Usłużna prokuratura pomoże w przejęciu TK? Plan koalicji krok po krokuUsłużna prokuratura ma pomóc w przejęciu TK? Plan koalicji krok po kroku
Berek, immunitet Święczkowskiego, prokuratura i przeciągnięcie na swoją stronę części sędziów – z takich elementów ma składać się scenariusz zmiany układu sił w Trybunale Konstytucyjnym. Według rozmówców Wirtualnej Polski, pochodzących głównie ze środowiska koalicji, kluczowa może okazać się rola "pomocnej" prokuratury. Każdy z wariantów jest obciążony poważnym łamaniem prawa.
Na początek Berek
Pierwszym krokiem ma być wejście do TK Macieja Berka. W piątek 18 września kończy się kadencja sędziego TK Justyna Piskorskiego. Dzień później miałaby się rozpocząć kadencja wybranego przez Sejm na jego miejsce Berka. Problem w tym, że prezydent nie odebrał od niego ślubowania i domaga się dokumentów potwierdzających spełnienie przez niego wymogu stażu na stanowisku radcy prawnego.
Kancelaria Prezydenta ponownie zwróciła się w tej sprawie do Sejmu. Marszałek Włodzimierz Czarzasty odpowiada, że stanowisko izby zostało już przedstawione i kolejnej odpowiedzi nie będzie.
Od rozstrzygnięcia tego sporu może zależeć dalszy bieg wydarzeń. Według rozmówców WP koalicja nie zakłada jednak automatycznego ani szybkiego przejęcia TK. Opisany przez nich wariant wymagałby wykonania kilku kolejnych ruchów i znalezienia sposobu na pokonanie przeszkód wynikających z ustawy o Trybunale.
"Ślubowanie" bez prezydenta
Według rozmówców WP dalsze działania mają zależeć przede wszystkim od tego, czy Maciej Berek złoży ślubowanie wobec prezydenta. Obecnie nic nie wskazuje na szybkie zakończenie tego sporu. Pałac podnosi formalne wątpliwości dotyczące jego kandydatury, podczas gdy sam Berek twierdzi, że prezydent powinien odebrać od niego ślubowanie.
W koalicji rozważany jest wariant, w którym po zakończeniu kadencji Piskorskiego przez około dwa tygodnie będzie oczekiwanie na decyzję prezydenta. Dopiero później Berek miałby złożyć tzw. ślubowanie bez udziału głowy państwa – podobnie jak wcześniej czworo sędziów, od których prezydent Karol Nawrocki nie odebrał przysięgi.
Rozmówca koalicji powołuje się przy tym na rozwiązanie przewidziane w ustawie o TK, która ostatecznie nie weszła w życie. Zakładała ona możliwość złożenia ślubowania przed notariuszem po upływie dwóch tygodni od momentu, gdy prezydent nie odebrał przysięgi.
Taki wariant oznaczałby tzw. ślubowanie Berka na początku października. Nie jest jednak pewne, czy właśnie tak się stanie.
Choć pewnie nie będzie tak okazałe, może nie być tylu gości co wtedy, choć ostatnie słowo będzie należało do Berka, także to, czy będzie chciał to zrobić w ten sposób
– mówi rozmówca wp.pl z Sejmu.
Jeżeli Berek pojawi się w TK bez ślubowania odebranego przez prezydenta, Bogdan Święczkowski, zgodnie z prawem, może potraktować go podobnie jak czworo wcześniejszych sędziów i nie nawiązać z nim stosunku pracy. Dopiero wtedy mogłaby rozpocząć się kolejna faza sporu.
Nie oznacza to jednak, że koalicja będzie już dysponowała większością pozwalającą przejąć kontrolę nad Trybunałem. Jeden z rozmówców związanych z TK podkreśla, że trzeba najpierw dać prezydentowi czas na decyzję.
W efekcie przesilenie, jeśli w ogóle do niego dojdzie, może nastąpić nie tylko w październiku, ale nawet w listopadzie.
Opozycja z kolei spodziewa się natomiast, że sytuacja może zaostrzyć się już w przyszłym tygodniu, gdy prezydent będzie przebywał w Nowym Jorku na sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ
- czytamy w wp.pl
Prokuratura Żurka szuka haków na prezesa TK
Jak to przejęcie kontroli nad trybunałem ma wyglądać? Plan zakłada po pierwsze, skuteczne zwołanie Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału – i to w sytuacji, gdy nowa większość nie ma jeszcze kworum (minimum 10 z 15 sędziów). Po drugie, odsunięcie Bogdana Święczkowskiego od zarządzania TK.
Jeśli chodzi o prezesa TK, koalicja miałaby chcieć wpierw pozbawić go immunitetu.
Jedyna opcja to poprzez wniosek o uchylenie immunitetu i odsunięcie Święczkowskiego od zwoływania i udziału w tym Zgromadzeniu Ogólnym
– tłumaczy koalicyjny rozmówca.
Jednak już we wrześniu 2025 r. Prokuratura Krajowa skierowała wniosek o uchylenie immunitetu Bogdanowi Święczkowskiemu w związku ze śledztwem dotyczącym m.in. nielegalnej inwigilacji systemem Pegasus. Miesiąc później Zgromadzenie Ogólne odmówiło uchylenia immunitetu Święczkowskiemu.
