Tusk brnie dalej w absurd z asesorami. Bogucki go wypunktował Tusk brnie dalej w absurd z asesorami. Bogucki go wypunktował

Podpisy premiera Donalda Tuska pod aktami powołania asesorów wywołały kolejną odsłonę sporu między rządem a Pałacem Prezydenckim. Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki wskazał, że działania premiera nie stanowią wymaganej prawem kontrasygnaty, a jedynie próbę wyjścia z sytuacji, którą stworzył sam Tusk.
Dokumenty nominacji asesorskich wręczonych w lipcu przez prezydenta Karola Nawrockiego, zostały przez prezesów odpowiednich sądów przesłane do Krajowej Rady Sądownictwa, a KRS przekazała je do kancelarii premiera.
Stanowisko Tuska
Premier mówił na środowej konferencji, że stało się tak ponieważ, prezydent „wręczył nominacje asesorom, ale wcześniej nie wypełnił konstytucyjnego obowiązku, jakim jest uzyskanie kontrasygnaty premiera”.
Akty nominacji nowym asesorom prezydent wręczył pod koniec lipca. Nie przekazał ich wcześniej szefowi rządu, w związku z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z 25 czerwca, który uznał, że wymóg kontrasygnaty premiera przy takich aktach jak nominacje asesorskie jest niekonstytucyjny.
Premier powiedział, że „dramat tej sytuacji” polega na tym, że „dwie instytucje odpowiedzialne za ochronę i respektowanie konstytucji zawiązały coś na kształt politycznego spisku, aby tę konstytucję złamać”.
Jak mówił, Trybunał Konstytucyjny „w swoim nieprawidłowym składzie” z prezesem Bogdanem Święczkowskim na czele postanowił „odpowiedzieć pozytywnie na zamówienie pana prezydenta Nawrockiego stwierdzając, że tego typu dokumenty nie wymagają kontrasygnaty premiera”.
Tusk zaznaczył, że „legalne mianowanie” grupy ponad 200 asesorów oznacza możliwość rozpatrywania miesięcznie 10 do 11 tysięcy spraw przez nią, bo „asesorzy mogą także orzekać, zanim staną się w pełnym tego słowa znaczeniu, sędziami”.
Ale - jak mówił premier - jeśli ktoś uznałby za nieważne orzeczenie wydane przez jednego z powołanych w lipcu asesorów, w związku z brakiem kontrasygnaty na akcie mianowania, mógłby tym „de facto uniemożliwić podejmowanie jakichkolwiek działań tej grupie asesorów”.
W związku z tym - mówił szef rządu - „tak jak w kilku innych przypadkach, tak i tutaj” znalezione zostało „salomonowe wyjście”. Wyjaśnił, że prezesi sądów, do których trafił „wadliwy dokument” o nominacji asesora odesłali je do KRS z intencją, by trafiły do niego i aby „w jakiś sposób, chociaż wbrew woli prezydenta i pana Święczkowskiego, kontrasygnata na tych dokumentach się znalazła”.
Asygnata Tuska
Przekazał, że na dokumentach, które każdy nominowany otrzymał, tam gdzie jest podpis prezydenta Nawrockiego, będzie też jego podpis.
I według oceny KRS będzie spełniony wymóg, choć wbrew woli prezydenta Nawrockiego, kontrasygnaty premiera -
- powiedział Tusk. Zapowiedział, że po tym, gdy podpisał w KPRM pierwszy z dokumentów, które otrzymał z KRS, pozostałe z ponad 200 podpisze po środowej konferencji.
Premier podkreślił przy tym, że jednoznaczne jest stanowisko KRS z 29 lipca br. mówiące, iż akty urzędowe prezydenta „niewymienione wprost” w przepisie Konstytucji RP wskazującym na jego prerogatywy, „wymagają kontrasygnaty Prezesa Rady Ministrów”.
Jako premier otrzymywałem do kontrasygnaty tego typu dokumenty od wszystkich prezydentów, w tym także od poprzedniego prezydenta pana Andrzeja Dudy. Nikt nie miał żadnych wątpliwości, że zgodnie z konstytucją, zasadami naszego ustroju politycznego, tego typu decyzje urzędowe prezydenta wymagają także podpisu, czyli kontrasygnaty
- podkreślił Tusk.
Stwierdził, że nominowani „nie poszli do Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, żeby się bawić w jakieś polityczne zapasy, tylko chcieli zostać sędziami w przyszłości, chcieli orzekać”. Jego zdaniem stali się oni „ofiarami tej dość podłej i małej gry”.
Premier opowiadał, że Polacy czekają na przyspieszenie w sądach, a potencjalna liczba spraw, w których orzekaniu uczestniczyć może grupa nominowanych „robi wrażenie”.
Nie znajduję słów krytyki dla tej gierki politycznej, a w tle przede wszystkim dla łamania, takiego ewidentnego naruszania, konstytucji
- dodał.
Atak na prezydenta
Przekonywał ponadto, że lipcowe powołanie asesorów bez kontrasygnaty „to jest kolejna próba, de facto, złamania konstytucji na rzecz zmiany ustroju bez zmiany konstytucji”.
Takie działania byłyby możliwe gdyby, tak jak chce tego prezydent Nawrocki, zmieniono konstytucję, ale na razie obowiązuje aktualna konstytucja
– powiedział Tusk.
Dodał, że „bardzo to smutne, iż w tym – tu jest mały tylko cudzysłów – »spisku« przeciwko konstytucji uczestniczy i prezydent, i członkowie tak zwanego Trybunału Konstytucyjnego”.
