Tego Trump chciał od Kosiniaka? "Jest to trudny temat"Tego Trump chciał od Kosiniaka? "Jest to trudny temat"

Tajemnicze spotkanie Władysława Kosiniaka-Kamysza z Donaldem Trumpem coraz bardziej rozpala polityczne emocje. Jak donosi Onet.pl, jedna z pojawiających się wersji zakłada, że prezydent USA miał namawiać lidera PSL do opuszczenia koalicji rządzącej i zbudowania nowego układu z prawicą. Rozmowę otacza jednak ścisła tajemnica – szczegóły znać ma zaledwie wąskie grono osób, a według jednego z rządowych urzędników nieprzypadkowo przez wiele miesięcy nie ujawniano jej treści.
Kolejne wypowiedzi przedstawicieli polskiego rządu rzucają nowe światło na rozmowę Władysława Kosiniaka-Kamysza z Donaldem Trumpem, do której doszło na początku marca w Waszyngtonie. O spotkaniu poinformowano publicznie dopiero po kilku miesiącach.
Jak donosi portal Onet.pl, według jednej z pojawiających się wersji amerykański prezydent miał namawiać lidera PSL do opuszczenia koalicji rządzącej i zbudowania nowego układu z prawicą.
Szczegóły tej rozmowy zna bardzo wąskie grono ludzi. Powiem tylko tyle, że to nie przypadek, iż przez tyle miesięcy ta historia pozostała w tajemnicy
– powiedział w rozmowie z portalem Onet.pl „ważny urzędnik rządu”.
W niczyim interesie nie jest ujawnienie treści. Jest to trudny temat
– dodał.
Wiem, o czym panowie rozmawiali, ale grono osób wtajemniczonych w treść rozmowy było na tyle wąskie, że nie mogę nic powiedzieć. Mogę jedynie podkreślić, że Kosiniak-Kamysz o szczegółach informował premiera już wiele miesięcy temu. Z całą pewnością mogę też powiedzieć, że rozmowa z prezydentem Trumpem niczego w konsekwencji nie zmieniła
– mówił rozmówca portalu.
Nic nie wiadomo
Resort dyplomacji skierował uwagę na Pałac Prezydencki i Adama Bielana, domagając się notatek dotyczących spotkania, w którym uczestniczył również wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Zamiast wyjaśnić sprawę wewnątrz rządu, przedstawiciele koalicji rządzącej ponownie kierują zarzuty pod adresem opozycji i prezydenta. Sprawa dotyczy rozmowy Kosiniaka-Kamysza z Donaldem Trumpem, do której doszło na początku marca w Białym Domu. Szef MSZ Radosław Sikorski poinformował w mediach społecznościowych, że do resortu nie wpłynęła notatka ze spotkania ministra obrony z prezydentem USA, co rodzi pytania o przepływ informacji w ramach administracji.
Donald Tusk 5 października przekonywał, że podczas rozmowy Trumpa z Kosiniakiem-Kamyszem nie poruszano kwestii amerykańskich baz wojskowych w Polsce. Jednocześnie przyznał, że szef MON przekazał mu informacje o spotkaniu i jego przebiegu jeszcze w marcu. Premier nie zdradził jednak szczegółów rozmowy, tłumacząc to koniecznością zachowania dyskrecji.
To zbyt ciekawa rozmowa, żeby mówić o niej publicznie
– powiedział 5 października Donald Tusk.
Deklaracje premiera nie odpowiadają jednak na pytanie, dlaczego notatka ze spotkania nie trafiła do MSZ. Nie wiadomo również, jaki zakres informacji posiadał Radosław Sikorski i kiedy je otrzymał. Kolejne wypowiedzi przedstawicieli rządu pokazują natomiast rozbieżności w komunikacji dotyczącej kontaktów z administracją USA.
Dziennikarz wPolsce24 Samuel Pereira podał, że ze spotkania miał zostać wyproszony kierownik polskiej placówki dyplomatycznej. Jeśli ta relacja jest prawdziwa, rodzi dodatkowe pytania o rolę przedstawicieli Polski podczas rozmów w Waszyngtonie i sposób funkcjonowania polskiej dyplomacji.
as/źr. wPolityce.pl za Onet.pl
