UUOKiK alarmował! Kulisy afery Zondacrypto i bezczynność rządu TuskaUOKiK alarmował! Kulisy afery Zondacrypto i bezczynność rządu Tuska

Szef państwowego urzędu już ponad rok temu ostrzegał Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego przed nieprawidłowościami wokół giełdy Zondacrypto. Mimo twardych sygnałów i przekazanej dokumentacji machina podległa ekipie premiera nie podjęła realnych działań zapobiegawczych. Cenę za tę bezczynność płacą dziś tysiące Polaków, którzy stracili oszczędności w wyniku upadku giełdy i utraty przez nią płynności.
Kiedy giełda kryptowalut Zondacrypto straciła płynność finansową, skala dramatu uderzyła w tysiące rodzin. Straty klientów, które według szacunków prokuratury opiewają na setki milionów, a potencjalnie nawet miliardy złotych, są pokłosiem bezczynności aparatu państwowego. Okazuje się jednak, że katastrofy można było uniknąć, gdyby instytucje podległe obecnemu obozowi władzy potraktowały alarmujące doniesienia z należytą powagą. Jak ujawnił prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomasz Chróstny w rozmowie z portalem Business Insider Polska, akurat jego urzędnicy nie zwlekali z reakcją. Gdy pojawiły się niepokojące sygnały, szef UOKiK osobiście podjął kroki wykraczające poza standardowe procedury.
„Widząc pewne zmiany w regulaminach, we wrześniu 2025 r. spotkaliśmy się z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego, żeby omówić sytuację i podzielić się spostrzeżeniami, które wykraczały poza nasz mandat prawny i kompetencje” - podkreślił Tomasz Chróstny.
Podczas wrześniowego spotkania w 2025 roku UOKiK wskazywał funkcjonariuszom ABW na pilną potrzebę gruntownej analizy przepływów finansowych. Wsparcie miał zapewnić Główny Inspektor Informacji Finansowej. Chodziło o natychmiastowe ustalenie, co dzieje się ze środkami i jaka jest rzeczywista skala operacji platformy. Urząd przekazał prokuraturze kompletną wiedzę i dokumentację zgromadzoną w toku własnych ustaleń. Mimo to przez kolejne miesiące po stronie aparatu ścigania panował paraliż.
Gdzie były służby Tuska?
Mateusz Morawiecki publicznie zwrócił uwagę na rażące zaniedbania służb, ogłaszając przygotowanie projektu uchwały o powołaniu komisji śledczej. Były premier pytał, dlaczego służby specjalne rządu Donalda Tuska nie ostrzegły obywateli przed zagrożeniem i czy ktokolwiek blokował informowanie Polaków. Występując w RMF FM, wskazał, że podczas spotkania z 11 września 2025 roku UOKiK przestrzegał ABW przed Zondacrypto. Służby i rząd wiedziały o piramidzie Ponziego co najmniej rok wcześniej. Reakcja organów ścigania nastąpiła dopiero w obliczu upadku platformy. Śledztwo w sprawie oszustw znacznej wartości i legalizacji środków pochodzących z przestępstwa Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła formalnie dopiero 17 kwietnia 2026 roku. Na początku sierpnia połączono je ze sprawą zaginięcia Sylwestra Suszka. Próby ratowania wizerunku pojawiły się dopiero później. Wydano zarządzenie o powołaniu specjalnego zespołu. To wtedy Prokurator Generalny Waldemar Żurek powołał w Prokuraturze Krajowej siedmioosobowy zespół śledczy pod kierownictwem Marka Wełny, z siedzibą przy ulicy Postępu w Warszawie.
UOKiK zrobił swoje, prokuratura zwlekała
Działania zespołu Żurka to jednak gaszenie pożaru po spaleniu całego domu. Gigantyczne pieniądze Polaków rozpłynęły się w powietrzu. Próby zrzucania winy na brak przepisów czy opieszałość urzędów konsumenckich mijają się w tej sytuacji z faktami. UOKiK formalne postępowanie w sprawie Zondacrypto już w styczniu 2025 roku. Urząd badał klauzule w umowach i regulaminach po napływie około 800 skarg i sygnałów, głównie o wstrzymywanych wypłatach. Prezes Tomasz Chróstny zaznaczył, że zapisy w regulaminach nie były powodem strat klientów. Wątki dotyczyły prania brudnych pieniędzy oraz przestępstw gospodarczych, a ich ściganie to wyłączna domena służb i prokuratury.
„Warto zauważyć, że prokuratura wspierana przez ABW już od kilku lat przyglądała się działalności tego podmiotu, także w kontekście zaginięcia jednego z założycieli firmy” - przypomniał Tomasz Chróstny.
Prezes UOKiK postawił sprawę jasno.
„Zasadnicze pytanie dotyczy tego, jak mogło dojść do takiej sytuacji w czasie, gdy organy ścigania od kilku lat prześwietlały ten podmiot, a także co stało się z pieniędzmi poszkodowanych” - pytał Tomasz Chróstny w rozmowie z Business Insider Polska.
Na te pytania obóz rządzący do dziś nie ma odwagi odpowiedzieć.
Zespół wPolityce.pl/businessinsider.com.pl



