Wielki triumf AfD. Tak komentują to w Polsce! "Merz powinien odejść"Wielki triumf AfD. Tak komentują to w Polsce! "Merz powinien odejść"
AfD triumfuje w Saksonii-Anhalcie, a wynik wyborów przynosi polityczne trzęsienie ziemi. Prawicowa partia zdobyła aż 44,1 proc. poparcia i o krok zbliżyła się do samodzielnego rządzenia landem. Wynik głosowania wywołał falę komentarzy także w Polsce!
Z poparciem na poziomie 44,1 proc. Alternatywa dla Niemiec (AfD) zwyciężyła w niedzielnych wyborach do parlamentu kraju związkowego Saksonia-Anhalt - wynika z exit pollu przeprowadzonego dla stacji ZDF. Zgodnie z sondażem partii zabraknie jednego mandatu do większości w landtagu.
"Zapora ogniowa" nie sprawdziła się
Lider AfD w Saksonii-Anhalcie Ulrich Siegmund po ogłoszeniu pierwszych prognoz wyborczych powiedział, że jego partia „napisała historię”, a wyborcy opowiedzieli się za zmianą w tym wschodnim landzie rządzonym przez CDU nieprzerwanie od 2002 roku. W sztabie CDU w Magdeburgu wynik został przyjęty z konsternacją.
W niemieckich mediach głosowanie w Saksonii-Anhalcie było uznawane za wielki test „zapory ogniowej”, czyli polityki izolowania AfD przez partie głównego nurtu, w tym blok CDU/CSU. Pojawiały się spekulacje, że od rezultatu wyborów w tym landzie zależy nawet przyszłość na stanowisku szefa rządu kanclerza Merza, zwolennika „zapory ogniowej”.
Komentarze z Polski
Wyniki wyborów w tym niemieckim landzie są gorąco komentowane także w Polsce! Wpisy w serwisie X pojawiły się świeżo po podaniu wyników.
Jak zauważyła nasza redakcyjna koleżanka, publicystyka tygodnika "Sieci" i telewizji wPolsce24 Aleksandra Rybińska, "według sondażu Infratest dimap dla ARD, 59% wyborców uważa, że to 'czerwona kartka' dla rządu federalnego", a "tylko 30% popiera wdrożenie reform społecznych planowanych przez obecny rząd w Berlinie".
Wszystko to zawdzięczamy chadecji, która na poziomie każdego kraju z osobna, jak i całej Europy, zdradziła i swoje wartości, i narody, którym miała służyć
- zauważył - komentując wyniki - Jacek Karnowski, redaktor naczelny telewizji wPolsce24 i tygodnika "Sieci".
Czy coś zmieni dla Polski, jeśli w Saksonii-Anhalcie, AfD uzyska absolutną większość i utworzy rząd? Niewiele albo tyle co nic. Nie przesadzajmy. To będzie demokratyczna decyzja ludzie mieszkających w tym małym niemieckim landzie. To ich sprawa. A co oznaczałby udział AfD w rządzie federalnym? Niewątpliwie mielibyśmy do czynienia z bardziej "narodową" Republiką Federalną, ze wszystkimi tego konsekwencjami. I to będzie wyzwanie ... Ale czy po tych latach brutalnej ingerencji w sprawy polskie przez polityków CDU , SPD, Zielonych, FDP et tutti quanti mamy płakać na ich porażką? To, co nas martwić powinno, nad czym powinniśmy może płakać (ale my nie beksy), to stan naszego państwa
- napisał socjolog i były wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego prof. Zdzisław Krasnodębski.
W kolejnym wpisie zaś dodał:
Merz powinien odejść jak najszybciej. Ale chyba nie weźmie ze sobą Tuska.
Zdecydowanie wolę AfD - bo lepiej jest mieć w Berlinie otwartych wrogów niż fałszywych przyjaciół. Poza tym rząd AfD nie miałby w swych antypolskich działaniach takiego bezwarunkowego wsparcia eurokracji jak miały i mają rządy ich partii establishmentowych
- stwierdził z kolei publicysta i pisarz Rafał Ziemkiewicz.
Poza tym AfD to zabawny humbug: wmówili niemieckim wyborcom, że wszystko to co pozwoliło Niemcom wydoić południe UE i wzbogacić się kosztem nowych członków, było niby „utrzymywaniem na koszt niemieckiego podatnika” leniwych Włochów, Greków, Hiszpanów, Polaków etc. Bo establishment z oczywistych powodów nie mógł tłumaczyć otwarcie jak polityki UE i waluta euro działają naprawdę. Więc fajnie będzie jak AfD sprobuje tę „łaskę” Niemiec skończyć i wszystko im się wtedy do reszty wykrzaczy 🤨
- dodał.
