jest w istocie, a nie jak rozumie je pani psycholog z kolejnej poradni. Ważny jest przede wszystkim rodzic, potem specjalista. 

 Operacja na SYSTEMIE

1. Moja teza: spory sądowe o kontakty z dziećmi mogłyby zostać w znacznym stopniu ograniczone, gdyby piecza współdzielona stała się normą przy rozstaniu rodziców.

Odmowa opieki naprzemiennej to dyskryminacja jednego z rodziców. Konflikt między rodzicami nie może być argumentem przeciw ustanawianiu opieki naprzemiennej. Podobnie jak takim argumentem nie może być potrzeba zapewnienia dzieciom jednego, stabilnego miejsca zamieszkania. Opieka naprzemienna jest z tych powodów uciążliwa i trudna – to fakt – dla dzieci i każdego z rodziców, ale jej alternatywą jest faktyczna alienacja. Często także od dziadków a na pewno od reszty rodziny jednego z rodziców. Muszą występować istotne zagrożenia dla bezpieczeństwa i spokoju dziecka, żeby odstąpić od opieki współdzielonej. W razie konfliktu każdego rodzica należy oceniać na podstawie rzeczywistego, indywidualnego zaangażowania i zdolności zapewnienia dziecku bezpieczeństwa i właściwego rozwoju.

W związku z przywołaną wyżej akcją przygotowaną przez organizację Strajk Ojców ukazało się w mediach więcej niż zwykle materiałów dotyczących alienacji rodzicielskiej. W jednym z nich podany jest przykład zaskarżenia postanowienia z października 2024 r. W zażaleniu rodzic zarzucił sądowi m.in. niewłaściwą ocenę przedstawionych dowodów oraz pominięcie jego argumentów. Kwestionował również odmowę wysłuchania dzieci i uwzględnienia notatki policyjnej. W grudniu 2025 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie oddalił zażalenie. Sąd odwoławczy wskazał, że postępowanie zabezpieczające nie wymaga przeprowadzenia pełnego postępowania dowodowego, a na tym etapie wystarczające jest uprawdopodobnienie określonych okoliczności. W uzasadnieniu znalazło się jednoznaczne stwierdzenie: „Uregulowanie kontaktów powoda z małoletnimi synami w ograniczonym wymiarze (w stosunku do żądań powoda w tym zakresie), jak również odmowa ustanowienia pieczy naprzemiennej, wbrew stanowisku powoda nie stanowi przejawu jego dyskryminacji jako mężczyzny oraz jako ojca”. 

Niezależnie od tego, co sądzą o takim uzasadnieniu poszczególni prawnicy jest to w skutkach po prostu okrucieństwo wobec rodzica. Dodatkowo: widzę konia, mówię: o! koń! Sąd: wbrew stanowisku obserwującego konia nie stanowi to okoliczności wskazujących jednoznacznie na to, że obserwowane zwierzę jest koniem. Jak się np. od tego odwołać? 

Argumenty za odmówieniem ustanowienia opieki naprzemiennej muszą być przedstawiane w bezpośrednim odniesieniu do konkretnych, indywidualnych przypadków a rozpatrywane tylko na uzasadniony wniosek rodzica lub w wyniku postanowienia sądu rodzinnego, który interweniuje po zgłoszeniu odpowiednich organów reagujących na przemoc, tragiczną sytuację bytową, chorobę rodzica itp. Całą sytuację należy rozpatrywać w kontekście dobra dziecka, gdzie jedną z naczelnych zasad takiej oceny jest - pozornie niekwestionowana przez nikogo - prawda, że dziecku najlepszy rozwój zapewniają obydwoje rodzice. Na pewno nie jest argumentem przemawiającym za odmówieniem: wiek rodzica, niskie dochody, narodowość, wyznawane poglądy czy religia.

Sąd i inne instytucje nie mogą podczas toku postępowania ani w orzeczeniach używać pojęć nieostrych, niezdefiniowanych takich jak: mowa nienawiści, hejt, przemocowość, kompetencje rodzicielskie, alienacja rodzicielska. To nie jest publicystyka. Jeśli to możliwe - również dla jasności w innych dziedzinach życia społecznego – stosowanie takich pojęć i używanie ich w sądzie musi uwzględniać ich prawną definicję. Jeśli jej nie ma, to należy ją opracować i podać do publicznej wiadomości.

2. Moja teza: podkreślanie, że alienacja przede wszystkim dotyczy ojców, kieruje wszystkie wysiłki przekonanych o konieczności walki z nią w złym kierunku.

Alienacja to eliminowanie z życia dziecka jednego z rodziców. Płeć rodzica nie ma tu żadnego (również w zgodzie z konstytucją RP) znaczenia. Wiem, że to raczej Apel do mediów, polityków, kościołów, szkoły i obywateli. Rozszerzmy go zatem o Postulat upowszechniania idei równego współrodzicielstwa w życiu społecznym.

