Uwaga! Sygnalista nadaje! Nieoficjalny przegląd tygodniaUwaga! Sygnalista nadaje! Nieoficjalny przegląd tygodnia w polskiej polityce od lewicy do prawicy

Leszek Miller przekonuje, że na granicy polsko-białoruskiej powinni się pojawić także żołnierze z innych krajów. Skąd? Z Włoch, Francji, Hiszpanii, Portugalii, Niemiec. Po co?
Adam Bodnar już oficjalnie proponuje sprowadzenie Polski do roli protektoratu instytucji międzynarodowych. Mówiąc o zmianach w wymiarze sprawiedliwości po ewentualnej zmianie władzy, stwierdził:
Bardzo ważne jest zawarcie jakiegoś porozumienia, umów międzynarodowych z takimi organizacjami jak Bank Światowy, jak Rada Europy, jak OBWE. Żeby te organizacje nas w pewnym sensie zmusiły, żebyśmy zrobili taką mapę drogową na, nie wiem, pięć, dziesięć lat do przodu, i później się tej mapy trzymali w kontekście reformowania wymiaru sprawiedliwości
Historia nie zna chyba przypadku, by własnemu państwu proponować los, który zazwyczaj przypada tym, którzy przegrywają wojny.
Mówiąc o swoich – i chyba nie tylko swoich – planach, były rzecznik praw obywatelskich podkreślił, że „nie chodzi o pieniądze”:
Chodzi bardziej o takie zakorzenienie tych reform w takim swoistym technokratyzmie, który by płynął ze strony tych, którzy po prostu wiedzą, jak reformować wymiary sprawiedliwości, bo w wielu państwach to zrobili i całkiem nieźle im to wyszło
Przykładów nie wskazał. Stawka sporów politycznych, które toczą się dziś w Polsce, jest rzeczywiście bardzo wysoka. W sferze suwerenności to sytuacja gardłowa.
Leszek Miller przekonuje, że na granicy polsko-białoruskiej powinni się pojawić także żołnierze z innych krajów. Skąd? Z Włoch, Francji, Hiszpanii, Portugalii, Niemiec. Po co?
Żeby było jasne, także dla Łukaszenki, że Polska nie jest w tym konflikcie osamotniona
a „nawet niewielka obecność służb wojskowych krajów UE wzmacniałaby naszą siłę”. Być może naszą siłę, a być może siłę tych, którzy za plecami dzwonią do Putina i Łukaszenki. Cóż, gdy niewiara we własne siły raz wejdzie w krew, to już w człowieku zostaje.
Dziennikarz Wojciech Szacki:
Może się nie znam, ale wydaje mi się, że jak Angeli Merkel uda się rozwiązać kryzys i zmusić Łukaszenkę do kapitulacji, to będzie całkiem spoko. Nie mam problemu z tym, że zrobi to ponad naszymi głowami, wystarczy mi, że ludzie przestaną ginąć, a na granicy będzie spokojniej
Prawdziwa dojrzałość – i polityczna, i geopolityczna, i państwowa.
Jacek Czaputowicz, były minister spraw zagranicznych w rządzie PiS, został zapytany w TVN o rozmowę Merkel–Łukaszenka. Ocenił, że „to była decyzja przemyślana przez panią kanclerz” oraz że „leży ona w interesie Polski, polskiego społeczeństwa”. I podkreślił:
Jestem zwolennikiem stanowiska polskiego Kościoła, który każe spojrzeć na uchodźców jako problem ludzki, godnościowy, humanitarny
Trochę przykro, że wszystko w zasadzie jest już jasne.
Czy Donald Tusk uważa, że rozmowa Merkel–Łukaszenka była niestosowna?
To jest dramatyczne pytanie, dlaczego dziś Warszawa jest pomijana w tak ważnej kwestii jak granica polsko-białoruska
– odpowiadał szef PO dziennikarzowi wp.pl. No dobrze, ale czy to w porządku, że Merkel dzwoni?
Chcemy rozwiązać ten problem czy nie?
– odpowiadał pytaniem Tusk, znów klucząc. Jak widać, są zobowiązania, których nie sposób naruszyć, nawet wówczas gdy patron odchodzi.
We wspomnianym wywiadzie, który okazał się katastrofą, Tusk został zapytany, co by zrobił, gdyby „dzisiaj był premierem i miał możliwość wydawania poleceń ministrowi zdrowia”. Szef PO uznał, że pytanie jest… bez sensu. Jego zdaniem to „próba przerzucenia na opozycję odpowiedzialności za decyzje, które trzeba podejmować w stanie pandemii…”, a tak w ogóle to on „musi wygrać wybory, żeby móc zastąpić ten rząd”. W sumie prosty komunikat: Tusk chce mieć głosy tych, którzy chcą presji na szczepienia, i tych, którzy szczepień unikają. Sprytne, ale czytelne.
Bronisław Komorowski w rozmowie z „Faktem” odpowiedział na pytanie, co by zrobił, gdyby do jego drzwi w domu w Budzie Ruskiej, położonej ok. 30 km od granicy, zapukali migranci.
Pewnie bym napoił i nakarmił, i zaproponował, żeby poszli dalej. Może do Niemiec
– odpowiedział były prezydent. Czy gdyby miał władzę, powtórzyłby ten schemat w skali całego kraju? Być może. Co wówczas? Niemcy zamknęliby granicę na Odrze i Nysie i Polska byłaby w pułapce. Warto myśleć.
