NASZA ANALIZA

Niepokojące stany Tuska. Pisano już o nich przed latyNiepokojące stany Tuska. Pisano już o nich przed laty

AWIK6541.webp
Donald Tusk (Fratria)
FacebookTwitter

Po sobotnim wieczornym przemówieniu Donalda Tuska w sieci pojawiło się wiele głosów o dziwacznym montażu i licznych cięciach wypowiedzi premiera. Szef rządu, według nieoficjalnych doniesień, miał być bardzo niespokojny podczas nagrania, wręcz "roztrzęsiony". Stan psychiczny Tuska w sytuacjach kryzysowych nie pierwszy raz budzi wątpliwości.

Skoki obrazu podczas przemowy Tuska

Donald Tusk o godzinie 20 w sobotę wygłosił przemówienie usprawiedliwiające atak na Trybunał Konstytucyjny. Długość orędzia wynosiła 5 minut 22 sekundy. W tym czasie widać było aż 19 skoków obrazu, które mogły być efektem cięć w montażu. 

Jeśli przyjąć tę tezę, podobne efekty ciężko uznać za trik, który miałby służyć jedynie zdynamizowaniu wypowiedzi szefa rządu i uniknięcia jednostajnego, a w efekcie nużącego kadru i planu zdjęciowego.  W pewnym momencie skoki obrazu pojawiły się dziesięć razy w ciągu zaledwie dwóch minut.

Jeśli montażyści chcieli nawet urozmaicić w ten sposób przekaz, to osiągnęli wręcz odwrotny wynik i pytania o powody tak licznych zmian w ujęciu premiera, czyli możliwych cięć montażowych. 

Pojawia się więc pytanie, dlaczego średnio co 17 sekund dokonywano zmian, które mogą świadczyć o dość nerwowej wypowiedzi premiera i "klejeniu" jej z akceptowanych fragmentów. 

Stan premiera w "surówce"

Pojawiają się informacje o napiętej atmosferze podczas nagrywania orędzia. 

Jak mówią ludzie współpracujący jako podwykonawcy z KPRM nagranie orędzia bardzo się przeciągało, nie było pewne, że Tusk będzie w stanie je w ogóle dokończyć. 

Widzieliśmy po "surówce", że był roztrzęsiony. Nie kończył zdań. Drżały mu ręce, jakoś dziwnie nimi machał

- mówią nasi informatorzy. 

Przemówienie Tuska

Zostawmy jednak technikalia i posłuchajmy treści przemowy premiera. Było ono bardzo ostre. Odrzucające jakikolwiek kompromis. Ten ostatni w tym przypadku Tusk porównał do procederu napadu i kradzieży. Specjalną, choć negatywną rolę, przyznał on ludziom namawiającym do porozumienia lub szukających win po obydwu stronach.   

Wyobraźmy sobie sytuację, w której złodziej wydziera starszej pani torebkę i ucieka. Kiedy zostaje zatrzymany, zaczyna wrzeszczeć, że stosuje się wobec niego przemoc i kradzieżą nazywa to, że próbuje się odebrać mu łup. Z kolei niektórzy gapie, symetryści, proponują, aby dla załagodzenia sprawy złodziej i ofiara podzielili się po równo zawartością torebki. W pewnych sprawach nie może być kompromisu

- stwierdził Tusk. 

To słowa człowieka zdeterminowanego, gotowego na wszystko, ale i pozornie pewnego siebie. W dalszym ciągu wypowiedzi można również wysnuć wniosek, że premier brzydzi się jakąkolwiek agresją, brutalnością czy nierówną walką. 

Państwo prawa tym różni się od prawa dżungli, że o racji nie decydują mięśnie i chamstwo. W państwie prawa sędzia, choćby była to filigranowa kobieta, nie ustępuje przed agresywnym osiłkiem

- opowiada. 

Tusk w gniewie, rząd w strachu

Czy jednak na pewno wszyscy znają tak czarującego męża stanu, jakim miałby być Donald Tusk?

Opinie o jego charakterze nie są tak jednoznaczne i nie jest to nic nowego.

W czerwcu 2011 publicysta wydawanego wówczas tygodnika "Uważam Rze", Piotr Zaremba, pisał o groteskowym wręcz incydencie, który wydarzył się podczas jednego z rządowych spotkań. 

Słynna była historia jednego z ministrów z kancelarii dopraszanych do spotkań na szczycie, którego marynarka bardzo drażniła premiera. Kiedyś korzystając z wyjścia tego doradcy do toalety, Tusk podszedł do jego krzesła. Marynarka wisiała na oparciu. Została zrzucona figlarnym ruchem na podłogę, premier wytarł sobie nią buty. Gdy polityk wrócił, długo nie rozumiał uśmieszków kolegów

- czytamy. 

Podobne zachowanie, zarówno premiera, jaki otaczającego go "dworu" wiele tłumaczy. Współpracownicy obawiają się jego zmiennych nastrojów.  

