Kołodziejczak: Chciałem zjednoczenia z PSL. Odmówili
Kołodziejczak odgryza się ludowcom: Proponowałem PSL stworzenie wspólnego, wielkiego ruchu politycznego. Odmówili

"Będę o tym mówił w kampanii, jak moja rodzina jest prześladowana przez policję i prokuraturę" - mówił Kołodziejczak.
„Niech ludzie mówią, co chcą. Gdyby dziś Agrounia miała 2-3 mandaty, wiele spraw byłoby załatwionych” - mówił w Radiu ZET Michał Kołodziejczak.
Podczas Rady Krajowej Platformy Obywatelskiej, która odbyła się 16 sierpnia, Donald Tusk poinformował o wciągnięciu na listę wyborczą Koalicji Obywatelskiej lidera Agrounii Michała Kołodziejczaka, który ma być „jedynką” wspólnej listy KO w okręgu nr. 37, czyli w konińskim.
Jesteśmy na listach Koalicji Obywatelskiej, pokazując że AgroUnia jest i pozostanie AgroUnią. Ktoś mówi, że z Tuskiem? To co, z Kaczyńskim, który pół miliona zł wydał na Pegasusa? Z Kaczyńskim, który wykorzystuje policję do gnębienia mojej rodziny? To są fakty, o których ja nie mówiłem wielokrotnie. Będę o tym mówił w kampanii, jak moja rodzina jest prześladowana przez policję i prokuraturę. Opowiem o historii, która wydarzyła się na przestrzeni ostatniego roku. To niesamowite, gdy policjanci sami mówią, że to są naciski z góry
— mówił dla Radia ZET Michał Kołodziejczak.
Sojusz ludowy
Mówiłem PSL-owi, byśmy stworzyli wspólny duży ruch ludowy. Usłyszałem, że „nie”, bo ja wygra PiS, to będą chcieli wspólnie rządzić. Tak między wierszami powiedzieli członkowie PSL
— dodał lider Agrounii.
Niech ludzie mówią, co chcą. Gdyby dziś Agrounia miała 2-3 mandaty, wiele spraw byłoby załatwionych
— powiedział Kołodziejczak.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Protesty ze zdechłą świnią i radykałami w tle. Jak zareagują Zieloni i liberalne elity KO na happeningi i otoczenie Agrounii?
Michał Kołodziejczak zdradził też, jak działacze Agrounii przyjęli wiadomość o kandydowaniu z list Koalicji Obywatelskiej.
Różnie. KO ma wyrobioną opinię w środowisku rolniczym. Nienajlepszą. Jestem od tego, by pokazać, że Agrounia pozostanie Agrounią, a Michała Kołodziejczaka nikt nie zmieni, nie ugłaska i nie kupi. Nie potrzebuję, by Donald Tusk mi coś dawał i obiecywał. Chcę zmieniać Polskę, nie chcę trzeciej kadencji PiS-u
— wyjaśnił.
CZYTAJ TEŻ:
pn/rp.pl
