Małgorzata Manowska wydała oświadczenie w obronie kandydatów na następną kadencję I Prezesa Sądu Najwyższego. Wspomniani kandydaci jako sędziowie orzekali podczas procesu lustracyjnego Lecha Wałęsy i decydowali o uznaniu zarzutów ws. jego działalności w służbach PRL jako TW „Bolek”. Prof. Sławomir Cenckiewicz stwierdził, że I Prezes SN mija się z prawdą i zaapelował do prezydenta Karola Nawrockiego, by nie powoływał jednego z kandydatów na stanowisto I Przesa SN.
„Dezinformacyja wymierzona w kandydatów”
Wobec nasilających się w ostatnich dniach w przestrzeni publicznej przekazów o charakterze dezinformacyjnym, wymierzonych w kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, uznaję za konieczne zabranie głosu w obronie autorytetu Sądu Najwyższego, niezależności sądów oraz niezawisłości sędziowskiej
— czytamy w oświadczeniu I Prezes SN.
Małgorzata Manowska przypomniała, że zgodnie z komunikatem szefa Kancelarii Prezydenta RP „decyzja Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie powołania osoby mającej kierować Sądem Najwyższym ma zostać podjęta najpóźniej do dnia 26 maja 2026 r”.
Okoliczność ta nadaje obecnym działaniom szczególnie niepokojący kontekst. Trudno bowiem uznać za przypadek, że właśnie w tak doniosłym momencie, zamiast rzeczowej debaty o stanie wymiaru sprawiedliwości i roli Sądu Najwyższego w porządku konstytucyjnym państwa, przestrzeń publiczna wypełniana jest przekazami mającymi na celu personalną dyskredytację poszczególnych kandydatów
— zaznaczyła Pierwsza Prezes SN.
Stwierdziła przy tym, że „tego rodzaju działania należy ocenić jako próbę wywarcia niedopuszczalnej presji na przebieg konstytucyjnej procedury”.
Sprawa TW „Bolka”
Według prof. Manowskiej, „jaskrawym przykładem takiej manipulacji jest instrumentalne przywoływanie sprawy lustracyjnej tajnego współpracownika służb PRL o pseudonimie ‘Bolek’”. I prezes SN odniosła się w ten sposób do wpisu posła Tomasza Rzymkowskiego na platformie X, w którym zwrócił się do prezydenta Karola Nawrockiego.
Pojawiła się realna szansa, by dać Sądowi Najwyższemu okazję do odbudowy swojego wizerunku i autorytetu. Dlatego bardzo Pana proszę, aby „twarzami” tego Sądu nie zostali: -sędzia Zbigniew Kapiński, który m. in. w 2000 r. uznał, że Lech Wałęsa nie był „Bolkiem”, -sędzia Igor Zgoliński, był członkiem SLD. Z pewnością wśród pozostałych kandydatów są osoby godniejsze Pańskiego zaufania i lepiej służące powadze Sądu Najwyższego
— napisał Rzymkowski.
I Prezes SN: To nierzetelne i głęboko niesprawiedliwe
Jak przypomina Pierwsza Prezes SN, „orzeczenie w tej sprawie zapadło w sierpniu 2000 r., a skład orzekający rozstrzygał ją na podstawie materiału dowodowego dostępnego w chwili orzekania”.
Nie można pomijać również tego, że nawet występujący w przedmiotowej sprawie zastępca Rzecznika Interesu Publicznego – organu ustawowo powołanego do badania prawdziwości oświadczeń lustracyjnych oraz inicjowania postępowań sądowych w tym zakresie – nie domagał się uznania badanego oświadczenia lustracyjnego za niezgodne z prawdą, tylko wnosił o umorzenie postępowania lustracyjnego.
— zaznaczyła prof. Manowska.
Dopiero osiem lat później ukazała się wydana przez Instytut Pamięci Narodowej publikacja naukowa, przedstawiająca nowe ustalenia dotyczące materiałów związanych z tą sprawą.
— podkreśliła i dodała, że „jeszcze później, bo w lutym 2016 r. ujawniono dokumenty znajdujące się wcześniej w prywatnym archiwum wdowy po Czesławie Kiszczaku”.
W tych okolicznościach formułowanie dziś zarzutów wobec członków składu orzekającego z 2000 r., z powołaniem się na okoliczności i dokumenty ujawnione wiele lat po wydaniu orzeczenia, jest nie tylko nierzetelne, lecz także głęboko niesprawiedliwe. Przypisywanie członkom tamtego składu odpowiedzialności za to, czego nie mogli wiedzieć i czym nie mogli dysponować, świadczy o złej wierze autorów takich wypowiedzi oraz o zasadniczym niezrozumieniu istoty orzekania sądowego.
— tłumaczyła Małgorzata Manowska.
„Zaniechania lub celowe działania”
I Prezes SN podkreśliła też, że należy się zastanowić w innej sprawie.
Zamiast formułować bezpodstawne zarzuty wobec sędziów, którzy wykonywali swoje obowiązki zgodnie z prawem i na podstawie dostępnego wówczas materiału dowodowego, należy postawić pytanie o odpowiedzialność tych osób i instytucji, które dopuściły do sytuacji, w której dokumenty o istotnym znaczeniu nie tylko dla tej konkretnej sprawy, ale i współczesnej polskiej historiografii przez dziesięciolecia pozostawały poza zasięgiem organów władzy publicznej, ukryte w prywatnych zasobach, a ich ujawnienie nastąpiło poza ramami postępowań przewidzianych przez prawo.
— czytamy w oświadczeniu.
