Miliardy w błoto? Zakupy z SAFE bez ładu i składu! Miliardy w błoto? Zakupy z SAFE bez ładu i składu! "Jak za Gierka"

Rząd Donalda Tuska chwali się gigantycznymi zakupami zbrojeniowymi za unijne pożyczki, ale wewnętrzne dokumenty resortu obrony pokazują, że w budżecie brakuje miliardów na garaże, hale i infrastrukturę. Stwarza to ryzyko, że nowoczesny sprzęt będzie składowany w nieodpowiednich warunkach.
Koalicja rządząca urządziła w mediach festiwal samozadowolenia. Pod koniec maja, w ciągu zaledwie trzech dni, podpisano ponad 60 umów na zakup uzbrojenia. Wykorzystano do tego unijny instrument pożyczkowy SAFE na astronomiczną kwotę ponad 120 miliardów złotych. Wiceministrowie Magdalena Sobkowiak-Czarnecka i Cezary Tomczyk informowali, że ponad 47 mld zł trafi na zakup systemów artyleryjskich. Wśród nich są armatohaubice Krab i moździerze Rak. Kolejne ponad 44 mld zł ma zasilić obronę powietrzną, w tym system San.
Problem w tym, że jak donosi "Rzeczpospolita" ekipa Tuska zapomniała o elemencie absolutnie kluczowym: o tym, gdzie ten sprzęt postawić i zabezpieczyć.
Budżetowa dziura w MON
Jak wynika z wewnętrznej korespondencji Ministerstwa Obrony Narodowej opisanej przez gazetę, Plan Inwestycji Budowlanych jest niedoszacowany o około... 100 procent. Brak środków na obiekty i zaplecze dla sprzętu z SAFE powoduje niedobór sięgający co najmniej kilku miliardów złotych rocznie.
Jak wynika z planów budżetowych resortu, w 2026 roku wydatki na nowy sprzęt realizowane przez Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych mają przekroczyć 70 mld zł, podczas gdy na cały Plan Inwestycji Budowlanych MON zaplanowało na ten rok zaledwie 7,5 mld zł. Kwota ta oznacza wzrost o prawie 10 proc. w stosunku do 2025 roku. Przygotowanie dokumentacji i budowa wojskowego obiektu zajmują w najbardziej optymistycznym wariancie co najmniej dwa do trzech lat. Tymczasem resort musi zrealizować wszystkie kontrakty z SAFE do końca 2030 roku. Czas ucieka, a infrastrukturalne zapóźnienia pozostają nierozwiązane.
Gierkizm 2.0 i powrót do PRL
Działania koalicji rządzącej coraz mocniej przypominają absurdy minionej epoki. Na podobieństwo do nieprzemyślanej polityki inwestycyjnej z czasów PRL zwrócił uwagę publicysta Rafał Ziemkiewicz we wpisie w serwisie X:
Chcieli, żeby znowu było jak za Gierka, no to mają. Dokładnie takie sytuacje pamiętam z „odwilżowych” publikacji - kupione za ciężkie pożyczone pieniądze licencje na maszyny, które nie pasowały do niczego albo produkowały rzeczy nie dające się wykorzystać - ocenił Ziemkiewicz.
W dyskusji na platformie X użytkownicy tacy jak marcinlisek1 czy MariuszDziesz punktowali nieudolność decydentów. MariuszDziesz przywołał anegdotę z czasopisma „Karuzela” o maszynach do mieszania ciasta, które z braku odpowiednich hal wykorzystywano do mieszania betonu, aż uległy zniszczeniu.
W wątku Rafała A. Ziemkiewicza pojawiło się też odniesienie do zaniechanego projektu budowy magazynów gazu i pytanie, czy wobec braku miejsca uzbrojenie trafi ostatecznie do magazynów w Niemczech.
Zakupy uzbrojenia bez planu na zabezpieczenie sprzętu to poważny problem dla modernizacji armii. Rząd Donalda Tuska musi zmierzyć się z pytaniem, jak zapewnić właściwe warunki dla wyposażenia zamawianego za pożyczone miliardy. A może od początku nie chodziło wcale o sprzęt, tylko o propagandę sukcesu?
Zespół wPolityce.pl



