Wielka Orkiestra Putinowi Pomocy. "Bo wzruszyli się fotkami"Wielka Orkiestra Putinowi Pomocy. "Bo wzruszyli się iluś fotkami spreparowanymi na ich użytek przez Łukaszenkę?"

Czy nie należy współczuć ludziom, którzy w poszukiwaniu lepszej przyszłości korzystają z propozycji Łukaszenki? Do pewnego stopnia tak, zwłaszcza tym, którzy dali się nabrać na oszustwa gangów handlarzy ludźmi i ich mocodawcy.
Wzruszać można się wszystkim. Np. ciężkimi losami przestępców. Każdy z nich miał/ma kochającą matkę ewentualnie ojca, córkę, ciotkę, kobietę/mężczyznę, przyjaciela, psa, kotka, istotę, która jest do niego przywiązana i ciężko przeżywa nawet najbardziej uzasadnioną karę, jaką ponosi on za swoje postępki.
Każde zło ma swoją genezę: jego niewinny jeszcze sprawca niechybnie wcześniej też odczuł jakąś krzywdę, wszystko jedno prawdziwą czy wyimaginowaną, gdyż jego cierpienie było autentyczne i powinno budzić nasze współczucie. W tym samym czasie ciężkie chwile przeżywają osoby po dwóch stronach barykady: dręczeni i dręczący. Strażnicy i więźniowie siedzą w tym samym więzieniu i chociaż sytuacja tych pierwszych jest lepsza, trzeba być bez serca, aby nie dostrzegać dyskomfortu, jaki związany jest z ich pracą.
Rok temu Onet wzruszał się dolą żołnierzy Wehrmachtu, którzy w święta Bożego Narodzenia daleko od swoich domów przeżywali smutek oddzielenia od bliskich. Czy nie powinny poruszyć nas dzieje tych chłopców, których nikt nie pytał, powołując do wojska, a potem skazani byli na wykonywanie strasznych rozkazów? To ich nieszczęściu poświęcony był serial „Nasze matki, nasi ojcowie”. Czy Niemcy nie mają prawa do robienia tego typu filmów, a moje szyderstwa nie są wyłącznie świadectwem gruboskórności i braku empatii?
Wszystko zależy od proporcji. Jeśli rocznica ogłoszenia stanu wojennego w III RP sprowadzona była do wzruszeń duchowymi cierpieniami Wojciecha Jaruzelskiego, to odpowiedzią na nie powinna być tylko drwina. Jeśli agresja na Polskę powoduje wyłącznie moralne potępienie PiS i funkcjonariuszy broniących naszej granicy, to uznać należy to w najlepszym wypadku za krańcową głupotę, która jest wyjątkowo poręcznym narzędziem dla naszych wrogów.
Czy nie należy współczuć ludziom, którzy w poszukiwaniu lepszej przyszłości korzystają z propozycji Łukaszenki? Do pewnego stopnia tak, zwłaszcza tym, którzy dali się nabrać na oszustwa gangów handlarzy ludźmi i ich mocodawcy, białoruskiego satrapy. Duża część młodych mężczyzn, która przybywa nad polską granicę, świadomie jednak podejmuje ryzyko z tym związane. Ci, którzy usiłują przepływać Morze Śródziemne, ryzykują więcej. Owszem, niektórzy z nich zabierają swoje rodziny, ale wtedy należy zapytać o ich odpowiedzialność. W Polsce spora część elit i opozycji korzysta z propagandy Putina i Łukaszenki oraz powtarza ich wersję. Czy ich „dobra wola” służyć może za usprawiedliwienie?
Koncert w Warszawie pod groteskowym szyldem „Chopin też był uchodźcą”, który odnotował spektakularną klapę, to idealny przykład tego typu działania. Jego organizatorzy chcieli m.in.: „utworzenia korytarzy humanitarnych” i zapewnienia azylu osobom, które „chcą się o niego ubiegać na terytorium RP” oraz „dopuszczenia organizacji międzynarodowych na tereny przygraniczne objęte kryzysem humanitarnym”. Innymi słowy kazali nam ogłosić, że jesteśmy państwem upadłym i należy nas tak traktować. Dlaczego? Bo wzruszyli się iluś fotkami spreparowanymi na ich użytek przez Łukaszenkę?
Jeden z uczestników tej inicjatywy, Jacek Kleyff, śpiewał 50 lat temu:
Świeże groby zawsze wzruszą, niezależnie gdzie kopane,/ Jak porosną wyjdzie na jaw, kto szczuł i co było grane
Wychodzi na jaw, że był wtedy o pół wieku mądrzejszy. Zwłaszcza że dziś nie trzeba na nic czekać. Wszystko widać jak na dłoni.
Naturalnie główni organizatorzy „Chopina uchodźcy” kierowali się innym sentymentem, czyli nienawiścią do PiS. Dla odsunięcia go od władzy gotowi są na wszystko. Ich frustracja wyrasta z oburzenia faktem, że przedstawiciele innego środowiska ośmielili się wygrać wybory. Czy powinniśmy im współczuć? Aby odzyskać rządy w wymiarze politycznym, bo w innych nadal dominują, gotowi są na wszystko. Można odnieść wrażenie, że obok paliwa, jakiego dostarcza im ideologia, zgodnie z literą, której władzę sprawować mogą jedynie jej rzecznicy, odzywa się w nich polski gen warcholstwa – rewers naszej wolnościowej postawy. Tak jak w XVII czy XVIII w. rzecznicy przegranej „fakcji” gotowi byli sprzymierzyć się z każdym, aby odsunąć króla od władzy, tak samo dzieje się dziś. W głosowaniu nad umacnianiem granicy na Łotwie nie było żadnego głosu sprzeciwu, a na Litwie jeden. W Polsce przeciw głosowało 174 posłów.
Ten stan rzeczy powoduje, że to nasze państwo zostało wybrane na obiekt ataku, pomimo że Litwa jest słabsza i ma dłuższą niż nasz kraj granicę z Białorusią. Ale Litwa nie ma V kolumny. Jest więc silniejsza.
Artykuł z 47/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
