Mocne! I prezes SN broni sędziego przed atakiem ŻurkaMocne! I prezes SN broni sędziego przed atakiem Żurka

87fa2d8e296c48b38bc704be19ada566.webp
SN (zdj. ilustracyjne) / autor: Fratria
FacebookTwitter

I prezes Sądu Najwyższego Zbigniew Kapiński stanowczo zareagował na atak Waldemara Żurka na sędziego Konrada Mielcarka, który wydał Marcinowi Romanowskiemu list żelazny. W obszernym oświadczeniu zarzucił ministrowi sprawiedliwości przekroczenie granicy między krytyką orzeczenia a personalnym dyskredytowaniem sędziego. „Niezawisłość sędziego nie oznacza wolności od krytyki. Oznacza natomiast wolność od nacisku” – podkreślił.

Decyzja sądu o przyznaniu Marcinowi Romanowskiemu listu żelaznego wywołała polityczną burzę. Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek zapowiedział złożenie zażalenia na orzeczenie, a jednocześnie ostro zaatakował sędziego Konrada Mielcarka, który je wydał.

Spójrzmy prawdzie w oczy: kto jednoosobowo próbuje zapewnić nietykalność człowiekowi podejrzanemu o gigantyczne nadużycia w Funduszu Sprawiedliwości? To neosędzia Konrad Mielcarek. Awansowany do Sądu Okręgowego przez upolitycznioną neo-KRS. Komisarz wyborczy z nadania ekipy Ziobry 

- grzmiał.

Atak Żurka na niezawisłego sędziego! "Degrengolada"

Prezes Kapiński reaguje  

Na atak Waldemara Żurka zareagował pierwszy prezes Sadu Najwyższego Zbigniew Kapiński, który wydał oświadczenie w tej sprawie.

Poniżej jego pełna treść:

Jako Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego nie mogę pozostać obojętny wobec wypowiedzi Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka dotyczących postanowienia Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 30 września 2026 r. w przedmiocie wydania listu żelaznego jednemu z posłów na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, a także osoby sędziego, który wydał to rozstrzygnięcie. Z ubolewaniem przyjmuję, że Minister Sprawiedliwości, odnosząc się publicznie do wydanego orzeczenia, nie ograniczył się do jego krytyki prawnej ani do zapowiedzi skorzystania przez prokuraturę z przewidzianego ustawą środka zaskarżenia. Jego wypowiedzi odnosiły się również bezpośrednio do osoby sędziego, jego drogi zawodowej oraz przypisywanych mu motywacji. Padły określenia odwołujące się do statusu sędziego oraz jego rzekomych związków politycznych, a samo rozstrzygnięcie przedstawiono jako przejaw działania według zasady „swoi chronią swoich”.

Tego rodzaju wypowiedzi wymagają reakcji nie dlatego, że orzeczenia sądów miałyby pozostawać poza krytyką. Przeciwnie – każde orzeczenie może być przedmiotem rzeczowej debaty publicznej, doktrynalnej krytyki czy kontroli w przewidzianym przez ustawę toku instancji. Istnieje jednak zasadnicza różnica pomiędzy krytyką orzeczenia a publicznym dyskredytowaniem sędziego, który je wydał, i przypisywaniem mu politycznych, środowiskowych lub osobistych motywów działania. Granica ta nabiera szczególnego znaczenia wówczas, gdy wypowiada się Minister Sprawiedliwości będący jednocześnie Prokuratorem Generalnym – przedstawiciel władzy wykonawczej stojący na czele instytucji, która występuje przed sądami jako uczestnik postępowań i której rozstrzygnięcia sądów mogą bezpośrednio dotyczyć.

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej stanowi, że sądy i Trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz (art. 173), a sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom (art. 178 ust. 1).  W demokratycznym państwie prawnym nie mogą być to puste deklaracje. Są one gwarancją dla obywatela, że sędzia rozpoznający jego sprawę, nie będzie kierował się oczekiwaniami władzy wykonawczej, stanowiskiem tego czy innego Ministra Sprawiedliwości, przewidywaną reakcją polityczną ani obawą przed osobistymi konsekwencjami wydanego rozstrzygnięcia.

