Znamy plany Morawieckiego! Zrobią to "na wciśnięcie guzika"Znamy plany Morawieckiego! Zrobią to "na wciśnięcie guzika"

Jak przekonuje europoseł Waldemar Buda, może być jeszcze kilku posłów, którzy dołączą do nowego koła poselskiego lub partii byłego premiera Mateusza Morawieckiego. „Mamy jeszcze amunicję, której nie wykorzystujemy w tym momencie” – powiedział w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”. Jak podkreślił były minister, ma to być „element nowości, świeżości”.
Według Budy, chęć wstąpienia do stowarzyszenia „Rozwój Plus” zadeklarowało już 4,2 tys. osób.
Mam podgląd na składane elektronicznie deklaracje członkostwa w stowarzyszeniu. Dziś jest ich 4200
- powiedział „GW” były minister rozwoju i technologii w rządzie Mateusza Morawieckiego, Waldemar Buda.
„Coming out” na „wciśnięcie guzika”
Zasiadający obecnie w europarlamencie polityk prawicy zdradził, że w Sejmie jest kilku posłów, którzy w odpowiednim momencie wstąpią do nowego koła poselskiego lub partii, która ma powstać jesienią.
Mamy jeszcze amunicję, której nie wykorzystujemy w tym momencie. Deklaracje innych parlamentarzystów, którzy na wciśnięcie guzika zrobią »coming out« i ogłoszą, że przystępują do nas
- zapowiedział.
Będziemy mieć zaskakujące nazwiska, które się objawią jako współorganizatorzy nowej partii. To będzie element nowości, świeżości, nadający naszemu ruchowi dynamikę
- zdradził w rozmowie z „GW” współtwórca stowarzyszenia „Rozwój Plus”.
Czy Rozwój Plus jest jak "wczesna" PO?
Człowiek byłego premiera mówił również, czym - według niego - różni się stowarzyszenie od Prawa i Sprawiedliwości, ale również - od wczesnej Platformy Obywatelskiej i "ciepłej wody w kranie" premiera Donalda Tuska.
Jesteśmy pragmatyczni, bo ostatecznie to jest cenne w polityce. Radykalizm i populizm sprawdzają się wyłącznie wtedy, kiedy człowiek chce dojść do władzy. Natomiast później dochodzi do katastrofy, bo skrajne poglądy w żaden sposób nie są możliwe do zrealizowania w trybie rządzenia (…) Mówimy do ludzi w Jagodnie, w Łodzi, w dużych miastach, którzy mają aspiracje. Którzy chcą normalnego życia, a nie chcą obrażania się, atakowania.
- przekonywał Waldemar Buda.
Jak zaznaczył, „korzeń konserwatywny i patriotyczny” wyraźnie odróżnia to środowisko od partii Donalda Tuska z czasów „ciepłej wody w kranie”.
Chcemy mieć kotwicę konserwatywną, ale przy zachowaniu pełnej racjonalności i odpowiadając na realne ludzkie potrzeby. Oczywiście możemy dziś zająć wyborców aborcją, rozliczeniami i aresztowaniami polityków, bo to jest ciekawe, bo ludzie chętnie obejrzą film science ficton czy kryminał. Ale ich życie sprowadza się do czegoś innego. Czy będą dobrze zarabiać, czy ich miasta będą się rozwijać, czy będzie ich stać na utrzymanie dzieci
- stwierdził były minister.
jj, źr. wPolityce.pl, za: wyborcza.pl, PAP
