Wielka walka z rekwizytem. Ekipie Brauna zabrakło odwagi? Wielka walka z rekwizytem. Ekipie Brauna zabrakło odwagi?

Grzegorz Braun urządził happening, w ramach którego jego współpracownik wyciął znak Strefy Czystego Transportu. Teraz okazuje się, że nawet z tym mogło być coś nie tak – internauci wskazują, że przyniesiony znak został wcześniej prawdopodobnie przymocowany do barierek trytytkami i w ogóle nie było go w tym miejscu. Jeśli te doniesienia się potwierdzą, cała akcja okaże się kompromitującą inscenizacją.
Lider Konfederacji Korony Polskiej, europoseł Grzegorz Braun udostępnił w mediach społecznościowych nagranie, jak wspólnie ze swoimi współpracownikami niszczy znak oznaczający Strefę Czystego Transportu. Warto zauważyć, że zniszczenia nie dokonał jednak osobiście Braun, a kandydat jego formacji na prezydenta Krakowa Michał Klimek, niewykluczone, że dlatego, że Grzegorz Braun miał problem z obsługą szlifierki.
To tylko inscenizacja?
Teraz okazuje się, że nawet sam znak mógł nie być prawdziwy. Internauci zwrócili uwagę, że po pierwsze znak montowany był na opaski zaciskowe, a dodatkowo... wcale tam nie stał.
Sieć zalała lawina drwin.
Braun przyniósł swój znak STC, przyczepił trytytkami do barierek, a następnie wyciął i przekonuje ludzi, że oto „likwiduje strefę STC”. No ludzie kochani – sedno tego zakłamanego człowieka. Cała jego działalność to teatr obliczony na oszukanie jak największej grupy ludzi
– napisał Adam Czarnecki, inicjator akcji „Stoimy dla CPK”.
Czy jedyną komunę, którą jest w stanie obalić Braun, jest ta, którą wcześniej zainstaluje na trytytkach?
– pytał Paweł Figurski, dziennikarz Zero.pl.
Miszalski zrobił absurdalnie wielką strefę czystego transportu, a oni „likwidują” ją przed hutą, gdzie akurat jej nie było. Swoją drogą, gdyby tak obalano komunę, jak ten słupek, to bylibyśmy dziś Kubą w środku Europy
– wskazał Piotr Witwicki, dziennikarz Polsat News i portalu Interia.pl.
Panie Braun, czy to prawda, co ludzie o Panu mówią? Że przynieśliście tam swój własny znak i przymocowaliście trytytkami, a potem odstawiliście inscenizację i teatr dla gojów?
– dociekał internauta „Antyfoliarz”.
Czy mi się dobrze wydaje, że oni przyszli z własnym znakiem, przymocowali go na trytytki, Braun, a jakże, nie umiał odpalić diaksa, więc ktoś przerżnął ten przymocowany znak za niego, potem popozowali do zdjęć i poszli?
– pytał internauta „Bonkers”.
as/źr. wPolityce.pl za X