Niezawisłość sędziego nie oznacza wolności od krytyki. Oznacza natomiast wolność od nacisku. Z tego właśnie względu przedstawiciele władzy wykonawczej powinni zachować szczególną powściągliwość, komentując sprawę pozostającą w toku oraz osobę sędziego, który wydał rozstrzygnięcie niezgodne z ich oczekiwaniami. Minister Sprawiedliwości może uważać orzeczenie za błędne. Powinien jednak kwestionować je za pomocą przewidzianych prawem środków zaskarżenia oraz argumentów prawnych, a nie poprzez personalne dezawuowanie sędziego, który je wydał.

W państwie praworządnym absolutnie niedopuszczalne jest publiczne sugerowanie, że treść rozstrzygnięcia wynika z politycznej lojalności sędziego, jego przynależności do określonego środowiska czy zawodowych związków z przedstawicielami poprzedniej władzy. Tego rodzaju wypowiedzi uderzają bowiem nie tylko w osobę sędziego, ale i zaufanie do całego wymiaru sprawiedliwości. Mogą też być odbierane przez innych sędziów jako sygnał, że wydanie rozstrzygnięcia sprzecznego z oczekiwaniami władzy wykonawczej może skutkować publicznym zakwestionowaniem ich zawodowej uczciwości, bezstronności i niezależności.

Szczególnie smuci przy tym fakt, że obecny Minister Sprawiedliwości, jeszcze jako sędzia, wielokrotnie zwracał uwagę na zagrożenia dla niezawisłości wynikające z oddziaływania władzy wykonawczej na sędziów. W debacie publicznej odwoływał się również do przypadków, w których wypowiedzi Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry wobec sędziego były oceniane w kontekście wydawanych przez tego sędziego orzeczeń. Nie chodzi przy tym o rozliczanie dawnych wypowiedzi obecnego Ministra. Rzecz bowiem w tym, że standard ochrony niezawisłości sędziowskiej nie może zmieniać się w zależności od tego, kto w danym momencie sprawuje urząd Ministra Sprawiedliwości, którego sędziego dotyczy krytyka ani czy wydane orzeczenie odpowiada oczekiwaniom aktualnej większości politycznej.

Sędzia ma pozostawać niezawisły bez względu na moment swojego powołania, przebieg kariery zawodowej, osobę sprawującą urząd Ministra Sprawiedliwości oraz polityczną ocenę wydawanych przez niego rozstrzygnięć. Szczególnego znaczenia nabiera to w sprawach budzących silne emocje społeczne i polityczne. To właśnie w takich sprawach rzeczywiste znaczenie zasady niezawisłości staje się najbardziej widoczne. Sędzia nie może kalkulować, jaka będzie reakcja tego czy innego ministra, prokuratury, tej czy innej partii politycznej czy mediów. Ma rozstrzygać zawisłe przed nim sprawy zgodnie z prawem, w granicach powierzonych mu kompetencji i zgodnie z własnym sumieniem.

Nie przesądzam w tym miejscu ani prawidłowości wydanego postanowienia Sądu Okręgowego w Warszawie, ani rezultatu jego kontroli instancyjnej. Ocena ta należy do właściwego sądu odwoławczego i powinna następować w ramach przewidzianej prawem procedury. Oczekuję jednak od Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego respektowania standardów, których przestrzegania sam przez lata domagał się od swoich poprzedników. Konstytucyjna zasada niezawisłości sędziowskiej nie może być uzależniana od politycznej oceny osoby sędziego ani od akceptacji treści wydanego przez niego orzeczenia. Jej ochrona musi być jednakowa niezależnie od tego, kto sprawuje władzę i wobec którego sędziego jest stosowana.

as/źr. wPolityce.pl za sn.pl

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.