NASZ WYWIAD

Prof. Krasnodębski nie bierze jeńców! "Skolonizowany prostak" Prof. Krasnodębski nie bierze jeńców! "Mentalność skolonizowanego prostaka"

FacebookTwitter

Jarosław Kaczyński i Donald Tusk wymienili dziś pośrednio poglądy na temat przyszłości Unii Europejskiej i tym samym Polski. Prezes PiS zapowiedział konieczność gruntownych zmian w UE. Premier uznał ten głos za Polexit. O ocenę obydwu opinii portal wPolityce.pl poprosił prof. Zdzisława Krasnodębskiego. Socjolog i były europoseł powiedział wprost, co myśli o polityce i działaniach zarówno jednej, jak i drugiej strony. Nie oszczędził też polskich elit.

wPolityce.pl: Jarosław Kaczyński mówił w Krynicy o konieczności reformy Unii Europejskiej. Donald Tusk zinterpretował to jako nawoływanie do wyjścia z UE. Czy Pana zdaniem to oznacza, że dla obecnego rządu nie istnieje Europa na innych warunkach niż na tych, które prowadzą do centralizacji decyzji poza Polską? 

Prof. Zdzisław Krasnodębski: Tak, taka jest logiczna konkluzja. To jest też próba w ogóle zablokowania jakiejkolwiek dyskusji na temat zmiany w Unii, reformy w Unii. Przy czym zawsze się wyprowadza – oczywiście wbrew intencji mówiącego – jakieś radykalne wnioski. To jest też próba zamknięcia w ogóle rozwoju myśli politycznej, bo przecież takich projektów różnych zmian Unii, wychodzących z różnych przesłanek jest sporo. Przypomnę, że Parlament Europejski kiedyś zaproponował daleko idącą reformę Unii. Z drugiej strony widzimy, że ci politycy po prostu są gotowi zaakceptować wszystko, co płynie stamtąd. Gdyby powiedzmy Ursula von der Leyen wystąpiła z jakimś nowym projektem zmian, to by się na pewno z nim zgodzili i gotowi byliby go przyjąć na każdych warunkach, nawet takich, które byłyby już nie do przyjęcia. 

Skąd Pana zdaniem taka postawa polskiego rządu?

To kwestia swego rodzaju mentalności podległości, no i świadczy to też o cenzorskich zapędach. Dzisiaj w całej Europie toczy się dyskusja na temat tego, jak należy zmienić politykę unijną, jak należy zreformować instytucje unijne, ponieważ przekonanie, że jednak nie zmierza to w dobrym kierunku, jest dzisiaj powszechne nie tylko w Polsce. 

Skoro ta dyskusja trwa w całej Europie, czy pana zdaniem są możliwe znaczące zmiany w Unii? Oczywiście w jakiejś dającej się określić przyszłości.  

Wie pan, myślę, że po pierwsze Unia się zmienia na naszych oczach

Ale czy na lepsze?

Zmienia się z mojego punktu widzenia – rozumiem też widzenie Jarosława Kaczyńskiego i wielu ludzi – w sposób negatywny, rozwija się w złym kierunku. W zasadzie każdy rok przynosi nam zmiany, które są zmianami de facto instytucjonalnymi. Niewątpliwie obecna Unia, kiedy przewodniczącą jest Ursula von der Leyen, różni się od Unii z czasów Jean-Claude’a Junckera. Te zmiany więc następują. 

Oczywiście, że każda zmiana jest możliwa, bo to jest akt polityczny. To jest kwestia porozumienia się, co do pewnych zasad, pewnych większości i pewnej strategii dyplomatycznej, którą trzeba zmienić. W zasadzie istnieje teraz takie oczekiwanie. W przyszłym roku w wielu krajach europejskich będą wybory. Od tych wyborów zależy oczywiście pytanie, w którym kierunku Unia się będzie zmieniać. Jeżeli na przykład we Francji wygra polityk podobny do Emmanuela Macrona, to będzie się zmieniać w tym kierunku, w którym robi to obecnie. 

Poza tym muszę dodać, że zawsze uważałem, iż Prawo i Sprawiedliwość czy w ogóle Polska wtedy, kiedy była rządzona przez Zjednoczoną Prawicę, powinna wystąpić z jakimś projektem, a nie tylko ograniczać się do krytyki poszczególnych decyzji politycznych czy ogólnej tendencji. Powinna rzeczywiście zbudować swoją wizję Unii Europejskiej i starać się ją realizować. Wiadomo, że w polityce europejskiej wszystko opiera się na kompromisie, ale bez takiej wizji pozostawało tylko jałowe narzekanie i często ustępowanie pod naciskiem okoliczności i sojuszników. Więc ja bym powiedział w reakcji na to przemówienie pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego: Wreszcie. Albo nawet: Szkoda, że tak późno. 

A co stanęło na przeszkodzie przedstawienia wizji, o której Pan mówi? 

