Uwaga! Sygnalista nadaje! Nieoficjalny przegląd tygodniaUwaga! Sygnalista nadaje! Nieoficjalny przegląd tygodnia w polskiej polityce od lewicy do prawicy

Lech Wałęsa, który komentując debatę o podwyżkach dla polityków, podzielił się z „Faktem” prawdą o stanie swoich finansów. Jak wyznał, pieniądze jego nie interesują, ale małżonkę – owszem.
Ochłonęliśmy już po serii pierwszych bezczelności Donalda Tuska, który powrót do Polski zaczął od bajeczek w stylu, że Ewa Kopacz też planowała uruchomienie własnej wersji 500+. Słowa Tuska najbardziej zszokowały samą byłą premier. W końcu ona najlepiej pamięta, że cała para aparatu propagandowego PO i jej rządu szła wtedy w wyszydzanie i wyśmiewanie tego programu. Ale jak długo można kłamać? W wywiadzie dla „Polityki”, na gruncie najbardziej przyjaznym z możliwych, nowy stary lider Platformy zrzucił na chwilę skórę wrażliwego społecznie.
Niezależnie od tego, jak bardzo się niektórym na lewicy i na prawicy podoba idea nieograniczonego drukowania pieniędzy, transferów społecznych, dochodu gwarantowanego itd., to granice tego modelu obfitości są już dość wyraźnie widoczne na horyzoncie
– stwierdził. Zapowiedź chudych lat po ewentualnym przejęciu przez niego władzy – oczywista. Ale najbardziej szokuje towarzysząca temu radość. On chyba cierpi, gdy Polakom żyje się lepiej?
Wrażliwość społeczna tego „dużego misia” przypomina tolerancję i gotowość do dialogu Jerzego Owsiaka . Na dorocznym festiwalu, tym razem w Zachodniopomorskiem, raper **Łona, czyli Adam Bogumił Zieliński, instruował kilkadziesiąt tysięcy oszołomionych muzyką, napitkami i innymi atrakcjami dzieciaków, że mają „jeb… PiS”. Z jednej strony sceny mieli mówić „jeb…”, z drugiej „PiS”, a ci z tyłu mieli krzyczeć „mocniej, mocniej”. Gdy wojewoda zapytał, jak to się ma do obietnicy, iż nie będzie mowy nienawiści, Owsiak i „Wyborcza” oskarżyli go o próby cenzury. Ale wojewoda dobrze zrobił. Jeśli ktoś za jakiś czas zginie, kogoś pobiją albo zadźgają nożem w imię „jeb… PiS”, będzie miał czyste sumienie. Bo w takim klimacie, przypominającym nazistowskie i bolszewickie wskazywanie młodzieży wroga, o zbrodnię bardzo łatwo.
Zauroczyła nas reporterka TVN 24 Magda Mielcarek, która nadając z festiwalu Owsiaka, sięgnęła po wzniosłe słowa:
To poczucie wspólnoty, której chyba każdemu brakowało przez ostatni rok. Każdy tutaj, niezależnie od poglądów, niezależnie od tego, jak na co dzień żyje, może znaleźć miejsce dla siebie. Te słowa, które wczoraj padły ze sceny ze strony Jerzego Owsiaka, który mówił: »Nie pytam cię o religię, nie pytam cię o politykę, pytam cię o miłość, przyjaźń, muzykę«. I to jest chyba hasło, które idealnie oddaje to, jak ten festiwal co roku wygląda
Dziękujemy pani Magdzie nie tyle za prawdę o imprezie pana Owsiaka, bo chyba nie dała rady jej ująć, ile za przypomnienie, czym TVN 24 na pewno nie jest: całą prawdą całą dobę.
Bajeczek o braku wolności dziś i wielkiej wolności słowa za Tuska nie zdzierżył nawet Piotr Zaremba, który w „Rzeczpospolitej” przypomniał:
Pamiętam, jak w roku 2007 kreowany dziś na obrońcę demokracji i zagrożonej wolności Donald Tusk skarżył się kanclerz Angeli Merkel na zbyt prawicową linię »Dziennika«, będącego wtedy własnością niemieckiego Axela Springera. Dla tego męża stanu było oczywiste, że szefowa niemieckiego rządu powinna coś z tym zrobić. Skąd to wiem? To była powszechna wiedza w redakcji »Dziennika«, w której wtedy pracowałem. Kto chciał, ten wiedział
Tak było. I nawet więcej: z Berlina przychodziły też precyzyjne listy proskrypcyjne publicystów do odstrzału. Zapewne właśnie wskutek tych Tuskowych rozmów.
Równie specyficznie tolerancję pojmują czynownicy Agory.
Czyli jak stoimy obecnie? Lesbijki: 2 medale, homofobki: 0 medali
– napisała na Twitterze dziennikarka Agorowego portalu Wiktoria Beczek, komentując olimpijskie zmagania. Ale znowu trzeba podziękować: coś ważnego nam powiedziała. Inna sprawa, że media światowe (te mądrzejsze) już dostrzegają, iż być może także sport dołączy do listy ofiar nowej ideologii. Oglądalności – otwarcia i poszczególnych dyscyplin – są najniższe w historii. Po części dlatego, że dla młodych, przyzwyczajonych do najwyżej kilkuminutowych krzykliwych filmików, to mało atrakcyjne. Ale eksperci podają też drugi powód: sport dotąd dawał wytchnienie od świata polityki, codzienności. A dziś i tam każą obserwować, kto uklęknął, a kto nie, kto różowy, a kto tęczowy.
