Moskal o Zondacrypto. Przypomniał ważne fakty!Moskal o Zondacrypto. Przypomniał ważne fakty!
„Spotkałem się z Przemysławem Kralem jako przedstawicielem firmy, która sponsorowała WOŚP, sponsorowała kluby ekstraklasy, na imprezach sponsorowanych przez Zondacrypto występował Donald Tusk” – przypomniał Michał Moskal, poseł PiS. Polityk mówił w Kanale Zero o oskarżeniach formułowanych wobec niego w związku ze sprawą kryptowalut.
Wśród osób najczęściej wymienianych w kontekście afery wokół Zondacrypto są politycy prawicy, m.in. związani z PiS tak obecnie, jak w przeszłości. Głos na ten temat zabrał poseł Michał Moskal w rozmowie z Kanałem Zero.
"Zrobiono ze mnie lobbystę jakiegoś"
Poseł Moskal wskazał, że w sprawie Zondy „skala manipulacji była absurdalna”.
Media zrobiły ze mnie, nie wiadomo kogo, lobbystę jakiegoś
- ocenił.
Rozmawiałem o tej sprawie z prezesem Jarosławem Kaczyńskim i panem premierem Mariuszem Błaszczakiem. Nic mi nie wiadomo, żebym miał ponieść konsekwencje partyjne
- zaznaczył polityk PiS.
Dlaczego w ogóle spotkał się z Przemysławem Kralem? Ponieważ, jak przypomniał, prezes Zondacrypto nie miał zarzutów, mało tego – traktowany był po prostu jak biznesmen.
Spotkałem się z Przemysławem Kralem jako przedstawicielem firmy, która sponsorowała WOŚP, sponsorowała kluby ekstraklasy, na imprezach sponsorowanych przez Zondacrypto występował Donald Tusk. Dwa miesiące po moim spotkaniu z Przemysławem Kralem na konferencji sponsorowanej przez Zondacrypto występowali wiceministrowie polskiego rządu: Tomczyk i Standerski. Wtedy pan Kral nie miał zarzutów, nie było zastrzeżeń co do Zondacrypto
- wskazał Michał Moskal.
Czy na Ibizie chodziło o poprawkę do ustawy?
Parlamentarzysta PiS był pytany także o poprawki zgłoszone wspólnie z Januszem Kowalskim – obecnie posłem niezrzeszonym.
Od 2017 r. zajmowałem się kwestiami cyberbezpieczeństwa. Pracę magisterską pisałem na ten temat. W centrum NATO w Tallinie szkoliłem się w sprawach cyberbezpieczeństwa. Moje poprawki zgłoszone do ustawy o kryptowalutach nie miały związku z moją wizytą na Ibizie
- zastrzegł.
Mocno myślałem o tym od dłuższego czasu, żeby tematykę kryptowalut przyjąć jako pewną niszę, w której się będę poruszał w polityce. Stąd też pojawiła się ta moja chęć, żeby spotkać się z człowiekiem, który jest praktykiem, który się na tym zna i o tym chwilę porozmawiać, zobaczyć, co tam się dzieje
- powiedział Michał Moskal.
W tym kontekście no to trzeba podkreślić jedną rzecz. Jeśli my potem składamy poprawki, które uderzają w interesy zagranicznych giełd, poprawki przygotowane przez Janusza Kowalskiego, ja szczerze mówiąc, tak jak mówię, traktowałem to jako takie miejsce, w którym mogę znaleźć jakąś swoją niszę. Szybko się okazało, że ten obszar i prowadzenie tej ustawy objął już Janusz Kowalski, no bo się skontaktował ze mną, jak zobaczył, że chcę się tym zajmować i powiedział: "Słuchaj Michał, ja się tym zajmuję, mam zespół ekspertów, prowadzimy te prace już w w ramach mojego zespołu ‘Proste Podatki’. Ja mówię: "Okej, no to słuchaj, to to ja w takim razie odstępuję”. Nie mówiłem o tym spotkaniu, bo nie rozmawialiśmy tam ani o żadnych poprawkach, ani o tym, co ma się znaleźć w ustawie
- zaznaczył polityk.
Poseł "posypuje głowę popiołem"
Jacek Prusinowski zapytał swojego gościa także o wątek Artura Chodzińskiego, byłego funkcjonariusza służb specjalnych.
Jak można być tak nieostrożnym, panie pośle? Będąc parlamentarzystą, spotykając się za granicą z biznesmenem, lecąc tam za pieniądze byłego człowieka polskich służb. Jak można nie mieć żadnego dokumentu potwierdzającego, że przelało się pieniądze?
- pytał dziennikarz.
Tu, tu się zupełnie przyznaję i posypuje głowę popiołem. No była to nieostrożność. Nie pomyślałem o tym. Zupełnie o tym nie pomyślałem.
- zaznaczył Moskal.
Skontaktowałem się z panem Chodzińskim po tej publikacji. Mówię: "Słuchaj, już nie wiem, co mam zrobić w tej historii”. Gdybym o tym pomyślał wcześniej, no to pewnie dokonałbym to przelewem. No nie pomyślałem. No cóż, przepraszam. No to za to naprawdę posypuję głowę, popiołem, no bo to jest mój błąd. I też nauczka na przyszłość, że w takich sytuacjach zawsze warto mieć wszystko rozliczone, z dokumentem potwierdzającym przelewy. Natomiast uzyskałem też oświadczenie od pana Chodzińskiego, podpisane przez niego, w którym on potwierdza, że tak było
- powiedział poseł PiS.
I takim oświadczeniem dysponuje. Zresztą on też to powiedział w różnych wywiadach, w których był o to pytany w ostatnim tygodniu, to też o tym mówił. No tutaj niestety no nie jestem w stanie nic więcej powiedzieć
- podkreślił.
jj/źr. wPolityce.pl, za: Kanał Zero
