Lobbysta na sali sejmowej? Sprawca zamieszania się tłumaczy
Lobbysta na sali sejmowej? Sprawcą zamieszania okazał się Marek Wójcik, były wiceminister. Teraz się tłumaczy. "To moja wina"

"Przede wszystkim nie jestem żadnym lobbystą. Nie figuruję w żadnym tego typu rejestrze" - mówił Marek Wójcik.
Podczas wczorajszych obrad Sejmu w pewnym momencie doszło do niecodziennej sytuacji. Na sali plenarnej znalazł się mężczyzna, który nie jest posłem. Z sali obrad wyprosił go marszałek Szymon Hołownia, z ław sejmowych rozległy się okrzyki: „Lobbysta!”. Okazało się, że sprawcą zamieszania jest Marek Wójcik, były wiceminister administracji i cyfryzacji. W rozmowie z Wirtualną Polską wyjaśnił całą sytuację.
Przede wszystkim nie jestem żadnym lobbystą. Nie figuruję w żadnym tego typu rejestrze. Jestem w Sejmie od kilkudziesięciu lat, pracując w różnych komisjach
— zaznaczył w rozmowie z Wirtualną Polską Marek Wójcik.
„Zadzwoniłem i przeprosiłem”
Były wiceminister administracji i cyfryzacji mówił, że na sali plenarnej znalazł się dlatego, że chciał sobie skrócić drogę do wyjścia z Sejmu na ul. Górnośląską. Bije się w piersi, że to był błąd.
To moja wina, przechodziłem korytarzem przy sali. Zobaczyłem, że ktoś mówi mi „dzień dobry”, więc się zatrzymałem
— mówił.
Sam skontaktowałem się z komendantem Straży Marszałkowskiej. Zadzwoniłem i przeprosiłem
— dodał. Zapewnił tez, że przedstawi wyjaśnienia i przeprosiny na piśmie, skierowanym do marszałka Sejmu oraz Straż Marszałkowskiej.
tkwl/wp.pl