Brak odwagi politycznej, bezwolność i – przepraszam, że to powiem – jakaś nieudolność i też wewnętrzny podział w obozie politycznym, bo rzeczywiście w rządzie ścierały dwie polityki europejskie. Ale generalnie taka niewydolność organizacyjna plus lęk przed reakcją społeczeństwa. Taki wyolbrzymiony lęk, że każda próba sformułowania tego rodzaju pozytywnego programu oznacza, że jest się za Polexitem. 

Dziś ta wizja już jest?

Dzisiaj to, co mówił pan prezes, świadczy o tym, że wreszcie ten lęk został przełamany. Tak, tylko wtedy mieliśmy wszelkie narzędzia polityczne, żeby naszą wizję promować, rozmawiać z partnerami, no bo ten obóz reprezentował państwo polskie. Dzisiaj jest w ramach opozycji. 

Wówczas państwo uległo jakiemuś szantażowi? 

To był rodzaj szantażu ze strony Koalicji Obywatelskiej, że każdy rodzaj krytyki to jest działanie proputinowskie i oznacza wyjście Unii. Niestety było trochę ulegania temu. Uważam, że mierzymy politykę i polityków tym, czy potrafią czasami wyjść poza nastroje, a nawet te nastroje ukształtować i liczyć się z tym, że chwilowa porażka przeradza się potem w wielkie zwycięstwo dla Polski. Niestety bardzo często w polskiej polityce myślimy krótkowzrocznie. 

Mówił pan o przyszłorocznych wyborach w wielu krajach. Oczywiście w przyszłym roku są też wybory w Polsce. Jaką rolę zatem mogłaby odegrać Polska w przemianach Unii po ewentualnej zmianie rządów?

Przede wszystkim uważam, że gdyby nie nieszczęsne wybory 2023 roku, to polska pozycja w Europie byłaby znacznie silniejsza i mielibyśmy znacznie więcej do powiedzenia. 

Nawet w tych układach, jakie dziś panują?

Ależ tak, oczywiście! Ponieważ wokół Polski gromadziły się w zasadzie wszystkie inne siły niezadowolone z kierunku i kształtu, który przybrała Unia. Później przyszła jeszcze Giorgia Meloni. Ona się ze względu na sytuację swojego kraju też bardzo dostosowała do tej sytuacji, która jest. Ale uważam, że byliśmy – to było widać – bardzo ważnym czynnikiem polityki europejskiej właśnie jako kraj, który chce innej Unii i innej Europy. I jak mówię, gdybyśmy wtedy być może działali bardziej ofensywnie, ale też potrafili swoją wizję przełożyć na jakiś pozytywny język, to wtedy przy wygranej w 2023 roku mielibyśmy więcej do powiedzenia. 

Jak będzie teraz? 

Wie pan, to trochę zależy od dojrzałości polskiego społeczeństwa. Czy nabierze się na takie gierki Tuska i pana ministra Sikorskiego. Bo to zawsze jest ta sama gierka, polegająca na straszeniu. Gdy oddawaliśmy śledztwo w sprawie Smoleńska, pojawiły się natychmiast głosy, że przecież nie wypowiemy wojny Rosji, że trzeba się układać. To jest zawsze tego rodzaju postkolonialny fatalizm i uległość, charakterystyczne dla tych panów i ich filozofii widzenia świata. No i jednocześnie próba zamknięcia ust i udaremnienia rysowania jakiejkolwiek planu alternatywy w stosunku do tego, co płynie z Berlina, Paryża i Brukseli. Postkolonialność w czystej postaci. 

Wszystko zależy więc od społeczeństwa, ale powiedziałbym też, że od polskich elit.

A jak te elity wyglądają na tle reszty społeczeństwa?

Niestety, jestem bardzo sceptyczny, co do elit – bardziej niż, co do polskiego społeczeństwa. Mam na myśli tych wszystkich profesorów politologii, europeistyki. Mogę panu powiedzieć na marginesie, że jak brałem udział w jakichś dyskusjach, zawsze najgłupsze pytania zadawali profesorowie europeistyki. Bo oni wszystko znają tylko z książek, wyuczonych jak katechizm, a nie z rzeczywistości, z praktyki politycznej. 

Wynik wyborów może być inny, jeśli uda się tej władzy wszystkich przestraszyć, wiążąc wszystko z funduszami europejskimi, dziwiąc się, jak Jarosław Kaczyński może krytykować..., przecież jechał Via Carpatia budowanej z funduszy europejskich. No, to jest mentalność biedaka i prostaka, i takiego skolonizowanego fornala. Przepraszam, ale nikogo nie obrażam, bo fornali już nie ma. Wówczas nasz los w Unii oddamy w ręce kogoś innego, a w związku z tym oczywiście oddamy też los naszego kraju. A wtedy zderzymy się z wielkim kryzysem, który będzie kryzysem ekonomicznym i wielkim kryzysem polskiej suwerenności. 

źr. wPolityce.pl

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?

Zachęcamy do:

  • dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
  • lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
  • oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
  • mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów

Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.