NASZ TEMAT

Skandal! Minister rolnictwa groził służbami za "lajka"?Skandal! Minister rolnictwa groził służbami za "lajka"?

FacebookTwitter

„Pan minister zagroził mi, zagroził mojej rodzinie, a przede wszystkim powiedział, że jest w stanie użyć odpowiednich służb – relacjonowała dziś na konferencji prasowej starosta zambrowska Edyta Marchelska-Groszfeld. Chodziło o wpisanie przez nią lajka pod krytycznym wobec Stefana Krajewskiego postem. O sprawie jako pierwszy napisał portal wPolityce.pl. Minister rolnictwa zaprzeczał w rozmowie z nami, by komukolwiek groził, twierdząc, że jedynie upomniał starostę, by w politycznym sporze „nie ruszała” jego żony.

„Lajk” i telefon ministra

Sprawa zaczęła się od pozornie błahej aktywności w mediach społecznościowych. Edyta Marchelska-Groszfeld, starosta zambrowska, polubiła wpis Piotra Modzelewskiego, radnego Łomży z Konfederacji, który ostro krytykował Stefana Krajewskiego i wzywał ministra rolnictwa do dymisji.

Jak opisywał portal wPolityce.pl, reakcja ministra była jednoznaczna. Krajewski osobiście zadzwonił do starosty. Urzędniczka odebrała telefon podczas posiedzenia zarządu powiatu. Ponieważ była przekonana, że rozmowa z członkiem rządu ma charakter służbowy, włączyła tryb głośnomówiący.

To, co usłyszała, według jej relacji, zdecydowanie wykraczało poza zwykłą polityczną polemikę.

„Jest w stanie użyć odpowiednich służb”

Marchelska-Groszfeld wróciła do sprawy podczas dzisiejszego briefingu. Jej relacja jest jednoznaczna.

Pan minister zagroził mi, zagroził mojej rodzinie, a przede wszystkim – nad czym bardziej ubolewam – powiedział, że jest w stanie użyć odpowiednich służb, aby mnie za tego lajka rozliczyć 

– powiedziała starosta.

Jak podkreśliła, rozmowę słyszał Sebastian Mrówka, członek zarządu powiatu zambrowskiego, oraz inne osoby uczestniczące w posiedzeniu.

Powodem telefonu miał być jeden, a właściwie dwa polubione wpisy w mediach społecznościowych.

To był jeden lajk, to były dwa lajki, ale to nie była krytyka, to nie było udostępnianie 

– zaznaczyła.

Minister zaprzecza. „Nikomu nie groziłem”

Stefan Krajewski z wPolityce.pl zaprzeczył, jakoby groził staroście lub jej rodzinie.

W żaden sposób nikomu nie groziłem, nikogo nie straszyłem. No, zadzwoniłem do pani starosty, żeby grę polityczną i walkę polityczną toczyła przeciwko mnie, bo jestem osobą publiczną, ale proszę, żeby nie ruszała mojej żony, bo ona nie jest w żaden sposób osobą publiczną 

– opowiadał minister.

Krajewski zakwestionował również sposób prowadzenia rozmowy. Twierdził, że była ona prywatna, a starosta powinna uprzedzić go, że znajduje się podczas posiedzenia zarządu powiatu i że jego słowa słyszą inni samorządowcy.

Nie jest to chyba fair puszczanie prywatnych rozmów na tryb głośno mówiący. Powinna mnie uprzedzić, że jest podczas zarządu powiatu, że są radni 

– mówił. 

Jednocześnie zaznaczył, że „nie wstydzi i nie wypiera żadnego wypowiedzianego wówczas słowa”.

Starosta stwierdziła w rozmowie z wPolityce.pl, że telefoniczną wypowiedź ministra ciężko było nawet nazwać rozmową. 

Mówił przez ponad minutę i nie dał mi nawet szansy uprzedzenia go, że jest słychać go na głośnomówiącym aparacie

- powiedziała nam Edyta Marchelska-Groszfeld. 

„Rodzina nie może być narzędziem do wywierania presji”

Starosta zwróciła uwagę na szczególnie mocny aspekt całej sprawy. Jej zdaniem minister, który sam niedawno stanowczo reagował na atak dotyczący jego rodziny, teraz miał zwrócił się przeciwko niej i właśnie jej rodzinie.

Sam pan minister Krajewski w styczniu bieżącego roku, kiedy osobiście dotknęło go nieprzyjemne wydarzenie na terenie jego posesji, tak jak sam mówił – rodzina powinna być poza sporami politycznymi 

– przypomniała.

Jak relacjonowały lokalne media, w styczniu na posesję ministra w gminie Zambrów wtargnął mężczyzna, który miał rozlać przed domem gnojowicę, próbować wyrwać ogrodzenie i kierować groźby wobec Krajewskiego oraz członków rządu.

Sam minister mówił wówczas o „uderzeniu w rodzinę” i domagał się konsekwencji wobec sprawcy.

Zrobił dokładnie to samo: zagroził mi, zagroził mojej rodzinie 

– stwierdziła Marchelska-Groszfeld.

Post radnego

Tłem całej historii był wpis Piotra Modzelewskiego, radnego z Łomży. Polityk Konfederacji wezwał Krajewskiego do dymisji, zarzucając mu m.in. polityczną i etyczną odpowiedzialność za środki, które miała otrzymywać jego żona.

Według dokumentów przywoływanych przez radnego Edyta Krajewska miała w 2022 r. otrzymać 50 tys. zł na usługi doradczo-szkoleniowe, a w 2025 r. – 199,9 tys. zł na rozwój usług na terenie Lokalnej Grupy Działania „Brama na Podlasie”.

Krajewski nie zgadzał się z tymi zarzutami. Podkreślał, że środki były dysponowane przez samorząd województwa, a jego żona, jeśli spełniała wymogi konkursu, miała prawo ubiegać się o dofinansowanie.

To właśnie nagranie Modzelewskiego polubiła starosta. I właśnie ten „lajk” miał stać się powodem telefonu Krajewskiego.

„Nie powinno być podwójnych standardów”

Starosta przekonywała dziś, że sprawa jest znacznie poważniejsza niż polityczna sprzeczka o wpis w mediach społecznościowych.

Rodzina, bliscy nasi, bez względu na to, czy pracujemy w rządzie, czy w samorządzie, rodzina nie powinna być narzędziem – narzędziem do wywierania presji 

– mówiła.

Czarnek: „Do dymisji!”

Po artykule, który ukazał się w wPolityce.pl do sprawy odniósł się m.in. Przemysław Czarnek.

– Gdyby Stefan Krajewski był tak „odważny” w Brukseli, kiedy Niemcy przepychali umowę z państwami Mercosur, jak jest wobec kobiety – starosty zambrowskiej – w swojej prywatnej sprawie, może polscy rolnicy nie musieliby dziś płacić ceny za nieudolność tego rządu. Do dymisji! 

– napisał kandydat PiS na przyszłego premiera.

SC/wPolityce.pl/Facebook

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.