TYLKO U NAS

Pociągi wjechały w beton. Kolejarz podważa wersję służb o 12-latkuPociągi wjechały w przeszkody. Kolejarz podważa wersję służb o 12-latku

FacebookTwitter

We wtorkowy wieczór dwa pociągi towarowe najechały na przeszkody znajdujące się na torach w rejonie Jedlanki (woj. lubelskie). Według ustaleń policji betonowe elementy miał zepchnąć z nasypu 12-letni chłopiec. Stanisław Popławski, związkowiec z tutejszej kolei, przedstawia jednak inną wersję wydarzeń. W rozmowie z wPolityce.pl zwraca uwagę m.in. na odległość między miejscami, w których doszło do obu wypadków.

Sprawą zajęły się służby

Policja otrzymała we wtorek wieczorem zgłoszenie o pociągach, które najechały w miejscowości Jedlanka na betonowe elementy leżące na torach. Do wykolejenia składów nie doszło i żadnemu z maszynistów nic się nie stało.

Sprawą zajęły się służby. Ze względu na podejrzenie naruszenia bezpieczeństwa infrastruktury kolejowej poinformowano m.in. Centralne Biuro Śledcze Policji oraz Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Policja wskazała 12-latka

Policja podała, że sprawcą był 12-latek z powiatu łukowskiego. W obecności rodzica miał się on przyznać do zepchnięcia z nasypu betonowych elementów dawnego peronu.

Jak ustalili policjanci, chłopiec przechodząc w pobliżu torów kolejowych, zepchnął nogami z nasypu betonowe fragmenty konstrukcji dawnego peronu. Spadające z góry elementy upadły na tory. Dodatkowo 12-latek ułożył na torach kilka kamieni

– napisał w komunikacie asp. szt. Marcin Józwik z Komendy Powiatowej Policji w Łukowie.

"To nie musiało być jedno zdarzenie"

Stanisław Popławski, który jest związkowcem NSZZ „Solidarność”, działającej w strukturach kolejowych w rejonie lubelskim, kwestionuje jednak przedstawianie obu przypadków jako jednego zdarzenia.

Media główne podają to jako jednolite zdarzenie, a między jednym zdarzeniem a drugim była spora odległość.  Wprawdzie koincydencja czasowa była ta sama, ale odległość wynosiła około 11 km

– wskazuje Popławski w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

Według jego informacji jeden z pociągów, o numerze 172006, przewożący kontenery załadowane na jednej z bocznic w Małaszewiczach i jadący na zachód Europy, miał wjechać w przeszkodę na kilometrze 130,136 na szlaku Pierniewice – Łuków. Drugi pociąg, zdaniem związkowca, miał natomiast najechać na przeszkodę na kilometrze 141,700.

Kto przeniósłby botonową płytę?

Popławski zwraca również uwagę na rozbieżności w informacjach dotyczących samych przeszkód.

W przestrzeń medialną najpierw poszło, że na torach leżały płyty betonowe, a później media i służby podały, że były to bloczki z rozbiórki nieczynnej stacji

- zauważa i dodaje, że duża płyta betonowa na kolei ma wymiary 2,5 m na 1 m szerokości. 

Do jej przeniesienia potrzeba kilku osób lub maszyny. Bloczki z rozbiórki stacji to też nie byłby wybryk chuligański, bo nikt nie ryzykowałby noszenia tego na torowisko z ryzykiem zatrzymania przez SOK lub policję

- tłumaczy kolejarz.

źr. wPolityce.pl/TVN24

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.