Obóz Morawieckiego broni swojego lideraObóz Morawieckiego broni swojego lidera

72e3167019944620ad89498b873f0ac1.webp
Fratria / Morawiecki/Fratria
FacebookTwitter

Politycy Prawa i Sprawiedliwości związani z Mateuszem Morawieckim stanęli w jego obronie po krytyce, jaka spadła na byłego premiera ze strony części środowiska partyjnego. Janusz Cieszyński, Piotr Müller i Łukasz Schreiber przekonywali w mediach społecznościowych, że ambicja Morawieckiego nie jest problemem, lecz wynika z jego dążenia do rozwoju Polski, a wewnętrzne różnice w PiS powinny być traktowane jako siła, a nie zagrożenie.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości związani z Mateuszem Morawieckim we wpisach zamieszczonych w mediach społecznościowych bronili swojego partyjnego kolegi, wskazując na jego racje. 

Cieszyński: Mateusz wymaga od wszystkich 120%

Janusz Cieszyński, były minister cyfryzacji wskazywał, że Mateusz Morawiecki chce, aby Polska się rozwijała. 

Niektórzy moi koledzy szepczą o tym po kątach, ale nie ma co tego dłużej ukrywać: tak, Mateusz Morawiecki ma chorą ambicję. Obserwując go z bliska od 2015 roku potwierdzam - Mateusz "choruje" na to, aby Polska pięła się w górę najbardziej ambitną ścieżką. Taką, na której wielu odpada, ale z której w naszym położeniu i przy naszych możliwościach żaden odpowiedzialny lider nie może zboczyć. Czym objawia się ta "choroba"? Mateusz wymaga od wszystkich 120% ich możliwości. Wyjątek zrobił dla siebie, bo od siebie wymaga jeszcze więcej
 
- wskazał.
 
To właśnie dlatego przez lata jego praca w PiS dawała tak dobre wyniki dla Polski. Potrzeba 50 mld w budżecie? Zabierzemy je mafiom VAT. Mamy największe w wolnej Polsce kryzysy lat 2020-23? Przetrwamy je, a Polskę zwrócimy następcom z niższym długiem w relacji do PKB niż otrzymaliśmy w 2015 roku. Potrzeba pojechać do Berlina czy Paryża "dobudzić" ślepych na ruską zarazę przywódców? Proszę bardzo, sprawa załatwiona, a Polska lśni na arenie międzynarodowej
 
- podkreślił.
 
Jest dla mnie przy tym absolutnie jasne, że to nie była gra indywidualna. To był sukces całej ekipy, której wielu oddało wszystko, co miało w sobie najlepszego. Ekipy, w której nie musieliśmy się w 100% zgadzać, aby na końcu wszyscy i tak mogli być zadowoleni. Warto o tym przypomnieć dziś, kiedy grupka ludzi oskarża tego, który naszemu obozowi dał od siebie tak wiele o to, że swoją sławę stawia ponad cele grupy. To bowiem nie tylko niesprawiedliwe, ale także nierozsądne.
 
- napisał. 
 
Zamiast "dobić gwoździa" do politycznej trumny zmagającego się z najniższym w historii poparciem rządu D. Tuska parę osób postanowiło wepchnąć nas w bratobójczą grę walkę. Dla mnie sprawa jest jasna - problemem Polski nie jest Rozwój Plus, jest nim ta marna władza, która ambicji nie ma nawet w swoim słowniku. Im szybciej wszyscy to zrozumieją, tym lepiej
 
- przekazał. 
 
Media społecznościowe

Müller: Wyzwania będą gigantyczne 

Swoją opinią na temat działań Mateusza Morawieckiego podzielił się także Piotr Müller, europoseł. 

Sukces obozu politycznego nie bierze się z wymuszonej unifikacji, lecz w realizowaniu wspólnych celów strategicznych. Wygrywaliśmy wtedy, gdy potrafiliśmy rozmawiać z różnymi środowiskami i łączyliśmy je w realizacji wspólnych celów. To jasne, że mamy w naszej formacji różne wrażliwości, nurty i oddolne inicjatywy. To przecież jest nasza ogromna wartość, a nie problem. Szacunek do tej wielowymiarowości opartej na wspólnych podstawowych wartościach to fundament do budowania tzw. wielkiego namiotu. Powinniśmy szanować te nurty i wrażliwości oraz utrzymać wspólny kierunek strategiczny i grać do jednej bramki

- wskazał.

Warto przeanalizować jak w ostatnich 25 latach Prawo i Sprawiedliwość stworzyło i realizowało unikalny w polskich warunkach program, który połączył wartości przez wielu uznawane za sprzeczne: konserwatyzm, solidaryzm społeczny z poszanowaniem wolnego rynku, mądrym eurorealizmem, silnym sojuszem transatlantyckim i pragmatycznym podejściem do innych państw. Ta synteza zadziałała, ponieważ opierała się na chłodnej, rzetelnej kalkulacji polskich interesów, a nie na chwilowych emocjach. I na tym fundamencie powinniśmy dalej działać - jednak też analizując zmieniający się obraz społeczny i gospodarczy oraz uzasadnione ambicje Polek i Polaków. Powinniśmy natomiast unikać wpadania w chwilowe trendy, które sprawiają wrażenie, że stają się nowymi zasadami politycznymi

- dodał.

