TYLKO U NAS

Tusk przepchnął w Sejmie ustawę 3003. To jawna cenzura!Tusk przepchnął w Sejmie ustawę 3003. To jawna cenzura!

FacebookTwitter

Koalicja rządząca przeforsowała w Sejmie rządowy projekt ustawy z słynnego druku 3003. Władza zyskuje prawo do konfiskaty majątku w rzekomej walce z dezinformacją i manipulacją. W rzeczywistości chodzi o wprowadzenie twardej instytucjonalnej cenzury, której będzie pilnował szef MSWiA, dziś to Marcin Kierwiński z KO. Prawnicy biją na alarm, a portal wPolityce.pl przygotował skrót najważniejszych wniosków, które nasuwają się po przeczytaniu ustawy przeczytaniu o środkach ograniczających. Teraz trafi ona na biurko prezydenta Karola Nawrockiego.

Podczas piątkowego posiedzenia Sejmu machina do głosowania ekipy Donalda Tuska zadziałała bez cienia zawahania. Posłowie koalicji rządzącej przyjęli rządowy projekt ustawy o środkach ograniczających z druku 3003. Za uchwaleniem niebezpiecznych przepisów zagłosowało 240 posłów, przeciw opowiedziało się 202, 1 wstrzymał się od głosu, a 17 nie wzięło udziału w głosowaniu. W karnym szyku ramię w ramię ustawili się posłowie Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, Polski 2050, Polskiego Stronnictwa Ludowego, Partii Razem i Centrum ( z wyjątkiem posła Rafała Komarewicza).

PiS, obie Konfederacje i Rozwój Plus od samego początku alarmowały, że pod pretekstem wdrażania unijnego prawa rząd Tuska forsuje rozwiązania, które z demokracją i praworządnością nie mają nic wspólnego. W istocie stanowią twardą cenzurę. 

Tak wyglądało głosowanie nad drukiem 3003. 

grafa

Z wyższej tabeli wyników głosowania wynika, że także 5 posłów niezrzeszonych - Paulina Matysiak, Joanna Mucha, Paweł Zalewski, Tomasz Zimoch i Marcin Józefaciuk - poparło skandaliczne zapisy ustawy. Po glosowaniu poseł Józefaciuk publicznie kajał się, że źle postąpił.

Bolszewickie metody i cenzura

Oficjalnie rządowy projekt ma wdrażać unijną dyrektywę dotyczącą egzekwowania sankcji. Szczegółowe analizy prawne, w tym opinie ekspertów Instytutu "Ordo Iuris", obnażają jednak prawdziwe intencje autorów regulacji przygotowanej w resorcie spraw zagranicznych pod kierownictwem Radosława Sikorskiego i skierowanej do Sejmu 6 sierpnia 2026 r. Widać zatem, że rządzący bardzo się z nim spieszyli. 

Eksperci wskazują, że rdzeń projektu to nie tylko nadregulacja, lecz zupełnie odrębny reżim. Przepisy unijne są w rzeczywistości jedynie fasadą. Cały rozdział 2 projektu kreuje zupełnie autonomiczny, krajowy system represji, którego Bruksela wcale od Polski nie wymagała. Nowe prawo ustanawia mechanizmy pozwalające aparatowi państwowemu na bezpośrednią ingerencję w podstawowe wolności obywatelskie oraz prawo własności bez konieczności uzyskania zgody sądu.

Najbardziej jaskrawym przykładem jest wprowadzenie do prawa pojęcia „ingerencji i manipulacji w środowisku informacyjnym”. Zdaniem rządu ma to być:

celowe, systematyczne, skoordynowane i nieautentyczne zachowanie w domenie 
informacyjnej, ukierunkowane na wywołanie istotnego wpływu na opinię, poglądy lub 
zachowania odbiorców

- brzmią zapisy przyjętej ustawy. Tyle że definicję tę może spełniać chociażby każda kampania społeczna i wyborcza. W efekcie władza będzie mogła podjąć decyzję uznaniową ich zakazu, a także karania jej uczestników. W rękach polityków rządzącej koalicji ten niezwykle pojemny i nieostry termin staje się idealnym pałaszem do walki z niewygodnymi dziennikarzami, publicystami oraz politycznymi oponentami. W ten sposób instytucjonalna cenzura zyskuje ramy ustawowe.