Premier powiedział przy tym, że on sam stara się „bez napinania emocji rozwiązywać problemy” wynikające z - jak to określił - „niekonstytucyjnych działań, w tym przypadku prezydenta Nawrockiego”.
Żurek triumfuje
Do sprawy odniósł się dzisiaj po południu w oświadczeniu opublikowanym na profilu Kancelarii Premiera na X szef MS Waldemar Żurek.
Premier kontrasygnował ponad dwieście aktów powołania na stanowiska asesorów w sądach. Asesor to osoba, która sprawuje funkcję sędziego; osoba, która orzeka, wydaje wyroki
- przypomniał.
Jak ocenił, bez podpisu premiera, nominacje asesorów byłyby nieważne; bez kontrasygnaty premiera ich orzeczenia - ocenił - mogłyby być kwestionowane.
To, że nominacje się przedłużały, było niedopuszczalne; mogli już od maja orzekać w polskich sądach. Każdy miesiąc ich pracy to załatwione prawie 11 tys. spraw. To sprawy ludzi. Wiemy, jak długo czeka się na orzeczenie sądu
- podkreślił.
Odnosząc się do wyroku TK, Żurek stwierdził że, „nie mamy właściwego składu Trybunału, więc tych niby orzeczeń nie będziemy uznawać”. W swoim czerwcowym orzeczeniu TK uznał, że nominacje asesorskie stanowią czynność funkcjonalnie niezbędną do wykonania prezydenckiej prerogatywy powoływania sędziów, która nie wymaga kontrasygnaty.
Bogucki wypunktował Tuska
Według szefa kancelarii prezydenta Zbigniewa Boguckiego, podpisy premiera na powołaniach asesorów, które asesorzy odebrali wcześniej z rąk prezydenta Nawrockiego, nie mają żadnego znaczenia prawnego.
To nie kontrasygnata, (...) to jedynie tyleż dramatyczna, co nieudolna próba wyjścia z prawnej matni, którą pan stworzył i w której się pan plącze. Te podpisy, w istocie są podpisami bezwarunkowej kapitulacji wobec wyłącznej, konstytucyjnej prerogatywy prezydenta RP, potwierdzonej wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego
- ocenił Bogucki.
Bogucki podał w wątpliwość wiedzę osoby, która doradziła premierowi takie działanie.
Nie wiem, kto panu premierowi podpowiada, czy minister Żurek, czy też ktoś inny bez podstawowej wiedzy. Zachęcam, żeby w przyszłości nie słuchać tych doradców, ponieważ ośmieszają pana, a pan w konsekwencji ośmiesza zaszczytny urząd prezesa Rady Ministrów
- wskazał.
Bogucki podkreślił we wpisie, że „nawet kiedy jeszcze zwyczajowo była udzielana kontrasygnata odnośnie powołania asesorów, to podpis premiera był składany na POSTANOWIENIU prezydenta, a nie na indywidualnych aktach powołania, które kontrasygnowane nie były NIGDY”.
Po drugie art. 106 i par. 1. ustawy o ustroju sądów powszechnych jednoznacznie stanowi: Asesorów sądowych mianuje prezydent Rzeczypospolitej Polskiej na czas nieokreślony, na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa. Ani słowa nie ma o kontrasygnacie. Po trzecie brak obowiązku kontrasygnaty potwierdził swoim wyrokiem 25 czerwca 2026 r. Trybunał Konstytucyjny, a wyrok ten jest dopełnieniem wyroku TK z 2007 r. Oba orzeczenia wskazują, że niedopuszczalny jest udział władzy wykonawczej, czy to wcześniej ministra sprawiedliwości powołującego asesorów, czy to premiera udzielającego kontrasygnaty, w powoływaniu przedstawicieli władzy sądowniczej, ponieważ zagraża to niezawisłości asesorów, a jedynym organem do tego uprawnionym jest prezydent RP
- zaznaczył Bogucki.
Ironizował też, że premier powinien dołączyć do „swojej chorej teorii spisku, oprócz prezydenta (który nie kierował wniosku do TK odnośnie sprawy kontrasygnaty i nie uczestniczył w tym postępowaniu) oraz Trybunału Konstytucyjnego, jeszcze Sąd Najwyższy, bo wniosek do TK skierowała pierwsza prezes SN”.
Forma nacisku
Bogucki stwierdził również, że „wymuszanie na asesorach przedkładania aktów powołań do »neokontrasygnaty« jest niedopuszczalną formą nacisku na władzę sądowniczą w celu wymuszenia posłuszeństwa wobec władzy wykonawczej i antydemokratyczną, bezprawną ingerencją w niezawisłość”, co - jego zdaniem - w przyszłości musi być osądzone prawnokarnie oraz w zakresie odpowiedzialności konstytucyjnej.
W ocenie Boguckiego premier próbuje dzielić asesorów sądów powszechnych i asesorów sądów administracyjnych, pierwszych uznając, a drugich nie, „tylko z uwagi na widzimisię”.
Zamiast składać nic nieznaczące podpisy na aktach powołania asesorów, na których zawsze był tylko podpis prezydenta RP, zachęcam żeby znalazł pan odwagę wypełnić swój obowiązek faktycznej kontrasygnaty pod postanowieniem prezydenta dotyczącym odebrania Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy
- skwitował Bogucki.
as/źr. wPolityce.pl za PAP i X