Janina Ochojska okazałaby jeszcze więcej serca. Europosłanka KO uważa, że nawet ataki na naszych żołnierzy niewiele zmieniają w ocenie migrantów.
To prawda, że taki atak nastąpił, ale nie wiemy, kim były te osoby, które rzucały kamienie. Podobno to m.in. byli również ludzie z białoruskich służb specjalnych. Ale nawet jeśli to byli tylko uchodźcy… od czasu Usnarza wydarzyło się tak wiele rzeczy, że ci ludzie mogli po prostu stracić nerwy
Fakt, że polscy żołnierze mogą stracić – niektórzy już tracą – zdrowie, nie jest najwyraźniej jakimś problemem.
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, metropolita warszawski Kazimierz Nycz oraz naczelny rabin Polski Michael Schudrich wystosowali list z apelem o „wsparcie dla potrzebujących” na granicy polsko-białoruskiej.
Chcemy dziś wspólnie ze wszystkimi ludźmi dobrej woli, zarówno wierzącymi, jak i niewyznającymi żadnej religii, w sposób zdecydowany okazać współczucie i solidarność wobec potrzebujących migrantów i uchodźców
– napisali i wezwali do zbiórki na rzecz migrantów. Jak to jest, że nigdy nie słyszymy, by któryś z pięknoduchów odwiedził później ofiary masowej imigracji z krajów islamskich? W Polsce jeszcze ich nie ma, ale na Zachodzie już są.
TVN24 wyemitowała reportaż, w którym mieszkanka Hajnówki Katarzyna Wappa ze łzami w oczach przedstawiła historię jednego z migrantów.
Białorusini wypchnęli go wręcz do rzeki i on płynął sześć dni. Płynął w ciągu dnia w tej lodowatej wodzie, w nocy wychodził na brzeg, mokry i zmarznięty kładł się na gołej ziemi. Nie zapalał ogniska, bo bał się, że go ktoś zobaczy. Udało mu się spać maksymalnie do godziny, już ze znużenia. Szedł, żeby się rozgrzać, znowu siadał. W tym czasie nie jadł i nie pił, parę łyków wody z rzeki, ale się bał pić, że zachoruje
Rambo to przy nim mięczak.
Posłanka KO Klaudia Jachira upomniała się o uchodźców artystów.
Nie zapominajmy, że Mickiewicz, Słowacki, Norwid czy Chopin też byli uchodźcami. Też musieli uciekać, szukać schronienia, cierpieli niedostatek
– przekonywała, dodając:
Nie słyszałam, by któryś z nich tworzył na mrozie w lesie. Gdyby zostali tak potraktowani, jak dwa wieki później my traktujemy ludzi ze Wschodu, to czy powstałyby słynne Chopinowskie mazurki, z których jesteśmy dumni na cały świat? Czy Mickiewicz stworzyłby »Pana Tadeusza«? Czy jego Konrad mógł wadzić się z Bogiem?
Najlepsze zostawiła na koniec:
Pamiętajmy, że tam na mrozie przebywają, kto wie, czy nie mniej zdolni poeci z Syrii, Kurdystanu i Iraku. Dajmy im szansę
Byli już syryjscy inżynierowie i lekarze, którzy rzekomo ciągnęli do Europy, teraz są poeci. Równie realni.
Półtysięczne Wiśniewo spod Mławy przebojem wdarło się do historii Polski. To tam Donald Tusk został zatrzymany za przekroczenie dozwolonej prędkości o 57 km (pędził 107 km/h) i stracił prawo jazdy na trzy miesiące.
Jest przekroczenie przepisu drogowego, jest kara zatrzymania prawa jazdy na 3 miesiące plus 10 punktów i mandat. Adekwatna. Przyjąłem ją bez dyskusji
– skomentował całą sprawę jej bohater. Słowo „przepraszam” nie padło. Nie tylko w tej sprawie.
Sympatycy i stronnicy Tuska bagatelizują sprawę. Przekonują, że kto nie dostał mandatu, niech pierwszy rzuci kamieniem. Cóż, to nie było zwykłe gapiostwo: na ujawnionym filmie widać, że Tusk pędził w gęsto zabudowanym terenie w czasie dużego natężenia ruchu. Do tego w miejscu, gdzie ogromna większość kierowców zwalnia, bo spodziewa się kontroli drogowej. Ale sprawa ma też wymiar symboliczny: w latach 2005–2007, za pierwszego rządu PiS, szef PO pewnie by mandatu nie dostał, a na pewno sprawa by nie wypłynęła. Tym razem stało się inaczej. I to jest znak czasu. Bo czas jest kluczem do wszystkiego.
Europosłanka Sylwia Spurek wypowiedziała wojnę kolejnej branży.
W mojej wizji przyszłości nie ma miejsca na jakiekolwiek wykorzystywanie zwierząt
– mówiła, wskazując, że dotyczy to także jeździectwa, ponieważ „w jeździe konnej, w sporcie, nie ma relacji i więzi. Tu jest eksploatacja. Mówią o tym również same zawodniczki i zawodnicy”. Nie dziwmy się. To są logiczne skutki odrzucenia Boga.
Artykuł z 48/2021 numeru tygodnika „Sieci”.
