PiS się rozpadnie? Prof. Domański o najbardziej możliwym scenariuszu
NASZ WYWIAD. Czy PiS się rozpadnie? Prof. Domański o najbardziej możliwym scenariuszu

Co stanie się z największą partią opozycyjną w Polsce Prawem i Sprawiedliwością? Najnowsze sondaże pokazują, że ponad połowa Polaków uważa się za przeciwników rządu Donalda Tuska i jego koalicji. Czy spory w PiS mogą zaprzepaścić szanse na wygranie wyborów w przyszłym roku? Czy dojdzie do rozłamu? Czy Mateusz Morawiecki zdecyduje się na tworzenie własnej partii. Prezes PiS Jarosław Kaczyński napisał dziś w mediach społecznościowych, że "trzeba wciąż wierzyć, że istnieje możliwość porozumienia". W rozmowie z portalem wPolityce.pl socjolog PAN prof. Henryk Domański wskazuje na najbardziej możliwy scenariusz rozwoju wypadków w PiS.
Portal wPolityce.pl: Czy dojdzie do rozłamu w PiS?
Prof. Henryk Domański: Na razie ta sprawa odbija się echem w mediach i w dyskusjach, i nie razie się nie odbija na preferencjach wyborczych Polaków, ale może się odbić oczywiście na niekorzyść Prawa i Sprawiedliwości, tak, jak to miało miejsce kilka miesięcy temu przed wyborem prof. Przemysława Czarnka na kandydata na ewentualnego premiera. Być może należy się czegoś takiego spodziewać, ale tak być nie musi i właściwie jest mało prawdopodobne, żeby doszło do rozłamu. Nie zależy na nim Morawieckiemu, który nigdy nie deklarował, że chce założyć partię, będącą alternatywą dla Prawa i Sprawiedliwości.
Sądzi pan, że to jest czytelne dla opinii publicznej, dla wyborców PiS-u?
To wszystko funkcjonuje w świadomości opinii publicznej i jest brane pod uwagę. Także to, że Mateusz Morawiecki chce wzmocnić PiS, a nie osłabić, przeciwnie, że należy partię modyfikować i przedstawia za tym argumenty. Morawiecki odniósł przecież spore sukcesy, kiedy był premierem. To wszystko jeszcze bardziej wzmacnia te jego szczere deklaracje i takie przekonanie, że tutaj nie o to chodzi. Z drugiej strony wszyscy zadają sobie pytanie, jak na to zareaguje ta druga strona, bo to różnie przecież może być. Myślę, że o tych wszystkich rzeczach ludzie wiedzą, aczkolwiek nastrój w mediach raczej skłania do zastanawiania się, jaka ta przyszłość PiS-u będzie. I myślę, że w tej chwili panuje nastrój wyczekiwania.
Czy spory w PiS, o których mówi się już bardzo głośno, zaważą na sondażach?
To w tej chwili jeszcze nie powinno się raczej odbić na notowaniach PiS. Oczywiście najprościej byłoby powiedzieć, że trzeba odczekać do czwartku, ale raczej wszystko wskazuje na to, że jest mało prawdopodobne, żeby w komitecie politycznym Prawa i Sprawiedliwości podjęto decyzję na przykład o usunięciu Morawieckiego i jego zwolenników z Prawa i Sprawiedliwości. Tym bardziej, że jest to grupa znacząca, są tam znane postaci, to nie jest byle kto. Poza samym premierem Morawieckim znajdują się w tym stowarzyszeniu osoby znane na forum publicznym i można powiedzieć rozsądne i to będzie brane pod uwagę. Dodam, że to nie jest taka sytuacja, jak w 2012 roku, kiedy z PiS-u wychodziły dwa jego stronnictwa: Solidarna Polska i Polska Jest Najważniejsza. Dziś PiS jest w zupełnie innej sytuacji i ma o wiele silniejszą pozycję niż wtedy, jest potencjalnym zwycięzcą przyszłych wyborów i kandydatem w tworzeniu jakiejś koalicji rządowej. To wszystko skłania raczej do powściągliwości, a mówię tu cały czas o kierownictwu PiS.
Czy taką powściągliwością wykaże się Mateusz Morawiecki. Czy decyzja prezydium PiS nie jest dla niego ultimatum? Albo stowarzyszenie, albo partia?
Postawienie warunków jest konieczne, bo przecież mamy do czynienia ze sceną polityczną i trudno, żeby prezes Jarosław Kaczyński akceptował tego typu stronnictwa. One wskazują jednak na potrzebę innego ukierunkowania PiS-u, poprawienia jego wizerunku. Morawiecki to uzasadniał rozszerzeniem elektoratu o osoby będące w bardziej w centrum niż po stronie prawicowo-radykalnej. Tego typu posunięcia są przekonujące. Ten wybór, który stoi przed liderami PiS, gdyby mieli podejmować taką decyzję, ma rozstrzygnąć, co się teraz bardziej opłaca. Czy zabieganie o elektorat Konfederacji, niewątpliwie bardzo rozległy i obszerny, czy też może jednak otworzenie się bardziej całościowe, które też się opłaca, biorąc pod uwagę perspektywy w ogóle kilkunastoletnie czy kilkudziesięcioletnie dla PiS. Sądzę, że losy Konfederacji nie są jednoznaczne, jeżeli chodzi o ich przyszłe sukcesy. Dlatego pojawiają się tego typu pytania.
Jaką decyzję może podjąć Mateusz Morawiecki? Czy może jednak zdecydować się na opuszczenie PiS mimo swoich deklaracji?