Dla zmydlenia oczu opinii publicznej w toku prac komisji dodano co prawda zapis mówiący o ochronie działalności dziennikarskiej, publicystycznej i ujawnianiu informacji w interesie publicznym. Umieszczono jednak natychmiast furtkę interpretacyjną: ochrona nie obowiązuje, jeśli urzędnicy uznają tę działalność za świadomą i rzeczywistą obcą manipulację. O tym zaś, co jest manipulacją, decydują urzędnicy podlegli rządowi.

Jednoosobowy wyrok szefa MSWiA

Zgodnie z uchwalonymi nowymi przepisami stała krajowa lista sankcyjna będzie prowadzona jednoosobowo przez ministra spraw wewnętrznych i administracji. Szef resortu zyskał prawo do wpisywania podmiotów i osób z własnej inicjatywy lub na wniosek kilkunastu instytucji, w tym szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Prokuratora Krajowego czy szefa Krajowej Administracji Skarbowej.

Wpis na listę nie wymaga uprzedniego powiadomienia strony ani wyroku sądu. Co więcej, decyzja ministra staje się natychmiast wykonalna z mocy samej ustawy. Wystarczy jej opublikowanie w Biuletynie Informacji Publicznej. Przepisy blokują nawet elementarny tryb odwoławczy w postaci wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy przez ten sam organ.

Obywatel lub firma trafiający na listę pod zarzutem prowadzenia operacji informacyjnych na rzecz państw objętych sankcjami zostają natychmiast odcięci od środków do życia. Może się tak choćby w przypadku osób korzystających z kryptowalut. Przy czym nie ma w ustawie pojęcia „państwa objętego środkami ograniczającymi” ani nie zawiera żadnego wykazu takich państw. Złożenie skargi do sądu administracyjnego nie wstrzymuje automatycznie wykonania decyzji. Nawet jeśli Wojewódzki Sąd Administracyjny w pierwszej instancji uchyli skandaliczne rozstrzygnięcie, decyzja ministra nadal zachowuje pełną moc prawną aż do ewentualnego prawomocnego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego, co w polskich realiach oznacza wieloletnią batalię na zgliszczach zrujnowanego podmiotu.

Jakby tego było mało, szef MSWiA może utajnić kluczową część uzasadnienia swojej decyzji, powołując się na mgliste klauzule bezpieczeństwa państwa lub ochrony porządku publicznego. Ukarany Polak może nawet nie poznać powodów blokady jego kont. Co gorsza, w załączniku do uzasadnienia projektodawca wymienił m.in. Ukrainę, Mołdawię, Turcję czy Stany Zjednoczone jako kraje, których wspieranie może uzasadniać wpis na listę.

Wywłaszczenie i konfiskata bez wyroku

Katalog represji zawartych w ustawie ze słynnego druku 3003 jest bezprecedensowy.

Oprócz zamrożenia gotówki, kont oraz zakazu udostępniania jakichkolwiek zasobów gospodarczych ustawa wprowadza administracyjny zarząd przymusowy nad przedsiębiorstwem. Może on trwać aż 36 miesięcy bez jakiejkolwiek zgody sądu powszechnego. Zarząd ten powołuje się wprost po to, aby doprowadzić do przymusowego zbycia firmy lub przejęcia jej aktywów bezpośrednio na rzecz Skarbu Państwa. Zgodnie z art. 28 ust. 1 uchwalonej ustawy przejęcie własności następuje na podstawie arbitralnej decyzji ministra właściwego do spraw gospodarki. A zatem aktualny minister finansów Andrzej Domański otrzymuje do ręki narzędzie finansowej i gospodarczej pacyfikacji podmiotów, które nie sprzyjają obecnemu rządowi. To ostateczna decyzja polityka stanowi bezpośrednią podstawę do dokonania wpisu w księdze wieczystej i wywłaszczenia prawowitego właściciela.

W pakiecie sankcji znalazły się również drakońskie kary finansowe nakładane w drodze administracyjnej sięgające aż 20 milionów złotych oraz sankcje karne przewidujące karę do 12 lat pozbawienia wolności za naruszanie i obchodzenie ograniczeń. Ponadto cudzoziemcy mogą zostać automatycznie wpisani do wykazu osób niepożądanych, a przedsiębiorcy natychmiast wykluczeni z rynku zamówień publicznych.