O tym, że szkodzi zbytnia ostentacja w każdej sprawie, przekonał się także Adam Hofman, kiedyś polityk PiS, teraz właściciel firmy PR. W wywiadzie dla „Pulsu Biznesu” został zapytany, czy gdyby mógł cofnąć czas, coś zrobiłby inaczej.
Pewnie wykazałbym też więcej pokory. Nie jestem pewien, czy zaproszenie premiera Orbána na otwarcie biura [na Węgrzech] było konieczne, okładka jednego z magazynów na Forum Ekonomicznym w Krynicy była niepotrzebna, pewnie lepiej było działać z mniejszymi fanfarami. W tej części świata w kodzie kulturowym zapisane są inne wartości
– oznajmił. Z jednej strony niby delikatna samokrytyka w sprawach pobocznych, z drugiej – jak na piarowca wyjątkowo brutalna.
Nie miał też dla siebie litości Lech Wałęsa, który komentując debatę o podwyżkach dla polityków (przyznajmy, że umiarkowanych), podzielił się z „Faktem” prawdą o stanie swoich finansów. Jak wyznał, pieniądze jego nie interesują, ale małżonkę – owszem. Stąd dylemat:
Mam kaca moralnego, ale jednocześnie za mało pieniędzy
Dlatego chyba podwyżkę – która ma dotyczyć też byłych prezydentów – weźmie. Mówi to człowiek, który na wykładach, prezentacjach i wszelkich płatnych występach, zwłaszcza tych w USA, zarobił pewnie ze 100 mln zł. Co z nimi zrobił? Nic dziwnego, że na koniec jego prezydentury także Polacy byli goli i weseli.
Ale wspomniana Ameryka to już inny kraj niż kiedyś. Najlepszym dowodem, że kierujący tymczasowo ambasadą amerykańską w Warszawie pan Bix Aliu na swoim radarze ma przede wszystkim troskę o przywileje środowisk LGBT i ochronę jednego z koncernów medialnych. W kraju frontowym NATO, w państwie tradycyjnie sojuszniczym i niedawno jeszcze walczącym ramię w ramię w Iraku! Dlatego w Warszawie z niecierpliwością czekano na właściwego ambasadora. Waszyngton wskazał Marka Brzezińskiego, syna Zbigniewa Brzezińskiego, oczywiście o poglądach bardzo liberalnych.
Osobiście się cieszę z tego powodu, ponieważ jest to zawodowy dyplomata, umiarkowany i nigdy nie dał poznać po sobie, że ma jakieś skrajne poglądy i cieszę się też z tego powodu, że zastąpi obecnego oszołoma, który kieruje tą ambasadą amerykańską w Polsce
– skomentował nominację Witold Waszczykowski. Niektórzy komentatorzy tak dosadny język uznali za błąd byłego szefa polskiej dyplomacji. Ale my się zastanawiamy, czy aby nadzieja na działającego normalnie dyplomatę amerykańskiego w tych nienormalnych czasach nie jest także błędem?
W samych Stanach Zjednoczonych obok wzrostu przestępczości za Bidena tematem numer jeden jest spektakularny upadek gubernatora Nowego Jorku (to funkcja z wyboru) Andrew Cuomo. Prokurator Generalny Stanu opublikował raport, z którego wynika, że polityczna gwiazda demokratów miała się dopuszczać napastowania seksualnego, obmacywania i wysyłania seksualnie agresywnych esemesów w latach 2013–2020. Zarzuty dotyczą 11 kobiet, w tym jednej wciąż pracującej w administracji stanu. Do tego dołożono oskarżenie o stworzenie toksycznej dla kobiet atmosfery w pracy. Cuomo oskarżenia odrzucił w specyficzny sposób. Stwierdził, że… obściskuje i obcałowuje wszystkich, których spotka. Opublikował kilkadziesiąt zdjęć pokazujących, jak czyni to i Billowi Clintonowi, i spotkanym wyborczyniom. Komentatorzy nazwali to najbardziej dziwacznym na świecie sposobem obrony przed zarzutami o molestowanie seksualne. Z drugiej strony za wiele możliwości nie miał. Bo gdy podobne zarzuty (okazały się nieprawdziwe) padały wobec konserwatywnego kandydata do Sądu Najwyższego, Cuomo dowodził, że oskarżającym o molestowanie kobietom zawsze należy wierzyć.
Inna sprawa, że sposób w jaki de facto skazano Cuomo, budzi przerażenie wielu komentatorów. Jak stwierdził znany prawnik i były współpracownik Donalda Trumpa Rudi Giuliani, wyrzucono do kosza osiem lat anglo-amerykańskiego prawodawstwa. Prokuratura przedstawiła bowiem raport – i to uznano za wyrok. A gdzie prawo do adwokata? Uczciwego procesu? Dziś dotyka to polityka, który sam ten system budował, ale jutro niestety może każdego.
Artykuł z 32/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