Raczej pewne jest, że Mateusz Morawiecki nie może się teraz wycofać, jakby zmienić swoich decyzji, bo musiałby przestać być Morawieckim. Załóżmy, że podejmuje taką decyzję i że nie będzie już Stowarzyszenia Rozwój Plus, że nie będzie dalej koncentrować się na tej aktywności, wokół tej nowej formacji o określonym wizerunku i w związku z czym wraca do podstaw, do ogniw pierwotnych. Trudno sobie wyobrazić, żeby ktoś taki jak Morawiecki i z tego typu mentalnością podjął taką decyzję. Musiałby przestać być Morawieckim i on sam dobrze wiedziałby o tym, że tak to zostałoby odebrane przez ogół. To bardzo osłabiłoby jego pozycję, a nie wzmocniło. Morawiecki chce przecież zostać w polityce, więc wycofać się nie może i nie wycofa się też tych kilkudziesięciu posłów i europosłów, którzy go wspierają, może poza kilkoma osobami. Dlatego sądzę, że ta sytuacja będzie jednak dalej trwała.
To się nie skończy się po tych 7 zapowiedzianych dniach?
Nie może się skończyć. Oczywiście mogłoby się skończyć, gdyby rzeczywiście w PiS-ie podjęto decyzję o ich wykluczeniu, rozpocząć procedurę wykluczania zwolenników Morawieckiego. Trzeba jednak pamiętać, że to jednocześnie otwiera pewne możliwości negocjacyjne, co oznacza utrzymanie pewnej ciągłości, która jest zawsze lepsza niż takie cięcie, które ma niby wszystko załatwić. Taka sytuacja jest o wiele bardziej obiecująca i bardziej efektywna, zarówno dla PiS, jak i dla Morawieckiego. W mojej ocenie to jest całkiem niezły scenariusz, bo rozpoczęcie samej procedury jeszcze niczego nie rozstrzyga na niekorzyść Morawieckiego. Moim zdaniem taka możliwość ciągle pozostaje.
Czego miałyby te negocjacje z Morawieckim dotyczyć?
Z perspektywy Morawieckiego chodzi o takie korzystne rozwiązanie, które pozwoliłoby mu na zachowanie twarzy. To byłoby np. pozwolenie jednak na kontynuację działalności Stowarzyszenia Rozwój Plus, ale przy jednoczesnych wyraźnych ustępstwach na rzecz PiS-u. Oczywiście jakie to miałyby być ustępstwa, tego na razie nie wiemy, ale być może chodziłoby tu o ograniczenie aktywności w pewnych dziedzinach i zarysowanie wyraźnych ram działania dla formacji Morawieckiego. To musiałby być wyraźny sygnał dla opinii publicznej, że z jednej strony mamy do czynienia w dalszym ciągu z konsolidacją PiS-u, a z drugiej strony pozwalamy na istnienie stronnictwa w określonych ramach. Chodzi o różne wizje działalności PiS, ale jednak takie, które tej trwałości partii nie osłabiają, ale są oznaką demokracji. Trzeba pamiętać, że partie polityczne tworzy się po to, żeby zdobyć władzę albo ją utrzymać, a do tego potrzebna jest zwartość szeregów. Taka otwartość na negocjacje, na konsultacje również może być bardzo korzystnie dla PiS odebrana. Myślę, że ten trzeci scenariusz utrzymania ciągłości jest najlepszy, bo – tak jak mówiłem – wszczęcie pewnej procedury niczego jeszcze nie przesądza.
Co się stanie, jeśli to Mateusz Morawiecki rzuci papierami i powie „odchodzę”? Jak może się to odbić na notowaniach PiS-u?
Nie odejdzie, a dla PiS-u w gruncie nie byłoby to zbyt duże zagrożenie, chociaż bardziej ryzykowne niż pozostawienie Morawieckiego. Choć jest to jednak jakieś zagrożenie, ale nie sądzę, aby doprowadziłoby ono do obniżenia notowań. W dalszym ciągu mielibyśmy silne przywództwo PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele i w dalszym ciągu byłyby te struktury regionalne, lokalne, które są istotne dla funkcjonowania partii politycznych w systemie demokratycznym. W gruncie rzeczy pozostałyby także postaci równie znane i takie, które sprawdziły się w polityce. Prof. Przemysław Czarnek jest ściśle związany z Jarosławem Kaczyńskim i go wspiera. Mamy także stronę radykalno-prawicową w postaci polityków byłej Suwerennej Polski. Gdyby to przekładać na notowania PiS i ocenę opinii publicznej to sądzę, że wyjście Morawieckiego raczej mogłoby spowodować jakieś wahania.
Jakie byłoby to wahania?
W tej chwili PiS uzyskuje średnio 27-31 proc. poparcia lub 25-31 proc. i myślę, że te notowania mogłyby się obniżyć do 25 proc. Wszystko zależałoby od tego, jakie notowania uzyskał Morawiecki w kolejnych sondażach. Gdyby były one niskie, to sądzę, że do wyborów w przyszłym roku nie miałoby to znaczenia dla PiS. I to jest bardzo możliwe. Jeżeli Morawiecki nie wzniesie się na poziom zbliżony do 5 proc., to myślę, że ten jego elektorat – potencjalny PiS-u - nie miałby na kogo głosować, a nie będzie głosował na Konfederację. Jeżeli chciał zagłosować na Morawieckiego i jednak widzi, że ma nikłe szanse na odniesienie sukcesu, to wróci do Prawa i Sprawiedliwości. Myślę, że konsekwencje takiej decyzji Morawieckiego byłyby dla PiS w ostatecznym rozrachunku nieduże.
Dziękuję za rozmowę.
Mocny wpis Jarosława Kaczyńskiego! "Polacy nam nie wybaczą"