W tej sytuacji – przyznaje kolejny rozmówca, związany z TK – konieczny miałby być nowy ruch ze strony prokuratury.
Nie znam planów prokuratury, ale w przypadku pana Święczkowskiego myślę, że sporo rzeczy jeszcze by się na niego znalazło
– ocenia rozmówca wp.pl.
W takiej sytuacji Zgromadzenie Ogólne mogłoby co najwyżej przegłosować pozbawienie prezesa TK immunitetu.
Tyle że jest tu prawna kwadratura koła. Bo ustawy o TK przewidują z jednej strony, że wniosek o uchylenie immunitetu trafia do prezesa, a także, że to jego kompetencją jest zwołanie Zgromadzenia Ogólnego. A jednocześnie ustawa mówi, że sędzia którego dotyczy wniosek nie bierze udziału w dyskusji, ani podejmowaniu decyzji. Jest także ścieżka postępowania dyscyplinarnego w TK, tyle, że w każdym z tych przypadków inicjatywa należy do prezesa.
Pomocna prokuratura przy zamachu na Trybunał
Pozbawienie Święczkowskiego immunitetu nie byłoby jednoznaczne z pozbawieniem go funkcji prezesa TK. Ustawa o TK mówi, że przerwanie kadencji prezesa jest możliwe w przypadku wygaszenia mu mandatu, co z kolei może nastąpić w przypadku skazania prawomocnym wyrokiem za przestępstwo umyślne lub orzeczenia dyscyplinarnego o złożeniu sędziego z urzędu.
Ale jeden z koalicyjnych rozmówców sugeruje, że może nie tyle chodzić o pozbawienie go urzędu, ile o usunięcie na jakiś czas z TK. Tu, jak przyznaje wp.pl, z pomocą mogłaby przyjść prokuratura.
Poprzedni wniosek prokuratury dotyczył tylko immunitetu. A przecież można wnioskować o inne środki zaradcze, jak tymczasowe aresztowanie
– mówi.
Jeden z rozmówców znający realia funkcjonowania dzisiejszego TK uważa jednak, że finalnie może nawet nie być potrzeby "wyprowadzania Święczkowskiego w kajdankach".
A nawet lepiej, by tak się nie stało, bo będzie kreował się na ofiarę, w intencji której powinny odbywać się protesty i modlitwy pod trybunałem
– ocenia informator wp.pl.
Każde jednak z tych posunięć będzie traktowane przez samego prezesa, opozycję i prezydenta jako zamach na Trybunał.
Moment bez prezesa TK
Koalicja będzie chciała wykorzystać moment, w którym prezesa TK fizycznie nie ma na miejscu. A wtedy, jak sugeruje rozmówca, Zgromadzenie Ogólne musiałoby w drodze uchwały zdecydować, kto ma faktycznie zarządzać trybunałem. W takiej sytuacji nasi rozmówcy wskazują albo na wiceprezesa TK Bartłomieja Sochańskiego, albo najstarszą stażem orzeczniczym Annę Korwin-Piotrowską, tyle że jest ona jedną z sędzią niezaprzysiężonych przez prezydenta.
W trybunale mówi się, że Sochański mógł już utrzymać jakieś specjalne pełnomocnictwa od prezesa, który czuje, co się święci
– przyznaje rozmówca portalu związany z TK.
Przy czym, według jednego z rozmówców, nie ma większego znaczenia dla powodzenia całego planu, kto z tej dwójki przejmie stery po Święczkowskim.
Sochański jest jednym z sędziów, którzy sprawiają wrażenie gotowego, by nie trzymać już strony Święczkowskiego za wszelką cenę
– ocenia rozmówca.
Potrzebni będą sędziowie „starego nadania”
I właśnie tacy "łamiący się" sędziowie z tzw. starego nadania mają dać – według rozmówców wp.pl – większość pozwalającą uzyskać kworum na Zgromadzeniu Ogólnym. Nawet bowiem jeśli uwzględnimy Macieja Berka, sędziów wybranych przez obecny Sejm będzie ośmiu w 15-osobowym trybunale. Tymczasem kworum to co najmniej 10 sędziów. W styczniu nastąpi wybór dziewiątego sędziego, więc tak czy inaczej większość będzie musiała przeciągnąć na swoją stronę jeszcze jednego sędziego TK.
W naszych rozmowach najczęściej padają trzy nazwiska: oprócz wspomnianego Sochańskiego wskazuje się na Jakuba Stelinę i Rafała Wojciechowskiego
- pisze wp.pl.
Oni nie chcą umierać za Święczkowskiego, chyba chcą się dogadać. Sochański może stawiać nawet warunek, że to on zostanie prezesem TK. Zobaczymy, jak będzie. Na pewno wszystkim wewnątrz w TK zależy na tym, by trybunał miał budżet w 2027 r. i by było z czego wypłacać wynagrodzenia
– mówi rozmówca z koalicji, cytowany przez portal.
Ów budżet zabrał niedawno minister finansów Andrzej Domański, co, jak potwierdzają konstytucjonaliści jest niezgodne podstawowymi zasadami trójpodziału władzy. Teraz rząd liczy, że sędziowie złamią przed widmem braku dochodów.
W tym wszystkim jest również przewidywany wariant siłowy. Policja miałaby się pojawić w którymś momencie w gmachu TK.
sc/źr. wPolityce.pl za wpl.pl
