Prezes PiS ws. Kapińskiego. W tle SN i "Bolek" Wałęsa
Prezes PiS zdecydowanie ws. Kapińskiego. W tle SN i "Bolek" Wałęsa

"26 lat, jakie dzielą nas od pseudoprocesu lustracyjnego Lecha Wałęsy, i 18 lat od wydania książki IPN, która opisała nie tylko sprawę agenturalnej przeszłości L. Wałęsy, ale również sądową lustrację z 2000 roku, nie wyobrażam sobie, aby sędzia, który brał w tym udział, został I prezesem Sądu Najwyższego" - napisał prezes PiS Jarosław Kaczyński na portalu X, odnosząc się do kandydatury Zbigniewa Kapińskiego na I prezesa Sądu Najwyższego
„26 lat, jakie dzielą nas od pseudoprocesu lustracyjnego Lecha Wałęsy, i 18 lat od wydania książki IPN, która opisała nie tylko sprawę agenturalnej przeszłości L. Wałęsy, ale również sądową lustrację z 2000 roku, nie wyobrażam sobie, aby sędzia, który brał w tym udział, został I prezesem Sądu Najwyższego” - napisał prezes PiS Jarosław Kaczyński na portalu X, odnosząc się do kandydatury Zbigniewa Kapińskiego na I prezesa Sądu Najwyższego.
Kadencja I prezes SN Małgorzaty Manowskiej kończy się 26 maja br., dlatego zgromadzenie Ogólne Sędziów SN wybrało pięciu kandydatów, spośród których jeden zastąpi Manowską na stanowisku.
Są to: Paweł Czubik, Tomasz Demendecki, Zbigniew Kapiński, Aleksander Stępkowski i Mariusz Załucki. O tym, kto obejmie urząd, zadecyduje teraz prezydent Karol Nawrocki.
Kandydatura Zbigniewa Kapińskiego (jest prezesem Izby Karnej SN od maja 2023 roku - w samej Izbie orzeka zaś od czerwca 2022 roku) wywołała dyskusję, w której starli się I prezes SN Małgorzata Manowska oraz prof. Sławomir Cenckiewicz.
Kapiński w 2000 roku wydał wyrok ws. agenturalności Lecha TW „Bolka” Wałęsy. Kapiński orzekł wtedy, że Wałęsa nie współpracował z komunistami.
„Nie wyobrażam sobie”
Do sprawy kandydatury Kapińskiego odniósł się prezes PiS, Jarosław Kaczyński.
26 lat, jakie dzielą nas od pseudoprocesu lustracyjnego Lecha Wałęsy, i 18 lat od wydania książki IPN, która opisała nie tylko sprawę agenturalnej przeszłości L. Wałęsy, ale również sądową lustrację z 2000 roku, nie wyobrażam sobie, aby sędzia, który brał w tym udział, został I prezesem Sądu Najwyższego
— czytamy we wpisie na portalu X.