3. Moja teza: obydwoje rodziców muszą brać udział w badaniach psychologicznych, psychiatrycznych dzieci.

Im młodsze dziecko tym większe znaczenie w wywiadzie lekarskim mają informacje uzyskiwane od rodziców. W dobie powszechnej cyfryzacji wszystkiego instytucje i specjaliści muszą mieć obligatoryjny obowiązek skontaktowania się z drugim rodzicem, jeśli problem z dzieckiem zgłasza tylko jeden rodzic. Także inne, ważne w życiu dziecka wydarzenia, wymagają zgody obojga rodziców np. przeniesienie do innej szkoły czy przedszkola.

4. Moja teza: mediacje, z naciskiem na wczesne etapy ewentualnego konfliktu, muszą być obowiązkowe.

5. Moja teza: procedura Niebieskiej Karty musi być zmieniona.

Łatwość, z jaką można w tej chwili zgłosić przemoc w rodzinie z celu jej „zinstytucjonalizowania”, sprzyja żonglowaniu dokumentami w sądach. Policja ma dostateczne uprawnienia, żeby skutecznie interweniować w przypadkach nagłych – zarówno, gdy rodzic stosuje przemoc wobec rodzica jaki rodzic wobec dziecka. Moim daniem należałoby w ogóle zlikwidować ten model, ale nie jestem rewolucjonistą.  

6. Moja teza: większe znaczenie przy ewentualnym sporze sądowym dotyczącym alienacji musi mieć opinia przedszkola, szkoły, dziadków, rodziny.

Ludzie, z którymi dziecko przebywa najdłużej - poza rodzicami - często wiedzą lepiej, co jest dobre dla dziecka i jego rozwoju niż psycholog po krótkiej obserwacji i godzinnym teście.

7. Moja teza: ilość opinii wydawanych przez różne instytucje i specjalistów, które są później wykorzystywane przed sądem podczas ewentualnego sporu, powinna być ograniczona.

Ograniczenie powinno kierować do jednego źródła (Poradnie Psychologiczno-Pedagogiczne?). Wielość opinii uruchamia skłonność do manipulacji. Opiniodawcze Zespoły Sądowych Specjalistów powinny być zlikwidowane. Z jednej strony w sądach można przedstawiać np. dokumenty świadczące o diagnozie i terapii psychologicznej, które dziecko przechodzi od kilku lat a jednocześnie, w sprawach spornych lub wątpliwych opinia z OZSS ma pomóc sądowi w ustaleniu stanu faktycznego. Na opinie czeka się długo.  Możliwość rzetelnej, wyczerpującej oceny, zarówno w odniesieniu do rodziców jak i dzieci, podczas jednego spotkania kłóci się z doświadczeniem życiowym. Znów rodzice, po raz kolejny, pytani są, najczęściej osobno, o ich sytuację rodzinną. I znów decyduje często manipulacja.

8. Moja teza: monitorowane muszą być terminy rozpoznawania wniosków o zabezpieczenie i terminy kolejnych rozpraw.

Sądy mają być obligatoryjne zmuszone do wydawania postanowień w krótkich terminach. Poseł Marcin Józefaciuk: za pytaniami o procedury sądowe stoją konkretne dzieci i ich rodziny. Wielomiesięczne oczekiwanie na zabezpieczenie kontaktów czy opinię specjalistów może oznaczać stopniowe zanikanie więzi z rodzicem. Dla sądu to czas postępowania. Dla dziecka to część dzieciństwa, której późniejszy wyrok już nie przywróci (w rozmowie z Zero.pl.). To jedna z najistotniejszych kwestii przy zmianach przepisów dotyczących opieki naprzemiennej i zabezpieczenia pieczy na czas procesu, w tym rozwodowego. „Tymczasowe” rozstrzygnięcie może bowiem obowiązywać przez długie lata, zanim zapadnie ostateczny wyrok. Zgodnie z art. 737 Kodeksu postępowania cywilnego wniosek o zabezpieczenie powinien być rozpoznany bezzwłocznie, co do zasady nie później niż w ciągu tygodnia od dnia wpływu do sądu. Jeśli konieczna jest rozprawa, należy ją wyznaczyć tak, by odbyła się w ciągu miesiąca. Co zatem robić, gdy ustawowy termin został znacząco przekroczony? Z tym wiąże się:

9. Moja teza: musi zaistnieć w praktyce faktyczna odpowiedzialność sędziów, lekarzy, urzędników za podejmowane decyzje i ewentualną opieszałość.

10. Moja teza: problem pogłębiania się alienacji dotyczy przede wszystkim upływającego czasu. Tu zmiany powinny być całościowe i dotyczyć wszystkich potencjalnych etapów postępowania.

Na opinie specjalistów i ich uzupełnienie czeka się miesiącami, a nawet latami. Dzieci silniej uzależniają się od rodzica, z którym spędzają większość czasu, co utrudnia utrzymanie relacji z drugim z rodziców.

