Porażające dane NFZ! Czym to grozi? "Wyższy poziom zgonów"Porażające dane NFZ! Czym to grozi? "Wyższy poziom zgonów"

Porażające dane z Narodowego Funduszu Zdrowia. Liczba pacjentów z pilnymi skierowaniami przekroczyła historyczne poziomy, a słowo „cito” w polskiej ochronie zdrowia staje się fikcją. Cięcia i powrót do limitów uderzają w najbardziej chorych. Eksperci ostrzegają: ten paraliż skończy się wzrostem liczby zgonów.
Do niepublikowanego jeszcze sprawozdania NFZ za II kwartał 2026 r. dotarła „Rzeczpospolita”. Liczby są bezwzględne: na przyjęcie ze skierowaniem pilnym czeka już 980 tysięcy osób - to o 180 tysięcy więcej niż rok wcześniej i aż o 62,8 tysiąca więcej niż w pierwszym kwartale bieżącego roku.
Diagnostyka leży. Skierowanie „pilne” nie pomaga
Najbardziej krytyczna sytuacja panuje w kluczowych badaniach ratujących życie i zdrowie:
-
Tomografia komputerowa: Na badanie w trybie pilnym czeka ok. 65,8 tys. pacjentów – niemal o połowę więcej niż rok wcześniej (44,6 tys.).
-
Rezonans magnetyczny: W kolejce „na cito” stoi już 145,3 tys. osób (wzrost o 38,3 tys. rok do roku), a czas oczekiwania wydłużył się do 33 dni.
-
Kolonoskopia i gastroskopia: Pilne kolejki spuchły odpowiednio o 20% (do 70,4 tys.) oraz o 26% (do 42,9 tys.).
-
Fizjoterapia ambulatoryjna: Tutaj zator jest gigantyczny – na pilną rehabilitację czeka blisko pół miliona osób, ze średnim czasem oczekiwania wynoszącym aż 115 dni!
Skutek powrotu do limitów i braków w kasie NFZ
Eksperci i dyrektorzy szpitali nie mają wątpliwości, skąd bierze się zapaść. Od 1 kwietnia NFZ częściowo przywrócił limity w finansowaniu diagnostyki. Szpitale, zamiast leczyć, muszą kalkulować koszty, ponieważ za nadwykonania Fundusz płaci z opóźnieniem i tylko ułamek stawek.
Placówki medyczne zaczęły ograniczać liczbę wykonywanych badań, bo rozliczanie nadwykonań w obecnym modelu oznacza konieczność kredytowania systemu przez szpitale
- wskazuje lek. Adam Miller.
Jeszcze dosadniej skutki obecnej polityki ocenia Marcin Martyniak, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach i były wiceminister zdrowia:
Skala zjawiska widocznego w liczbach będzie generować w przyszłości wyższy poziom zgonów, również tych przedwczesnych.
„Czystki” w kolejkach i groźby obcięcia kontraktów
Choć statystyki w poradniach specjalistycznych (AOS) odnotowały minimalny spadek (z 3,63 mln do 3,58 mln), w ocenie branży to jedynie zasłona dymna. Ze środowiska medycznego płyną sygnały o naciskach urzędników.
Szpitalom po prostu nie opłaca się formalnie wpisywać chorych do systemu. Pojawiają się nawet bezpośrednie telefony z oddziałów NFZ z pytaniami, dlaczego placówka zapisuje pacjentów na kolejny rok i czy liczy się z obcięciem kontraktu. W ten sposób rzeczywista skala kolejek zostaje ukryta przed opinią publiczną.
Zamiast dofinansowania i racjonalnego planu oddłużenia systemu, resort zdrowia forsuje rozwiązania administracyjne. Sejmowa komisja zdrowia przyjęła pakiet narzucający odgórne limity zarobków medyków w publicznej służbie zdrowia oraz przymus zatrudnienia na minimum pół etatu. Zdaniem ekspertów doprowadzi to jedynie do zamykania kolejnych oddziałów z braku kadry i jeszcze głębszego paraliżu szpitali.
źr. wPolityce.pl za "Rzeczpospolitą"
