Szarże małych ludzi. Sikorski i Gawkowski w ataku na MuskaMATUSZAK: Szarże małych ludzi. Sikorski i Gawkowski w ataku na Muska

Ta sprawa przeszła niemal nie zauważona, a szkoda. Awantura, publiczna kłótnia z Muskiem jaką chcieli wywołać wicepremierzy Sikorski i Gawkowski naprawdę wyrządziła Polsce wiele szkód. Nie tylko wizerunkowych, ale też prawdopodobnie praktycznych, materialnych.
Chciałby nieraz człowiek stanąć po stronie polskiego rządu gdy ten jest w sporze z cudzoziemcami, czy zagranicznymi instytucjami ale zwyczajnie nie da się. Po części dlatego, że pole manewru jest bardzo ograniczone, bowiem gabinet Donalda Tuska jest zawsze w stanie potulnej zgody wobec Brukseli, czy Berlina, a obiekt ataku wybiera jaki mu wskażą. Najczęściej to najpotężniejsze państwo świata, czyli Stany Zjednoczone i najpotężniejszy przedsiębiorca świata Elon Musk.
W pierwszym przypadku chodzi o głupią, ale jednak jakąś politykę wypychania Ameryki z Europy. W drugim raczej o tępe naśladownictwo i pokaz narcystycznego nadęcia. Tak było właśnie, gdy dwaj wicepremierzy – Radosław Sikorski i Krzysztof Gawkowski przypuścili szarże na Muska. Poszło o to, że Polacy muszą spełniać dodatkowe formalności jeśli są w podróży poza Europą i chcą korzystać z satelitarnego internetu Starlink Muska. Sikorski i Gawkowski doznali konsumenckiego wzmożenia czy tam wzdęcia i publicznie obwieścili, że to skandal. Gawkowski zagroził nawet Muskowi, że jak nie uprości formalności tak byśmy byli traktowani jak klienci z innych europejskich państw, to wyłączy w Polsce platformę X.
Polska może wyłączyć X-a, jeżeli komuś się wydaje, że Polska to jest państwo, w którym amerykańskie firmy, czy jakiekolwiek korporacje ze świata sobie hulają i nie możemy nic zrobić, to też mamy swój czerwony przycisk
- zagroził Gawkowski
Co za potężny człowiek, jaką mocą dysponuje. Jak mu się coś nie spodoba, albo mu się tak spodoba, to 5 milionom Polaków korzystających z X wyłączy go. Albo cokolwiek innego. Takiej mocy to nawet komuchy z PRL nie miały, bo nie mogli wyłączyć rozgłośni Wolna Europa, czy Głos Ameryki, tylko co najwyżej zagłuszać.
Radosław Sikorski napisał zaś do Muska na X – spieszył się by zdążyć zanim Gawkowski X wyłączy:
Hej, Elon Musk, wielki człowieku, przestań dyskryminować polskich użytkowników Starlinka, bo inaczej możemy przemyśleć kwestię płacenia Ci 50 milionów dolarów rocznie za Twoje usługi.
Ha, Sikorski sprytnie nawiązał do swej ostatniej kłótni z Muskiem o Starlinki, w której przedsiębiorca nazwał go małym człowieczkiem.
Zamknij się mały czlowieczku
- napisał Musk Sikorskiemu, gdy ten zagroził, że Polska, a nawet cała Unia nie będzie korzystać ze Starlinka. Tym razem Musk nie odpisał.
Cała sprawa powinna być załatwiana w taki sposób, że jakiś tam dyrektor jakiegoś departamentu w Urzędzie Komunikacji Elektronicznej (UKE) i drugi w Urzędzie Ochrony Konsumenta i Konkurencji (UOKiK) piszą maile do kogoś tam, kto w Polsce oddziałem Starlinka zarządza i prosi o wyjaśnienia. Potem trwają korespondencyjnie jakieś ustalenia i najczęściej sprawa jest załatwiona. Ale nie kiedy ma się taki rząd jak Donald Tusk. Dwóch wicepremierów publicznie wobec całego świata musi angażować się w coś co jest rutynową robotą urzędników ze specjalnie utworzonych i utrzymywanych przez nas instytucji. Głupi, aroganccy szkodnicy. Gawkowski czuje nawet w sobie moc takiego władcy, co to może milionom ludzi odciąć dostęp do internetu.
Kiedy Sikorski pisał o tym jak to Polacy płacą Muskowi 50 mln dolarów prawdopodobnie odwoływał się do swej poprzedniej szarży na niego, kiedy podawał, że to Polska finansuje na tę kwotę Starlinki zapewniające Ukraińcom łączność na froncie. Wtedy groził, że Unia zastąpi je własną siecią. To było żałosne popiskiwanie bo Musk ma na orbicie kilkanaście tysięcy satelit i rozmieszcza ok. 200 nowych każdego miesiąca. Satelity Muska to 65 proc. wszystkich obiektów na orbicie. Zaś cała ta wspaniała Unia ze wszystkimi jej krajami i firmami ma około 150. 28 z nich to program Galileo mający zapewniać nawigację satelitarną. 10 obserwuje Ziemię w ramach programu Copernicus. Pewnie wiceminister obrony dzięki temu zobaczył z kosmosu betonowe jeże Tarczy Wschód.. Ok. 50 satelitów jest Francji, Niemcy mają 20, Włochy, Hiszpania i inne kraje po kilka, kilkanaście. Polska 8. Kilka europejskich firma ma po kilka, kilkadziesiąt jednostek. Potentatem jest brytyjska OneWeb z ok. 600 satelitami telekomunikacyjnymi. Razem cała Europa – Unia, wszystkie państwa i wszystkie firmy mogą uzbierać ok. 800 obiektów z czego część jest zwyczajnie martwa.