11. Moja teza: musi zostać określony czas, w którym brak kontaktów rodzica z dzieckiem powoduje automatyczną interwencję sądu rodzinnego (po zgłoszeniu przez rodzica, któremu uniemożliwia się kontakty).

12. Moja teza: potrzebna jest realna „automatyczna” egzekucja ugody zawartej przed sądem między rodzicami, jeśli jeden z nich nie stosuje się do jej warunków.

13. Moja teza: zbyt duża waga przywiązywana jest do terapii rodzinnych, warsztatów wychowawczych itp., 

Uczestniczyłem: przyjeżdżałem często tylko ja. Nie neguję, że to może czasami pomóc, ale trzeba odwrócić proporcje na korzyść mediacji. To praktyczne i bardziej skuteczne. Posłużę się przypadkiem skrajnym: kiedy ludzie (rodzice) się nienawidzą – a to, znów wbrew pozorom, dość częsty przypadek - wówczas mediacją a także przymusem można osiągnąć więcej niż terapią. I terapia rodzinna, z dziećmi, powinna się odbywać tylko w obecności obojga rodziców. Mediacje tak, warsztaty niekoniecznie.

14. Moja teza: zmianom muszą ulec przepisy dotyczące komorników.

Alimenty są w mojej ocenie jednym z głównych czynników napędzających zjawisko alienacji. Stop dla „alimenciarzy”, ale jasne kryteria. Rodzic, który płaci, nie może być z definicji określany mianem dłużnika. To uniemożliwia mu np. zaciągnięcie kredytu i może być stosowane przez drugiego rodzica, który nie wycofuje swojego wniosku o ściąganie alimentów przez komornika, do utrudniania życia. Nie może być takich przypadków, że sąd zasądza alimenty płatne do rąk matki i to pomimo posiadanej wiedzy, że dziecko się od matki wyprowadziło na stałe do ojca, a rodzice mają podobne zarobki.

15. Moja teza: musi powstać całkowicie odrębna ścieżka postępowania dla sytuacji rodzica, który nie wie co ma dalej robić, a który w swojej opinii jest dyskryminowany.

Każdy mają swoje priorytety i jest dużo takich zestawień jak to powyższe. Te są moje. Odwoływałem się już w poprzednich tekstach do punktów zapisanych na stronie Strajku Ojców i postulatów Fundacji Dobre Współrodzicielstwo. Mam zapewne zgoła odmienne doświadczenia niż przywoływany na początku pan Jan. Niezależnie od tego, że różne są opinie i różne mogą być rozwiązania, jedno jest pewne: alienacja rodzicielska to jeden z najbardziej ważnych społecznie problemów. Brak rozwiązań może rodzić dalekosiężne skutki. Moim zdaniem problemem takich zmian jest fakt, że muszą to być zmiany całościowe, obejmujące różne ustawy, przepisy i resorty. Zmiany muszą być całościowe. To nie tylko tu i teraz i problemy konkretnych ludzi, choć te są zawsze, w każdym momencie najważniejsze i muszą być rozwiązywane bez zwłoki. I musimy mieć także świadomość, że nawet zmiany przepisów nie zwolnią nas od tego, by także w przyszłości reagować jak najszybciej, elastycznie i z dużą tolerancją wobec innych. Tego problemu nie da się rozwiązać na zawsze. Są także inne czynniki, o których pisałem we wcześniejszych odcinkach Z punktu widzenia rodzica… i obywatela, które sprawiają, że całość jest bardziej skomplikowana niż może się wydawać. Polityka jest jednym z takich elementów. Nic nie poradzimy (czyżby, a może?) na to, że brać trzeba pod uwagę fakt, że aktualnie ważne w tym obszarze funkcje w państwie pełnią osoby uważające mężczyzn za jedyne źródło przemocy w rodzinach. I to, że Unia Europejska kilka lat temu zalecała rozesłanie, gdzie trzeba i nie trzeba, dokumentów zalecających wyeliminowanie z obiegu publicznego pojęcia „alienacji rodzicielskiej”. Rozesłano. Kto przeczytał to przeczytał. Kto się przejął – nie wiem. Przypomnijmy:

  • Odejście od koncepcji tzw. „alienacji rodzicielskiej” zaleca Grupa Ekspertów Rady Europy ds. Przeciwdziałania Przemocy wobec Kobiet i Przemocy Domowej (GREVIO)
  • Podkreśla, że pracownicy socjalni czy sędziowie nie powinni się do niej odwoływać przy podejmowaniu decyzji w sprawie opieki i widzeń z dzieckiem 
  • W efekcie bowiem matki wskazujące na przemoc ze strony ojca dziecka są uznawane za „niewspółpracujące” lub „winne” złych relacji ojca z dzieckiem
  • To zaś niesie ryzyko wtórnej wiktymizacji kobiet – ofiar przemocy domowej

 

 

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?

Zachęcamy do:

  • dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
  • lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
  • oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
  • mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów

Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.