Jak go ukąsi strzyga i wpada w nastrój niewiary, niepewności, to jest dramat dla otoczenia. Lepiej go wtedy obchodzić z daleka

- mówił jeden z polityków współpracujący wcześniej z premierem. 

"Przyjdzie Kaczyński i skończymy w więzieniu!"

W książce "Daleko od miłości" Michała Majewskiego i Pawła Reszki, wydanej 15 lat temu, czytamy między innymi, czym lider obecnej koalicji 13 grudnia płacił za swoją "twardą" postawę: 

Brutalność, uwodzenie, potrzeba akceptacji. Wszystko to jest sprawnie przykryte wizerunkiem męża stanu, silnego premiera. Specjaliści od image'u dbają na przykład, by do opinii publicznej nie przedostały się informacje o depresyjnych nastrojach, w których od czasu do czasu Tusk popada. 

- piszą autorzy książki. 

Wtedy z jego ust można usłyszeć tradycyjne: 'Wszystko jest spie...one!' albo: 'Przyjdzie Kaczyński i skończymy w więzieniu!'

- czytamy o nastrojach Tuska. To ostatnie powiedzenie, w takiej czy innej formie, powtarzali też współpracownicy najwyższego przełożonego. Widać stało się ono popularnym zawołaniem w tych kręgach.   

"Na ostatnią chwilę" 

Były minister z rządu Tuska sprzed lat opowiadał z kolei o jego zwyczajowym załatwianiu spraw "na ostatnią chwilę". 

Gdy coś robisz na ostatnią chwilę, to wiadomo, że bywa nerwowo. Okazuje się, że papiery są przygotowane nie tak, jak sobie Donald wyobrażał, albo nie ma jakiegoś kwitu, który według niego powinien być pod ręką. Tusk nie znosi ślamazarności współpracowników w sytuacji spięcia i mobilizacji, którą sam zarządza na ostatnia chwilę. Wtedy latają bluzgi i są awantury

- czytamy w książce Majewskiego i Reszki. 

Minister miała się "odpieprzyć"

Wracając do teraźniejszości,  podobne wrażenia miała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, była minister, która pracowała w rządzie Tuska blisko 3 lata. Miała więc czas, by napatrzyć się na swojego przełożonego. Pani minister w wielu kwestiach miała własne zdanie, do czego lider koalicji nie jest przyzwyczajony. Musiał znosić obecność "ministry" do czasu, gdy ta miała go już dość. Jednak zanim się to stało, Donald Tusk nie zamierzał ukrywać niechęci do urzędniczki i jej pomysłów. 

W koalicji oczekiwano, że ja się tych rzeczy nie będę domagać i że nigdy nie zostaną zmienione. Przy sporze o 'Kredyt 0 proc.' premier groził mi odwołaniem, słyszałam, że zaraz mnie zaorają albo że mam się odpieprzyć. To samo przy społecznym budownictwie

- mówiła była minister po odejściu z rządu i partii w wywiadzie dla wp.pl. 

Ani twardy, ani pewny

Jaki zatem obraz szefa rządu wyłania się z niedawnych i bardziej odległych wspomnień współpracowników Tuska? 

Nie wydaje się on być, ani zdecydowany, ani twardy, ani pewny siebie i ciężko go kojarzyć z przestrzeganiem reguł gry i zasady nieatakowania słabszych.   

Pewnie wszyscy i na to patrzyliby przez palce, gdyby może i nieco spięty rząd działał jednak skutecznie. Ale z tym jest największy problem. Koalicja się sypie, a legendarne już 100 konkretów Tuska jest symbolem niemocy. 

"Twardy" jak Tusk

Z drugiej strony trzeba premier stara się nadrobić porażki w innych dziedzinach i broni stanowiska poprzez destrukcję i siłowe rozwiązania. Przejęcie wbrew prawu TVP, Prokuratury Krajowej czy kuriozalny na skalę światową atak na Trybunał Konstytucyjny nie świadczą jednak o jego sile i pewności siebie. Bardziej o szalonej determinacji i frustracji. Przecież szef rządu zdaje sobie sprawę, że kiedyś będzie musiał za to zapłacić. 

Może dlatego jak powiedział o swoim przełożonym jeden z byłych ministrów Tuska z jego wcześniejszych  rządów:

 Donald gryzie się decyzjami i stresuje. 

Co więcej decyzje najbardziej niepopularne umie zepchnąć na innych.

Wcześniej, jak czytamy w książce "Daleko od miłości", "wiele takich działań spychał na Grzegorza Schetynę, gdy jeszcze między nimi było zaufanie".   

Tym razem rachunki płacą za niego tacy ludzie jak sędzia-elekt Anna Korwin-Piotrowska, która firmuje zamach na Trybunał. Cena jest jednak o wiele wyższa niż przed laty i rośnie z każdym dniem. 

źr. wPolityce.pl/"Daleko od Miłości" - wyd. "Czerwone i Czarne"

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?

Zachęcamy do:

  • dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
  • lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
  • oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
  • mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów

Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.