Rozwalili szkołę i rodzinę, winią prezydenta. Tusk oblał kolejny test!M. Nykiel: Rozwalili szkołę i rodzinę, winią prezydenta. Tusk oblał kolejny test!

Przedwczoraj, po pierwszym ataku nożownika, minister edukacji twierdziła, że szkoła jest najbezpieczniejszym miejscem. Wczoraj w jednej z nich doszło do mordu. Dziś uczniowie masowo zostali w domach, bo służby nie zdołały zatrzymać paniki, która błyskawicznie obiegła kraj. Donald Tusk oskarżył o wszystko prezydenta i rozpętał kolejną falę hejtu. Polską rządzi banda nieudaczników, która zagraża bezpieczeństwu państwa. Właśnie oblała kolejny crash test, ujawniając systemową słabość. Zamiast reagować, rząd atakuje prezydenta i forsuje wprowadzenie skrajnej cenzury. Ale problem jest znacznie głębszy. To dopiero początek gorzkiego żniwa, które przyjdzie nam zbierać z neomarksistowskiego zasiewu.
Wojna hybrydowa trwa od tylu lat, że należałoby już wypracować elementarne procedury odpierania wszelkich form ataku. Były już podpalenia, próby wykolejenia pociągów, zatrucie ujęć wody pitnej, liczne ataki cybernetyczne. Teraz mamy działania terrorystyczne, które nie są na świecie zjawiskiem nowym. Ćwiczona jest przy okazji szybkość wywołania zbiorowej paniki. Odporność państwa na zapanowanie nad chaosem okazała się zerowa. Do późnych godzin nocnych nie wydano klarownych komunikatów ani instruktaży dla samorządów, dyrektorów szkół czy nauczycieli. Media społecznościowe zdominowała informacja o „krwawym piątku”, którą sam premier uwiarygodnił wypowiedzią o trwającym rzekomo challengu. W efekcie zamknięto blisko 50 szkół.
Po co Tuskowi ustawa-knebel?
W każdym normalnym państwie prawa taki wstrząs stanowiłby impuls do chłodnej diagnozy, audytu służb i wdrożenia systemowych mechanizmów ochronnych. Co zrobił rząd Donalda Tuska? Uruchomił machinę manipulacji i emocjonalnego szantażu. Uderzył w prezydenta absurdalnymi zarzutami i wykorzystał histerię do uzasadnienia procedowanej w Sejmie antywolnościowej ustawy. Warto więc pamiętać, że prezydenckie weto ustawy wdrażającej unijny Akt o Usługach Cyfrowych (DSA) wynikało z faktu, że projektowane regulacje wprowadzały mechanizmy cenzury prewencyjnej, bezpośrednio zakazanej przez polską konstytucję. Przepisy umożliwiałyby wyznaczonym urzędnikom i ideologicznym organizacjom pozarządowym arbitralne decydowanie o blokowaniu treści politycznych pod pretekstem walki z dezinformacją. Ataki nożowników w szkołach stały się dla Donalda Tuska pretekstem do ponownego forsowania zmian w prawie. Mimo że od weta minęło 9 miesięcy, rząd nie podjął konstruktywnych prac aż do teraz. Nie reagował też na inne sygnały.
Gra o szkolnych morderstwach
Ostrzeżenia o inspirowanej zewnętrznie, niepokojącej próbie radykalizacji młodzieży w sieci pojawiły się już ponad pół roku temu, ale została zbagatelizowana przez resort Mariusza Kierwińskiego. Pod koniec ubiegłego roku 11-letnią Danusię z Jeleniej Góry zaatakowała śmiertelnie nożem 12-letnia koleżanka ze szkoły. Już dwa lata temu twórcy aplikacji Kids Alert, ostrzegającej przed cyfrowymi zagrożeniami, alarmowali o popularnej w sieci grze, zachęcającej dzieci do przemocy i uczącej jak skutecznie wyeliminować swoich rówieśników, jak zabijać i w jaki sposób zacierać ślady. Oficjalne czynniki nie reagowały. Tymczasem makabryczna gra Yandere Simulator staje się coraz bardziej popularna. Nawet pobieżne przejrzenie dostępnych streamów pokazuje, że może zwichrować umysły dzieci jeszcze silniej niż zwykłe strzelanki.
Lewacki zamach na rodzinę i szkołę
Fundamentalnym problemem jest jednak kondycja psychiczna, emocjonalna, intelektualna i duchowa młodego pokolenia. Barbara Nowacka, jako minister edukacji, robi wszystko by ją zniszczyć. Platforma Obywatelska razem z lewicą od lat sankcjonują demoralizację. Dość wspomnieć wulgarne czarne marsze i zbiorową pochwałę aborcji. Szkoła została pozbawiona narzędzi formacyjno-wychowawczych, nauczycieli odarto z autorytetu i odebrano możliwość stawiania wymagań. Nie mogą surowo oceniać, bo zostaje to uznane za przemoc ani nawet zadawać prac domowych, bo przecież uczeń ma mieć czas na własne pasje, jak twierdzi wiceminister Lubnauer. Tyle, że tą pasją jest najczęściej scrollowanie TikToka albo odmóżdżające gry. Rodzice są często nieobecni, odłączeni emocjonalnie od dzieci, niewspółpracujący ze szkołą i wysoce roszczeniowi. Barbara Nowacka przemocą usunęła ze szkół lekcje religii i Wychowanie do życia w rodzinie, które były ostatnią przestrzenią formowania młodych ludzi w wartościach, które służą ich moralnemu rozwojowi. Zamiast tego szkoła wprowadza zakamuflowane wychowanie seksualne, promujące przedmiotowe traktowanie siebie i innych. Nie ma lektur budujących tożsamość i silny kościec kulturowy, nie ma wspólnoty, w której można by zdrowo wzrastać. Jest owsiakowe „róbta co chceta” i totalny brak granic. Nikt nie słucha alarmujących głosów, że to droga ku społecznej zagładzie.
Bezpieczeństwo edukacyjne
Pozostaje więc kolejny raz zaapelować o narodowe opamiętanie. Konieczne jest uzdrowienie szkoły, odbudowa autorytetu Kościoła i rodziny oraz potraktowanie bezpieczeństwa edukacyjnego na równi z militarnym, gospodarczym czy żywnościowym. Bo przecież wzorce, które otrzymujemy w procesie wychowania i edukacji stają się filarem późniejszej postawy obywatelskiej. Na siłę państwa składa się siła narodu – świadomego, odpowiedzialnego i zdolnego do jego obrony. Polska potrzebuje dzisiaj realnej odporności państwa – sprawnej infrastruktury cyfrowej, odbudowy autorytetu szkoły oraz dojrzałej współpracy najważniejszych organów w państwie. Zastępowanie realnych działań cenzurą internetu, kreowaniem politycznych wrogów i atakami na prezydenta nie rozwiąże problemu bezpieczeństwa polskich dzieci, lecz jedynie pogłębi chaos i nieufność obywateli do własnego państwa.