Najważniejszy wniosek z wyborów w Saksonii-Anhalt: Niemcy w coraz większym stopniu poczucie winy będą zamieniać na poczucie krzywdy. Widzieliśmy to już w historii co najmniej trzy razy. Niemieckie poczucie krzywdy (inni byli silni, gdy Niemcy były pozbawione narodowej jedności, „samostanowienia”) legło u genezy Drugiej Rzeszy, drugie poczucie krzywdy (Niemcy mają takie samo prawo do światowej ekspansji jak Anglia czy Francja) skutkowało pierwszą wojną światową, trzecie, największe – „krzywdy wersalskiej” – przyniosło nazizm i wojnę totalną. Za każdym razem to poczucie krzywdy kierowało Niemcy przeciw Europie i ku montowaniu koalicji rewizjonistycznych. Gdy myślimy o przyszłości „Niemiec i Europy” (w Niemczech bardzo lubią ten zrost) – kwadratura koła polega na tym, że im bardziej będzie rosła rezerwa Europy wobec Niemiec, tym bardziej będzie malała (i tak już ograniczona) rezerwa Niemiec wobec Rosji. Wszystko to jest jedynie rejestracją tendencji, bo nie należy wyciągać przesadnych wniosków z wyborów do jednego Landtagu. Choć z drugiej strony trzeba mieć świadomość, że po pierwsze – nie chodzi tylko o jedne wybory (barierę 30 % Alternatywa dla Niemiec sforsowała już w ubiegłym roku w Turyngii i Saksonii, tej „drezdeńskiej”), i po drugie – że zanim przyjdą kolejne wybory do Bundestagu, warto mieć wyobrażenie na temat sensu ich możliwego rezultatu i zmian, które mogą uruchomić
- napisał także były marszałek Sejmu Marek Jurek.
Czarne scenariusze (z nieskrywaną mocną niechęcią do wygranej AfD) kreśli zaś Michał Kobosko, europoseł i wiceszef partii Unia Centrum.
Wybory w Saksonii-Anhalt poszły tak jak się spodziewano, a nawet jeszcze gorzej. Teraz pytanie, co z tym fantem zrobi kanclerz Friedrich Merz. Cały niemiecki system polityczny trzymał się przez lata na fundamencie kordonu sanitarnego wobec postfaszystów AfD. Jeśli ten kordon pęknie (za dwa tygodnie kolejne wybory w Berlinie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim), to Niemcy znajdą się na krawędzi totalnego chaosu politycznego. Brunatna fala wzbiera
- stwierdził i straszył.
Słychać lament, jakby dwumilionowy Wehrmacht już stał na granicy grzejąc silniki. A nie stoi. Po pierwsze, AfD wygrała w jednym skromnym landzie, a być może nawet nie będzie w nim rządzić. Po drugie, nawet gdyby wygrała w całych Niemczech, to co może zrobić? Będzie się domagać ziem zachodnich? Nie sądzę, a nawet jeśli, to tylko sobie zaszkodzi. Obetnie pomoc dla Ukrainy? Może, ale zanim zdobędzie władzę w całym państwie, i tak będzie po wojnie. Ograniczy handel i inwestycje w Polsce? Chyba na własną zgubę. Przywróci współpracę z Rosją? To tak, jak każda inna niemiecka partia. A może zbuduje podmorski gazociąg, by złapać za gardło pół Europy? Zaraz, to już raz zrobili, a nawet dwa razy. Zahamuje i poluzuje europejską integrację? To byłoby dobrze, ale obawiam się, że tego nie ogarną. Będzie wciskać sąsiadom migrantów? To akurat prawdopodobne, ale mamy już doświadczenie w postępowaniu z takimi. Po trzecie, skąd wiadomo, co AfD zrobi u rządów? Przecież ona sama nie ma zielonego pojęcia. Po czwarte, jeśli czytacie opinie, jak to wzbiera brunatna fala i grozi nam utrata Wrocławia, radziłbym najpierw sprawdzić, jakie relacje ma autor opinii z niemieckim oraz unijnym mainstreamem, w tym z jego fundacjami, firmami i innymi organizacjami. Może nie jest całkowicie bezstronny?
- analizuje Marek Wróbel, prezes Fundacji Republikańskiej.
olnk/ źr. wPolityce.pl za X