To właśnie tego rodzaju zaniedbania, zaniechania lub celowe działania mogły pozbawić sądy możliwości dokonania pełnych ustaleń faktycznych w czasie, w którym rozpoznawały sprawę
— zaznaczyła I Prezes SN.
Zauważyła też, że „po ujawnieniu nowych materiałów nie doszło do procesowej weryfikacji tego orzeczenia w trybie nadzwyczajnym”.
Nie przesądzając ani o dopuszczalności takiej drogi, ani tym bardziej o możliwym wyniku ewentualnego postępowania wznowieniowego, okoliczność ta dodatkowo pokazuje, jak dalece nieuprawnione jest dziś kierowanie personalnych zarzutów wobec członków składu orzekającego w 2000 r.
— uznała prof. Manowska, zaznaczając jednocześnie, że „Sąd Najwyższy niezmiennie będzie wykonywał swoje konstytucyjne i ustawowe zadania w zakresie sprawowania wymiaru sprawiedliwości, stania na straży praworządności oraz zapewniania jednolitości orzecznictwa”.
Próby wywierania presji na sędziów Sądu Najwyższego poprzez kampanie insynuacji i personalnej dyskredytacji będą spotykały się ze stanowczą reakcją. Niezależność sądów i niezawisłość sędziów nie są przywilejem środowiskowym, lecz gwarancją praw obywateli i fundamentem demokratycznego państwa prawnego
— podsumowała I Prezes Sądu Najwyższego.
Reakcja Sławomira Cenckiewicza
Do oświadczenia Małgorzaty Manowskiej odniósł się z kolei prof. Sławomir Cenckiewicz, który jak stwierdził przyjął je z przykrością.
Wszystkie okoliczności dotyczące wydania skrajnie zakłamanego i manipulacyjnego w treści wyroku Sądu ws. Lecha Wałęsy w sierpniu 2000 r., oraz tego jak tamten skład sędziowski (w całości) postąpił z dostarczonym przez Rzecznika Interesu Publicznego materiałem dowodowym, w tym z dokumentacją prokuratury dot. kradzieży dokumentów tw ps. Bolek (roli w tej sprawie samego Wałęsy i świadków obrony którzy stanęli przed sądem lecz żaden z sędziów nie zapytał ich o kwestie kradzieży akt w latach 1992-95) - zostały opisane w szczegółach przeze mnie i dr. Piotra Gontarczyka w książce „SB a Lech Wąłęsa”.
— napisał historyk na platformie X.
Prof. Cenckiewicz zaznaczył też, że oświadczeniu I Prezes SN „znalazły się opinie - delikatnie mówiąc - nie polegające na prawdzie (jak ta, że ówcześnie zgromadzony materiał nie dawał podstaw do uznania Wałęsy za kłamcę lustracyjnego oraz sugestia, że sędzia Kauba przystał na wyrok i go nie zakwestionował!)”
Jestem zmuszony przypomnieć tamten proces, a także dokonać nowej analizy dot. tego pseudoprocesu oraz roli poszczególnych sędziów (posiadam całość akt postępowania, przebiegu procesu, aktywności sędziów, w tym dokumentację dotyczącą tego z jakimi materiałami i kiedy zapoznawali się wszyscy trzej sędziowie)
— napisał.
Zapowiedział też, że ujawni „pisemne skargi sędziego Kauby na postępowanie sędziów z procesu lustracyjnego Wałęsy!”
Co najważniejsze, historyk i były szef BBN wezwał prezydenta Nawrockiego, by nie powoływał sędziego Zbigniewa Kapińskiego na funkcję I Prezesa SN!
Jeden z kandydatów na to stanowisko był w składzie orzekającym - w którym w dodatku na końcu stwierdzono nawet, że granicząc z pewnością można orzec, że nigdy nie istniały materiały świadczące o tym, że Wałęsa był kiedykolwiek agentem SB
— napisał w uzasadnieniu o kandydacie prof. Cenckiewicza.
Cenckiewicz: Nie będę milczał!
Wyrok z sierpnia 2000 r. ws. Wałęsy jest fundamentalnym kłamstwem III RP, a samo postępowanie sprzed 26 lat - w którym na sali sądowej ukrywano posiadane dowody i „uśmiercono” nawet oficera prowadzącego Wałęsy - kpt. Graczyka (żyje do dziś!), winno być przez dekady przedmiotem analiz i rozpraw naukowych przez pryzmat rażących patologii i nadużyć władzy sądowniczej. Wobec tamtego draństwa nie wolno milczeć i przejść do porządku dziennego!
Jak zaznaczył, „nie chodzi przy tym o niewybaczalność tego strasznego postępowania sądowego w 2000 r. - nie, bo każdy może się mylić, może nawet działać ze złą intencją, a po latach zmienić się i dokonać publicznego rozrachunku”.
Polska i Polacy potrzebują takiego świadectwa skruchy! Jednak nic takiego się nie stało! Pan Sędzia - wobec którego mam szacunek za orzeczenie dotyczące bezprawia działań ekipy Tuska w prokuraturze - milczy, a rolę adwokata sędziego Kapińskiego, przyjęła Pani Prezes SN, używając przy tym fałszywych argumentów podobnych do tych z 2000 r.
— stwierdził.
Na to - bez względu na osobiste konsekwencje - zgodzić się nie mogę! Nie będę milczał!
— podkreślił historyk.
Czytaj także
SC/X/sn.pl
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/760121-ostra-polemika-cenckiewicza-z-manowska-poszlo-o-tw-bolka
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.