TYLKO U NAS

Referendum w Częstochowie. Czerwony bastion pod Jasną Górą może runąć!Referendum w Częstochowie. Czerwony bastion pod Jasną Górą może runąć!

FacebookTwitter

Częstochowa ma wreszcie szansę na wyrwanie się z trzęsącego nią układu. Przez dekady zmieniali się ludzie, ale władza pozostawała w tych samych rękach. Jak nie taka czy inna lewica, to Platforma Obywatelska. Jak nie jedno z dwojga, to obydwa naraz. W niedzielę 200-tysięczny czerwony bastion pod Jasną Górą może wreszcie runąć. A przynajmniej zacząć się sypać.

Wszystko szło zgodnie z „normą”

Częstochowa świetnie wpisuje się w debatę o zniesieniu dwukadencyjności władz samorządowych, wprowadzonej przez PiS i podważanej dopiero co przez PSL. Wciąż urzędujący, przynajmniej teoretycznie, prezydent miasta Krzysztof Matyjaszczyk pełni tę funkcję od wyborów w 2010 r. W ostatnich wyborach związany z Lewicą polityk potrzebował drugiej tury, by zwyciężyć z kandydatką PiS, ale zrobił to w przekonujący sposób.

Dzięki większości koalicji stworzonej z KO w Radzie Miasta Matyjaszczyk kolejny raz umocnił układ rządzący miastem. Wszystko szło zgodnie z „normą”, ale pierwszy alarm wśród wtajemniczonych we władzę pojawił się w połowie sierpnia 2024 r., zaledwie cztery miesiące po wyborach lokalnych. Wówczas w śląskiej prokuraturze rozpoczęło się śledztwo w sprawie przestępczości zorganizowanej i korupcji związanej z pełnieniem funkcji publicznych.

CBA podjęło trop

W październiku tego samego roku sprawa nabrała rumieńców, bo funkcjonariusze CBA zatrzymali Bartłomieja S., związanego z PO byłego wiceprezydenta Częstochowy, który w międzyczasie zdążył awansować na wicemarszałka województwa śląskiego. Usłyszał on zarzuty korupcyjne dotyczące okresu pełnienia obu funkcji. Śledczy podejrzewali go o przyjmowanie korzyści majątkowych w zamian za podejmowanie się załatwiania spraw w urzędach.

Niewiele ponad miesiąc później nadszedł kolejny cios. CBA poinformowało o zabezpieczeniu dokumentacji należącej do kilku przedsiębiorstw z rejonu Częstochowy i Katowic, a także z Urzędu Miasta Częstochowy oraz Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego. Wiadomo już było zatem, że sprawa nie wypali się na byłym wiceprezydencie.

Zgodnie z komunikatem śledczy badali podejrzenia dotyczące „załatwiania spraw urzędowych z korzyścią dla osób udzielających korzyści majątkowych lub osobistych”. Sprawa, jak zaznaczono w komunikacie CBA, miała charakter rozwojowy.

Równia pochyła

Dalej to już równia pochyła. Pod koniec stycznia 2025 r. CBA zatrzymało przedsiębiorców z Częstochowy, którzy według prokuratury mieli wręczać łapówki zatrzymanemu wcześniej urzędnikowi. Robiło się coraz bardziej nieciekawie, bo zarzuty miały już bardzo konkretny charakter. Chodziło o opłacanie rat leasingowych, udostępnienie mieszkania czy przekazanie materiałów budowlanych. Zarzuty obejmowały również wątek prania pieniędzy, którego miała się dopuszczać, jak czytamy w dokumencie CBA, „osoba z bliskiego otoczenia byłego wicemarszałka”.

Po tych zatrzymaniach funkcjonariusze zapukali do architekta i miejscowych deweloperów, a śledczy rozpoczęli przeszukania w magistracie. Efekt był łatwy do przewidzenia. Pod koniec października zeszłego roku zatrzymany został Łukasz B., były przewodniczący Rady Miasta z KO.