Na dodatek Unia jest w stanie wystrzelić 2-3 rakiety rocznie, czyli tyle ile Musk tygodniowo. Wielki kosmiczny, odpalony w 2023 roku unijny program IRIS, który miał słać pierwsze testowe rakiety w 2025 i do 2030 umieścić na orbicie 300 satelit jest już opóźniony o 5 lat, ale za to 2 razy droższy niż przewidywano. Niemcy już pokłócili się o tym kto ma więcej zarobić w konsorcjum SpaceRISE , które realizuje program. Polski przedstawicielem w programie jest kosmonauta, inżynier Sławosz Uznański-Wisniewski. Po tym jak skrytykował program twierdząc, że Polska nie będzie miała z niego korzyści, Ewa Wachowicz szefowa Polskiej Agencji Kosmicznej kazała mu się uciszyć. Pierwszy start teraz przewidziano na 2030 rok. Do tego czasu Musk zapowiada ponad 40 tys. własnych satelit na orbicie, z czego na 12 tys, już uzyskał zgodę. Razem chce mieć co najmniej 100 tys. obiektów – o zezwolenia na taką liczbę wystąpił do amerykańskiej Federalnej Komisji Łączności (FCC). Do tego umieszczone w kosmosie centra AI. Musk chce w ten sposób rozwiązać największy problem jaki stoi przed takimi centrami danych – zapotrzebowanie na ogromne ilości energii i chłodzenie. W kosmosie problem rozwiąże energia słoneczna, a ciepło będzie wprost oddawane w przestrzeń.
Równie groteskowa jest groźba pozbawienia Muska biznesu wartego 50 mln dolarów. Jego firmy – głównie Tesla i Space XAI (Kosmos, sztuczna inteligencja, czat Grok i platforma X w jednym kombo) generują ok. 125 mld dolarów przychodu rocznie. Przy czym Space XAI notuje w tym roku wzrosty przekraczające 100 proc. Owe 50 mln dolarów których wycięciem grozi Sikorski to 0,04 proc. biznesów Muska. Jeszcze zabawniej wygląda to gdy zestawić je z wartością firm przedsiębiorcy, które razem wyceniane są na 3,25 biliona dolarów. Groźby ministra warte są mniej więcej 0,0015 proc. wartości firm Muska. Jeśli Radosław Sikorski chce zrobić jakieś wrażenie, to niech pomyśli o groźbach wartych 65 tys. razy więcej niż owe 50 mln.
Rozpisujemy to wszystko dokładnie by pokazać jak groteskowe, jak pozbawione znaczenia ale psujące opinię nie tylko o rządzie, ale i o Polsce są te ataki. Kogo oni sobie w Polsce tam wybrali???
Tym razem Musk nie odpowiedział na zaczepki. Oczywiście nie miał bladego pojęcia o tym jakie warunki muszą spełniać klienci jednego ze 167 krajów, w których Starlink operuje, więc zwracanie się bezpośrednio do niego nie miało żadnego sensu. Chodziło raczej o idiotyczne, godnościowe nadęcie, jakiś żałosny popis fałszywej odwagi, który może trochę głosów przysporzy. Pokazanie jak to wicepremierzy dzielnie stają w obronie polskich klientów. I oczywiście o atak na człowieka, który obok Trumpa jest wrogiem numer 1 dla postępowych, jaśnie oświeconych czystej krwi unijczyków.
Z takimi ludźmi w rządzie możemy zapomnieć o wspólnym robieniu interesów, o tym, że Musk zainwestuje jakieś cenciki w Polsce. O, przepraszam zagalopowałem się – w Woli Krobowskiej pod Grójcem jest jedna warta ok 3 mln złotych stacja transmisyjna dla Starlinka. Pod Berlinem stoi fabryka Tesli. Kolejne różne biznesy – fabryki, centra danych, centra badawcze, instalacje etc są w Chinach, Indiach, Meksyku, Włoszech, Japonii, Norwegii, Francji, Wielkiej Brytanii. Mamy ambicje budowania przemysłu kosmicznego, ale w głupi, bezsensowny sposób obszczekujemy najpotężniejszego człowieka w tej branży. W kosmosie to będziemy razem z Unią i von der Leyen.
I jeszcze jeden aspekt sprawy. Wyobraźmy sobie, że francuska firma Orange dopuszcza się jakiegoś wątpliwego zagrania wobec swych klientów. Czy Gawkowski i Sikorski będą publicznie atakować prezydenta Francji Macrona, robić awanturę na całą Europę, bo przecież Orange należy do państwowej firmy France Telecome. Specjalnie przywołujemy ten przykład. Właśnie okazało się że francuskie Orange dostało 770 milionów naszych pieniędzy z KPO na budowę sieci światłowodowej. Tak, my Polacy nie pożyczyliśmy, tylko podarowaliśmy francuskiej firmie, a właściwie francuskiemu państwu 770 milionów złotych. To mniej więcej 10 razy tyle co Orange zapłaciło w Polsce podatków w 2025 roku – ok. 82 mln. Podobnie w 2024 – 87 milionów. Można więc powiedzieć że polscy podatnicy dali Francuzom forsę na opłacenie podatków przez 10 lat.
