Nike w kieracie. "Polityczny manifeścik"Nike w kieracie. "Każdy kolejny finalista, stymulowany przez prowadzącą, miał obowiązek zadeklarować swój polityczny manifeścik"

Gala poświęcona była walce z „faszystowskim gównem”, czyli PiS, które, jak można było wnosić z demonstracji uczestników, zabija dzieci w Usnarzu.
Na gali przyznania nagrody Nike, „ najważniejszej polskiej nagrody literackiej”, jak oświadczył wicerektor UW, który gościł imprezę, na temat literatury nie padło zdanie. Przepraszam: Jacek Podsiadło zadeklarował, że kartki z politycznymi sloganami, którymi wymachiwali uczestnicy, są od niej ważniejsze. To samo na zakończenie potwierdził najwybitniejszy znawca literatury w Polsce, Adam Michnik.
Gala poświęcona była walce z „faszystowskim gównem”, czyli PiS, które, jak można było wnosić z demonstracji uczestników, zabija dzieci w Usnarzu.
Do tłumu należy mówić obrazami, które wywołują emocje. Wiedzieli to już sofiści, a ich współcześni marketingowi dziedzice usiłują uczynić z tego naukę. Dziś jako tłum traktowana jest każda zbiorowość. Metoda ta stosowana jest przez sprzedawców i polityków, przez korporacje i wszelkiego typu organizacje. To z powodu umiejętnego jej użytkowania wojna wietnamska, militarnie wygrana przez USA, skończyła się ich wycofaniem. Obrazy okropieństw wojny, które w sposób sprzeczny z rozumem przypisywane były wyłącznie Amerykanom, tworzyła komunistyczna propaganda, ale podchwytywane były i rozpowszechniane przez wszelkiego typu kontrkulturowców: rewolucjonistów, pacyfistów, anarchistów marzących o obaleniu demokratycznego porządku w Stanach. Mniej lub bardziej świadomie po ich stronie opowiedziały się ośrodki opiniotwórcze, zmieniając nastawienie opinii publicznej, w efekcie czego amerykańskie władze pozostawiły Półwysep Indochiński komunistom. Ofiary, które był tego efektem i wielokrotnie przekraczały wojenne, nie interesowały już lewicowych moralistów.
W latach 30. w Europie komuniści zderzyli się z faszystami i nazistami w walce o to, kto zapanuje po rewolucji, która zburzy zachodni porządek. Jego obrońców bolszewicy wpisali do faszystowskiego obozu. Ta niezwykła sztuczka udała się dzięki wpływom w ośrodkach opiniotwórczych. Wydawało się, że po lekcji komunizmu zrealizowanego nie sposób do niej powrócić. Jednak 30 lat po jego upadku odnajdujemy się w podobnej sytuacji, a każdy przeciwnik dominującej ideologii stygmatyzowany jest jako faszysta. Front ludowy przemianowany został na liberalny, różni się jednak niewiele. Proletariat zastąpiony został przez LGBT albo muzułmańskich imigrantów, ale, tak jak poprzednio, walka o wyzwolenie dać ma całą władzę w ręce jej rzecznikom. Mentalnością nie odbiegają oni od swoich bolszewickich antenatów. W Polsce fotografie wietnamskich ofiar zastąpiły zdjęcia imigrantów, a cynizm polityczny, który każe sprzymierzać się z Putinem i Łukaszenką i literalnie powtarzać ich przekaz – „Wyborcza” enuncjacje białoruskiego dyktatora cytuje jako „wiarygodne źródła” – prezentowany jest jako hipermoralizm.
Gala Nike była tego doskonałym przykładem. Każdy kolejny finalista, stymulowany przez prowadzącą, miał obowiązek zadeklarować swój polityczny manifeścik i nawet towarzyszący imprezie muzykant wyrażał przerażenie tym, że rząd broni polskich granic przed prowokacjami Łukaszenki.
Wygrała książka, która akcentuje odrębność (niepolskość) Śląska. Unicestwienie wszelkich, a więc i narodowych tożsamości jest głównym zadaniem nowej ideologii. Mamy przecież wyzwolić człowieka, a więc zredukować go do samotnego, bezbronnego istnienia, którym dowolnie mogą manipulować elity i które stanowi idealnego klienta potężnych korporacji. Uderzenie w naród i jego reprezentację, jaką jest państwo, staje się celem instytucji unijnych pozbywających się w ten sposób niewygodnych przeciwników. Naród, którego dojrzewanie było przekraczaniem więzi plemiennych na rzecz wspólnoty obywatelskiej, ma ulec regresowi do słabych i umownych tożsamości regionalnych.
Nie wszędzie jednak. Niemcy, które w przeciwieństwie do Polski realnie zachowały landową strukturę, od lat 90. coraz bardziej wzmacniają narodową jedność.
Swoją drogą ci, którzy walczą przeciw „zamykaniu” się w jednoznacznych tożsamościach, kwestionując ich szeroki narodowy wariant, odwołują się do zdecydowanie bardziej partykularnego i wykluczającego regionalnego rodowodu. Ale o głębszą świadomość głoszonych idei trudno ich przecież posądzać. Jedna z finalistek, plotąc o obowiązkowej wielokulturowości, rasistowsko mieszanej z wielorasowością, jako przykład wcielonej utopii przywoływała Andaluzję, w której, podobno idealnie współegzystowali muzułmanie, chrześcijanie i żydzi. Może nie wie, że muzułmanie podbili iberyjskie królestwo Wizygotów, a chrześcijańska rekonkwista trwała aż do usunięcia ich z Hiszpanii. To, że punktowo pojawiały się tam ciekawe synkretyczne zjawiska, nie zmienia rzeczywistości permanentnej wojny, którą wielokulturowość oferowała tamtej krainie.
Ale przecież chodzi o to, aby j***ć PiS.