Otoczenie gospodarcze i geopolityczne jest i będzie niezwykle trudne. Stan finansów publicznych woła o natychmiastowy ratunek. Wyzwania, przed którymi stanie Polska w następnej kadencji, będą gigantyczne. W takich realiach nie ma miejsca na polityczną amatorszczyznę. Rządzenie to przede wszystkim sprawność operacyjna i codzienne dowożenie obietnic złożonych Polkom i Polakom oraz mierzenie się z wyzwaniami, które przyniesie los. Zdobywaliśmy to doświadczenie w czasie naszych rządów. Dlatego tak ważne żebyśmy zawsze pamiętali o tym, kiedy ogłaszamy kolejne zobowiązania

- zaznaczył.

Wyciągnijmy wnioski z ostatnich procesów na scenie politycznej. Przesunięcie naszego języka komunikacji w stronę skrajności wcale nie osłabiło Konfederacji. Stało się odwrotnie. To uwiarygodniło jej przekaz. Porzucając twarde, merytoryczne argumenty na rzecz języka emocji, sami ułatwiliśmy części wyborców zmianę barw politycznych. Chcąc ścigać się na cudzą bardziej radykalną retorykę, oddaliśmy pole. Trzeba wybrać drogę trudniejszą, ale długoterminowo skuteczniejszą tj. tłumaczyć niuanse, pokazywać odcienie szarości, złożoność procesów i ich konsekwencje. To co przez lata robił PiS. Po prostu traktując każdego kto nas słucha w sposób podmiotowy.  Droga do przyszłego zwycięstwa wiedzie poprzez szacunek dla naszych wewnętrznych i zewnętrznych środowisk, skupieniu się na codziennej pracy pokazującej dobrą alternatywę dla tego rządu, wyboru w komunikacji ścieżki trudniejszej, ale skuteczniejszej.  Polacy muszą ponownie zobaczyć w nas dojrzały, przewidywalny obóz

- podsumował. 

Schreiber: Czysty absurd

Działania części polityków Prawa i Sprawiedliwości skrytykował także Łukasz Schreiber i stanął w obronie Mateusza Morawieckiego.

Część moich przyjaciół z Prawa i Sprawiedliwości ruszyło w tour po mediach z zapałem godnym lepszej sprawy, by przekonywać Polaków do tej tezy: ambicja Mateusza Morawieckiego sprawiła, że dziś mamy kryzys w partii. Mateusz, opamiętaj się! Przestań jątrzyć! Nie myśl tylko o sobie! To oczywiście nieeleganckie, ale przede wszystkim nieuczciwe. Jednak, jak widzę, dla części komentariatu, ale także Was – wyborców obozu patriotycznego – pada to na podatny grunt. Lecz o jakiej ambicji tutaj mówimy? Człowiek, który przez sześć lat kierował rządem, ma nagle być „chory na ambicję”, bo nie dostał nominacji na kandydata na premiera w sytuacji, w której i tak prawdopodobnie będziemy budować koalicję? Przecież to czysty absurd, gdy się nad tym spokojnie zastanowić

- wskazał. 

Ta ambicja byłaby naprawdę ciężkim grzechem w sytuacji, gdy funkcjonuje rząd tak szkodliwy i zły jak obecny Tuska. Dziś naszym celem musi być nie tylko jego punktowanie i pomysły na rozliczanie, ale przede wszystkim spójna wizja budowy Wielkiej Polski – odpowiedzialnej, ambitnej, odważnej i nowoczesnej, jednocześnie pielęgnującej swoją tradycję, kulturę oraz dziedzictwo. To musi stać ponad wszystkim. Nie możemy poprzestać na satysfakcji, którą przyniosło zwycięstwo Karola Nawrockiego. Wielokrotnie podkreślałem: wyborcy obozu patriotycznego są znacznie bardziej wymagający i nie wystarczą im okrzyki, że Tusk jest zły

- dodał.

I tutaj pada najbardziej niedorzeczny argument – Mateusz Morawiecki miał być oburzony tym, że nie został kandydatem na Prezydenta. Cóż, rozmawialiśmy wówczas z Mateuszem niejednokrotnie i wiem, że myślał podobnie jak ja: przekonywaliśmy do poparcia Karola Nawrockiego. Mateusz był od pierwszego dnia zaangażowany w jego kampanię. O co więc chodzi naprawdę Mateuszowi? Nikt chyba nie powie, że o pieniądze – bo zarobił w swoim życiu dużo zanim wszedł do polityki i mógł zarobić jeszcze więcej, ale wolał zaangażować się w sprawy publiczne. Nikt kto go zna nie powie też, że jest chory na władzę

- ocenił.

Chodzi więc o odpowiedź na nadzieje i marzenia milionów Polaków. O skuteczne poszerzenie obozu prawicowego. O stworzenie przestrzeni dla umiarkowanych wyborców obozu patriotycznego. To jasne, Mateusz ma trochę inną wrażliwość niż część naszych liderów, trochę inny sposób działania, trochę inne metody rywalizacji z oponentami i wreszcie trochę inne stawia priorytety. Ale czy to coś złego? Czy nie tak powinna wygląda wielka partia? Wyborcy też mają różne wrażliwości, różną gradację priorytetów i różną sympatię wobec najpopularniejszych polityków PiS. To akurat atut. Jedność rozumiana jako bezmyślne klepanie tego samego przez wszystkich jest groteską. Tak nie da się w dobie social mediów przekonywać nikogo do programu ani idei. Więc może Mateusz Morawiecki chce w ten sposób przejąć partię? 45 posłów to oczywiście bardzo dużo, ale nie jest to nawet 1/3 klubu. Zresztą, ani Mateusz ani nikt z naszego obozu nigdy nie kwestionował przywództwa Prezesa Jarosława Kaczyńskiego

- napisał. 

 

as/źr. wPolityce.pl za X 

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.