I wreszcie pod koniec lutego CBA poinformowało o zatrzymaniu samego prezydenta Częstochowy. Zarzuty jak wyżej. Przyjmowanie korzyści majątkowych.

Krzysztof Matyjaszczyk i tak miał szczęście, że mógł odpowiadać z wolnej stopy, za poręczeniem majątkowym. Gdyby należał do wrażej partii, nie poszłoby raczej tak ulgowo.

Sąd nie pozwolił jednak, by prezydent wrócił do magistratu i jakby nigdy nic wykonywał dalej swoje obowiązki. Urzędnik może na razie zapomnieć o powrocie za biurko.

Koalicja trwa i wspiera

Nie znaczy to jednak, że włodarz miasta stracił w nim wpływy. Wiosną tego roku radni PiS wezwali prezydenta do rezygnacji ze stanowiska i zaproponowali rozpisanie referendum. Aby ich inicjatywa ruszyła z miejsca, Rada musiała zebrać zdecydowaną większość entuzjastów tego pomysłu. Radnymi zarządza jednak większość Lewicy i KO, która tym razem solidarnie wstrzymała się od głosu. 

Mało tego, gdy sąd postanowił, że Matyjaszczyk nie może wrócić do pracy, koledzy ze wspierającej go większości w Radzie Miasta przegłosowali wotum zaufania dla prezydenta. Układ jeszcze bardziej zwarł swoje szeregi.

Do dwóch razy sztuka

Może więc wszystko wróciłoby do „normy”, gdyby nie inicjatywa samych mieszkańców, których ośmieliły nieco wydarzenia w ich lokalnych władzach. Pierwsza próba rozpisania referendum, podjęta już w sierpniu zeszłego roku, spotkała się jednak z biernością Częstochowian. Nie udało się zebrać odpowiedniej liczby podpisów pod inicjatywą.

W tym roku podjęto jednak drugą próbę. Efekt: liczba potrzebnych podpisów, według inicjatorów akcji, była zdrowo ponad  jedną trzecią większa od koniecznego minimum.

Wśród powodów wskazywanych przez organizatorów referendum znalazły się:

  • zarzuty korupcyjne wobec Matyjaszczyka i zakaz wykonywania przez niego obowiązków;

  • brak dużych inwestorów w mieście;

  • niezrealizowanie budowy stadionu Rakowa;

  • sprzeciw wobec postawy Rady Miasta, która nie przyjęła uchwały o przeprowadzeniu referendum w sprawie prezydenta.

Co ciekawe, referendum ma objąć nie tylko prezydenta, ale i Radę Miasta.

Częstochowa w zaklętym kręgu

Częstochową od czasów przemian w 1989 r. zdążyli już rządzić włodarze z nadania lewicy różnej maści. Od 1995 r. prezydentem była Halina Rozpondek, związana później z SLD i PO. Zastąpiła ją Ewa Janik, działaczka SLD, mocno i wiernie do końca zakorzeniona w PZPR.

Po niej nastał Wiesław Maras z SLD i Tadeusz Wrona, samorządowiec, który wybrał współpracę z PO. Po jego odwołaniu na drodze referendum tymczasowo obowiązki gospodarza miasta pełnił Piotr Kurpios, również z Platformy. Trwał na tym stanowisku do 2010 r., kiedy to wybór padł na kandydata Lewicy.

Niech nic nie wraca do "normy"

Wreszcie zaistniała realna szansa, by tak się stało. Ważą się losy miasta, bo gdyby jednak Krzysztof Matyjaszczyk mimo wszystko pozostał na swoim stanowisku, czy to przez czynną, czy bierną decyzję mieszkańców, można by pomyśleć, że ten układ po prostu wszystkim się opłaca.

Na koniec pozostaje pytanie, co się stanie w przypadku skutecznego usunięcia ludzi trzymających władzę. Kto zapanuje nad tym, by nic nie wróciło do „normy”? Oby nad tym Częstochowianie mogli się zastanawiać już od poniedziałku.

źr. wPolityce.pl 

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?

Zachęcamy do:

  • dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
  • lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
  • oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
  • mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów

Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.