Migalski zaskakuje słowami o prezydencie!Migalski zaskakuje słowami o prezydencie!

Nawet w środowiskach niechętnych prawicy pękają kolejne tamy propagandy. Prof. Marek Migalski na łamach „Rzeczpospolitej” celnie obnażył hipokryzję salonu. Przypomniał, że prezydent Karol Nawrocki, wetując niektóre ustawy rządu Tuska, wypełnia swój bezpośredni mandat i konstytucyjny obowiązek.
Przez ostatnie miesiące lewicowo-liberalne media i politycy koalicji rządzącej krytykowali bezkompromisową postawę głowy państwa. Każde weto spotykało się z oskarżeniami o rzekomą „obstrukcję”, a prezydent został przez wrogie sobie środowisko polityczne nazwany "wetomatem". Nieoczekiwanie w tę narrację uderzył Migalski, politolog z Uniwersytetu Śląskiego, którego w ostatnich latach trudno było zapisać w poczet zwolenników prawicy. Na łamach dziennika „Rzeczpospolita” rozprawił się z argumentami obozu władzy.
Koniec festiwalu hipokryzji
Migalski zauważa, że ostatni rok przyniósł autokompromitację liberalno-lewicowych elit komentatorskich w odniesieniu do bardzo często stosowanego przez prezydenta weta. Politolog przypomina o zasadach prawa:
możliwość zablokowania ustawy wynika wprost z Konstytucji RP. Głowa państwa nie musi uzasadniać swojej decyzji ani martwić się limitem liczby wet.
Karol Nawrocki korzysta z możliwości wetowania ustaw w sposób bezprecedensowy od 1990 roku. Nie narusza tym jednak pola swojej aktywności wyznaczonego przez konstytucję. Prezydent działa w granicach prawa i realizuje obietnicę ograniczenia władzy obozu liberalno-lewicowego - podkreśla Migalski.
Prezydent nie jest notariuszem
Najmocniejszy punkt analizy Migalskiego dotyczy istoty mandatu głowy państwa. Większość sejmowa uzyskała legitymizację do wprowadzania swoich pomysłów w 2023 roku. Karol Nawrocki uzyskał taką samą legitymizację w 2025 roku, gdy opowiedziała się za nim ponad połowa głosujących. Prezydent z innego obozu ideowego ma więc prawo, a wręcz obowiązek, sypać piasek w tryby rządzącej większości.
Bodaj najważniejsza teza całego wywodu Migalskiego jest taka, że gdyby Karol Nawrocki zamienił się w notariusza gabinetu Donalda Tuska, postąpiłby podle wobec swoich zwolenników i działał wbrew regułom demokracji oraz duchowi konstytucji. O tym, że spór o kompetencje ma także wymiar wizerunkowy, Migalski mówił w wywiadzie dla tygodnika „Wprost”. Przywołany tam sondaż Instytutu Badań Pollster dla „Super Expressu” pokazywał, że w październiku 2026 roku dobrze prezydenta oceniało 44 proc. badanych. W sierpniu taką opinię wyrażało 47 proc. ankietowanych.
Pułapka ojców założycieli
Migalski przypomina, że za zapisy ustawy zasadniczej odpowiadają „ojcowie założyciele” III RP: Aleksander Kwaśniewski, Bronisław Geremek i Tadeusz Mazowiecki. To oni stworzyli model dwugłowej egzekutywy. Jego głównym celem było ograniczenie uprawnień prezydenta, wymierzone w Lecha Wałęsę, a przy tym uniemożliwienie samowładztwa większości sejmowej. Ekipa Tuska stała się zakładnikiem ustroju stworzonego przez własnych ideowych patronów.
W rozmowie z „Wprost” Migalski odniósł się również do sporu o podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. Nawrocki ostatecznie podpisał ustawę, bo weto mogło stać się dla rządu argumentem, że za wysokie ceny paliw odpowiada prezydent i de facto taka narracja była już przecież intensywnie sączona w uszy Polaków. Premier Donald Tusk wykorzystał podpis, mówiąc, że „skończyło się rumakowanie”, i kpiąc z prezydenta. Jednak w ocenie politologa Nawrocki uniknął w ten sposób wizerunkowej pułapki zastawionej przez rząd.
W kraju trwa spór o granice władzy. W tym samym czasie Karol Nawrocki buduje pozycję Polski za granicą. Podczas wizyty na Filipinach spotkał się w Manili z prezydentem Ferdinandem Marcosem Jr. Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz zapowiadał, że podróż rozpoczyna tournée po krajach Globalnego Południa i ma wspierać starania Polski o stałe miejsce w G20. Różnica jest taka, że prezydent stara się być wierny wszystkim obietnicom, jakie złożył swoim wyborcom. Tusk natomiast tłumaczył, że spełnił 30 procent obietnic, bo dostał 30 procent głosów. A z ostatniej narracji TVP w likwidacji dowiedzieliśmy się, że obietnica benzyny po 5,19 była aktualna tylko w momencie jej składania, kiedy Tusk był... w opozycji.
Zespół wPolityce.pl