  1. Kara pieniężna do wysokości 20 000 000 zł (20 mln zł) za niezamrożenie środków, udostępnienie zasobów podmiotowi z listy lub inne formy naruszenia zakazów.
  2. Pozbawienie wolności od 6 miesięcy do lat 8: za udostępnianie środków finansowych/zasobów podmiotom sankcjonowanym, brak zamrożenia aktywów lub realizację transakcji z podmiotami kontrolowanymi przez określone państwa trzecie.
  3. Pozbawienie wolności od 1 roku do lat 10: jeśli czyn powyższy dotyczy mienia o znacznej wartości.
  4. Pozbawienie wolności od 3 miesięcy do lat 5: za umożliwienie wjazdu lub tranzytu przez terytorium RP osobie objętej zakazem.
  5. Pozbawienie wolności do lat 10 (lub do lat 12): za nielegalny obrót towarami i świadczenie usług objętych sankcjami. Najwyższy wymiar kary (do 12 lat więzienia) dotyczy sytuacji, gdy czyn dotyczy mienia o znacznej wartości lub towarów o podwójnym zastosowaniu (cywilno-wojskowym).

Zdaniem wielu prawników poprzez przeforsowanie rozwiązań z druku nr 3003 rząd dąży do wprowadzenia przepisów jawnie godzących w porządek prawny, interes publiczny oraz fundamentalne prawa obywatelskie. Rząd będzie mógł doprowadzić do zablokowania lub wyłączenia konta internetowego oraz niewygodnych profili w mediach społecznościowych. Mechanizm ten nie polega na bezpośrednim, administracyjnym usunięciu konta przez urzędnika, lecz na nałożeniu drakońskich sankcji gospodarczych i finansowych. Najgorsze jest jednak to, że to wszystko będzie mogło być zrealizowane bez wyroku sądu, który będzie miał dopiero znacznie po długim procesie i uzyskaniu prawomocnego rozstrzygnięcia. Nie można nie zauważyć, że te przepisy nie służą bezpieczeństwu państwa, ale mogą się stać narzędziem do walki z konkurencją polityczną i kneblowania ust krytykom rządu.

"To czysty zamordyzm"

Uchwalenie Ustawy o  środkach ograniczających (druk sejmowy nr 3003) został przykryty wydarzeniami związanymi z bezprawnym i siłowym przejęciem Trybunału Konstytucyjnego, dlatego nie było powszechnych protestów społecznych. Głosy krytyki płyną zewsząd, a prawnicy nie pozostawiają na rządowym akcie suchej nitki. Wprost o intencjach władzy napisał w mediach społecznościowych znany adwokat mec. Bartosz Lewandowski.

Ładną i zamordystyczną ustawę nam przegłosowała „demokratyczna” koalicja rządząca, aby walczyć z krytykami rządu. Pan Prezydent Karol Nawrocki może po raz kolejny stanąć w obronie wolności obywatelskich.

- skomentował na X mec. Lewandowski.

W podobnym tonie bili na alarm wszyscy posłowie opozycji po ogłoszeniu wyników głosowania. Mocnych słów użył m.in. poseł Konfederacji Konrad Berkowicz, wskazując na totalitarny rodowód przeforsowanych norm.

Hańba! Ustawa z druku 3003 właśnie przeszła przez Sejm. Rządowa większość przepchnęła bolszewicką ustawę, na mocy której będą mogli jedną decyzją każdemu konfiskować majątek. Wzywamy Prezydenta RP do zawetowania tej hańby. Koalicjo rządząca – będziecie wszyscy za to rozliczeni

- oświadczył w mediach społecznościowych poseł Konrad Berkowicz.

Prezydent ostatnią barierą

W sytuacji, gdy koalicja rządząca posiada bezwzględną większość w parlamencie, uwaga milionów Polaków skupia się na Pałacu Prezydenckim. Prezydent Karol Nawrocki wielokrotnie zablokował szkodzące im przepisy i to on jest dziś ostatnią barierą ustrojową chroniącą wolności obywatelskie, nienaruszalność prawa własności oraz wolność słowa przed bezwzględnymi zapędami ekipy Donalda Tuska.

Politycy opozycji, prawnicy oraz obrońcy praw człowieka jednoznacznie apelują do głowy państwa o skorzystanie z konstytucyjnego prawa weta. W ocenie komentatorów podpisanie ustawy oznaczałoby zgodę na stworzenie w Polsce systemu quasi-policyjnego, w którym instytucjonalna cenzura i konfiskaty majątku bez prawomocnego wyroku sądu stałyby się codziennością. 

źr. wPolityce.pl/sejm.gov.pl/gov.pl/Ordo Iuris/X

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?

Zachęcamy do:

  • dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
  • lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
  • oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
  • mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów

Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.