Kto w to uwierzy? Popis hipokryzji Kierwińskiego na Campusie Kto w to uwierzy? Popis hipokryzji Kierwińskiego na Campusie
Marcin Kierwiński podczas Campusu Polska Przyszłości przekonywał, że w sprawach bezpieczeństwa politycy powinni mówić jednym głosem i odpowiedzialnie podchodzić do ochrony granicy. Problem w tym, że jeszcze w opozycji politycy Koalicji Obywatelskiej prezentowali w tej sprawie zupełnie inne stanowisko, krytykując działania rządu PiS.
Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński na Campusie Polska Przyszłości wykazał się niesamowitą hipokryzją. Krytykował opozycję za to, że w sprawach bezpieczeństwa nie mówi jednym głosem z rządem, zupełnie zapominając, jak jego formacja – Koalicja Obywatelska – przez lata cynicznie krytykowała PiS za działania podejmowane w celu zabezpieczenia wschodniej granicy. Dość przypomnieć, że KO głosowała przeciwko powstaniu zapory na granicy, a jej politycy urządzali absurdalne happeningi na granicy. Teraz jednak próbuje przypisać sobie sukces zabezpieczenia granicy.
Zawsze to jest taka prosta kalka w tego typu wydarzeniach. Jeżeli dzieją się sytuacje niebezpieczne, to doświadczenie ostatnich miesięcy jest bardzo proste: opozycja zawsze będzie mówiła: „nic nie zadziałało”, rządzący zawsze będą starali się wytłumaczyć, że procedury działają, ewentualnie wymagają zmian. I myślę, że w najbliższych latach niewiele się zmieni.
– opowiadał Kierwiński.
Mówię o tym z troską, dlatego że ja uważam, że w tych kwestiach nie powinno być różnicy, różnicy zdania. Znaczy, my wszyscy sobie powinniśmy zdawać sprawę, w jakim momencie jesteśmy, że wiele mamy do zrobienia, że lata zaniedbań w tym zakresie musimy szybko nadrobić i że wszystkie siły tak naprawdę polityczne powinny w tym zakresie mówić jednym głosem. Ale wiecie, no spór polityczny jest tak rozgrzany, że chyba czasami w tych sprawach nie ma miejsca na mówienie jednym głosem.
– przekonywał.
Deportacje
To jednak nie wszystko. Pojawił się także wspomniany temat granicy. To, jak Kierwiński zaklinał w tej sprawie rzeczywistość i manipulował faktami, jest trudne do pojęcia. Wydaje się wręcz nieprawdopodobne, aby nawet najbardziej zagorzali sympatycy KO wierzyli w tak nagłą zmianę narracji.
Jeżeli chodzi o te deportacje, to znakomita większość deportacji, których dokonujemy, dotyczy osób, które w sposób nielegalny trafiły do Polski. One mogły spróbować dostać się do Polski w sposób legalny. One mogły starać się złożyć dokumenty w sposób legalny, aby ubiegać się o ochronę międzynarodową. Z jakiegoś powodu tego nie robiły.
– opowiadał.
Ja wiem, że to jest sytuacja bardzo delikatna, ale proszę też pamiętać, że dziś nielegalna migracja jest wykorzystywana przez służby obcych państw, białoruskie i rosyjskie, do tego, żeby prowadzić wojnę hybrydową z Unią Europejską i z Polską.
– wskazał.
Szkoda, że takiej narracji obóz Koalicji Obywatelskiej nie forsował, kiedy był w opozycji. Zamiast tego słuchaliśmy historii o „biednych ludziach na granicy”. W tym duchu wypowiadał się nawet premier Donald Tusk.
Źr. wPolityce.pl za X
