Kukiz bez ogródek o Piątkowskiej. Padły ostre słowa!Kukiz bez ogródek o Piątkowskiej. Padły ostre słowa!
Paweł Kukiz w mocnych słowach podsumował działalność Moniki Piątkowskiej, kandydatki KO i PSL na prezydenta Krakowa. Wskazał, że to właśnie tacy ludzie doprowadzili do rozbicia jego ruchu, a ich lojalność jest dyktowana wyłącznie politycznym interesem. Do sprawy odniósł się na łamach portalu "Wprost".
Jeszcze dekadę temu Monika Piątkowska kreowała się na wielką entuzjastkę Pawła Kukiza. W felietonie opublikowanym w 2015 roku na łamach tygodnika "Wprost" pisała otwarcie o swoim entuzjazmie wobec muzyka. Chwaliła też oddolną inicjatywę jego zwolenników, którzy zbierali pieniądze na nagłośnienie, przenośną scenę oraz busa do zachęcania obywateli do udziału w referendum w sprawie JOW-ów.
Czas pokazał jednak, jak niewiele wspólnego z realnymi przekonaniami miała tamta postawa. Dziś Piątkowska, kojarzona z obecną władzą, jest klasycznym przykładem politycznego konformizmu i pełnego wpisania się w nurt koalicji 13 grudnia.
"Mentalnie blisko Tuska"
Do postawy senatorki odniósł się jednoznacznie sam Paweł Kukiz, nie pozostawiając złudzeń co do motywacji dawnych współpracowników.
Gdyby była rzeczywiście tak zafascynowana ideami odpartyjnienia państwa, to propagowałaby je w Senacie, bo jest senatorką. Nie słyszałam, żeby choć raz zająknęła się hasłem zmiany ordynacji wyborczej, obniżenia progów w referendach czy innych prodemokratycznych postulatów. Ogólnie to średnio ją kojarzę. Widziałem się z nią raptem kilka razy – ostatnio chyba w 2019 roku, jeszcze przed wyborami, kiedy poszliśmy z PSL z jednej listy – Koalicja Polska. Wtedy starała się jakoś do nas zbliżyć, pisała, że jestem jak młot, który rozbija stereotypy. Ale coś mi w niej nie pasowało, bo mentalnie zawsze była blisko Donalda Tuska, łączą ich przedziwne wypowiedzi i fantazja. Jak prześledzić jej życiorys, to popierała i SLD, i Polskę 2050 – absolutnie wszystko, co możliwe. To niestety ten typ ludzi, których, w dużej mierze nieświadomy ich złych intencji, wprowadziłem do parlamentu w 2015 roku, i w dużej mierze przez takich ludzi ruch się rozpadł
- powiedział Paweł Kukiz na łamach "Wprost".
Słowa polityka bezlitośnie obnażają mechanizm, w którym oddolne ruchy obywatelskie stają się jedynie trampoliną dla karierowiczów. Przeskakiwanie od zachwytów nad JOW-ami, przez wspieranie SLD czy Polski 2050, aż po zaplecze ekipy Tuska, doskonale obrazuje brak jakichkolwiek trwałych zasad i cynizm polityczny, który stał się znakiem rozpoznawczym obecnego obozu władzy.
Kukiz o wyborach w Krakowie
W rozmowie z portalem polityk odniósł się również do kwestii samorządowych i sytuacji w stolicy Małopolski. Zapytany o poparcie w Krakowie, wskazał nazwisko Łukasza Gibały, jednak postawił mu jednoznaczny warunek.
Gdybym był mieszkańcem Krakowa, to postawiłbym pewnie na Łukasza Gibałę. Aby miał jednak moje pełne poparcie, musiałby odpowiedzieć na jedno kluczowe pytanie: czy będzie się odwoływał do głosów obywateli, np. w referendach albo w internetowych głosowaniach opartych o block chain, by poznać ich opinię na temat swoich planów
- zaznaczył polityk.
Dla parlamentarzysty priorytetem wciąż pozostaje oddanie głosu obywatelom i walka o zmianę ordynacji oraz referenda. Tymczasem dawni sojusznicy dawno zapomnieli o tamtych deklaracjach, wybierając bezpieczne przystanie w orbicie obecnej koalicji rządzącej.
tt/źr. wPolityce.pl za "Wprost"
