Prokuratorzy mają dość pracy z Żurkiem! Wszystko mu się sypieProkuratorzy mają dość pracy z Żurkiem! Wszystko mu się sypie

Szumne zapowiedzi prokuratora generalnego Waldemara Żurka rozbijają się o twardą rzeczywistość. Flagowy projekt resortu sprawiedliwości – specjalny zespół śledczy mający badać tzw. aferę giełdy Zondacrypto – zamienia się w totalny paraliż i wizerunkową katastrofę. Jak ujawnia „Rzeczpospolita”, w prokuraturze doszło do bezprecedensowego oporu: śledczy po prostu nie chcą słuchać wytycznych z góry i masowo uciekają od sprawy. – To była łapanka. Chętnych nie było, bo ze względu na polityczny kontekst to bilet w jedną stronę – przyznają sami prokuratorzy.
Decyzja o odebraniu śledztwa ws. Zondacrypto dotychczasowym prokuratorom z Katowic i nagłym przeniesieniu go do Warszawy wywołała w środowisku konsternację. Katowiccy śledczy, którzy od lat badali aferę, doprowadzili do zatrzymań i postawienia zarzutów kilku osobom (w tym byłemu szefowi PKOl Radosławowi Piesiewiczowi czy znanym inwestorom). Mimo to Waldemar Żurek postanowił zmontować nową ekipę pod wodzą prok. Marka Wełny, mamiąc opinię publiczną wizją „jeszcze większych możliwości kadrowych”.
Fakty są jednak porażające – nikt w prokuraturze nie chce firmować politycznego cyrku pisanego pod dyktando politycznej "góry".
„Łapanka” na prokuratorów i ucieczka ze śląskiego wydziału
Gdy minister Żurek 28 września z pompą ogłaszał powołanie nowego zespołu od 1 października, w kulisach trwał już kompromitujący popłoch. Śledczy z Katowic zaczęli rezygnować jeden po drugim. Prok. Klaudia Wrzecionko-Pałka rzuciła pracą w zespole i delegacją po zaledwie trzech tygodniach, a w ślad za nią poszły kolejne osoby.
Aby skompletować jakikolwiek skład w Warszawie, resort musiał ratować się rozsyłaniem pism po okręgach w całym kraju. Mimo kuszenia gigantycznymi pieniędzmi – dofinansowaniem do mieszkań, dietami i przejazdami – prokuratorzy mówią wprost: to polityczna pułapka.
– To była łapanka. Niestety, z powodu „substratu politycznego” to śledztwo to bilet w jedną stronę – ujawnia na łamach „Rz” jeden ze śledczych. Inny dodaje bez ogródek: – Na rok przed wyborami nikt się nie pali do tego, żeby dołączać do gremium, które ma badać obciążoną politycznie aferę.
Cień Giertycha, awanse za kulisami i ukrywanie nazwisk
W tle tego chaotycznego przenoszenia akt majaczą bardzo niepokojące powiązania. Z ustaleń gazety wynika, że szef nowego zespołu, prok. Marek Wełna, pozyskał do współpracy ze śledczymi prezesa Zondacrypto Przemysława Krala – a do rozmawiania z nim mieli go namówić mecenasi Roman Giertych i Jacek Dubois. Zaraz potem Wełna, który wcześniej wywołał czystki i spustoszenie w śląskim wydziale, otrzymał od Żurka i Korneluka długo wyczekiwany awans na prokuratora Prokuratury Krajowej.
Kompromitacja jest tak duża, że Prokuratura Krajowa odmawia podania oficjalnej listy członków zespołu, paranoicznie bojąc się, że wyznaczeni śledczy w ostatniej chwili zrezygnują lub odmówią wykonania poleceń! Nawet poszukiwania nowego szefa wydziału na Śląsku zakończyły się fiaskiem – główny kandydat po prostu odmówił przyjęcia propozycji.
System Żurka w głębokim kryzysie
To nie pierwszy raz, gdy prokuratorzy dystansują się od politycznych zleceń centrali. Podobne problemy z rekrutacją miała wcześniej Ewa Wrzosek, od której zespołu śledczy uciekali w popłochu.
Promowana przez Żurka i liberalne media reforma wymiaru sprawiedliwości sypie się na oczach Polaków. Zamiast sprawnego rozliczania afer mamy paraliż, polityczne handlowanie awansami, ucieczkę doświadczonych kadr i prokuratorów, którzy głusi na naciski z góry wolą zachować niezależność, niż ładować się w „bilet w jedną stronę”.
W internecie furorę robi właśnie filmik z posiedzenia Żurka z prokuratorami, podczas którego próbował on znaleźć chętnego na objęcie funkcji sekretarza Krajowej Rady Prokuratorów przy Prokuratorze Generalnym. To trzeba zobaczyć.
Zespół wPolityce



