Klasyczna próba operacji przykrywkowejInformacja o próbie zamachu na premiera i wicepremiera, jako próba klasycznej operacji przykrywkowej

Wczoraj rządzący przeprowadzili kolejną operację przykrywkową, mającą odwracać uwagę z jednej strony od dramatycznego stanu finansów publicznych, z drugiej od skandalu związanego z byłym już wiceministrem rolnictwa Michałem Kołodziejczakiem.
Z samego rana w mediach wspierających rząd, w tym przede wszystkim w mediach publicznych w likwidacji, pojawiły się komunikaty o mejlu skierowanym do policji o przygotowywanym zamachu na premiera Tuska i wicepremiera Kosiniaka-Kamysza. Podano także, że w związku z tym w Centrum Antyterrorystycznym spotkali się funkcjonariusze różnych służb, którym koordynator ds. służb minister Tomasz Siemoniak wydał dyspozycje podjęcia natychmiastowych działań i doprowadzenia do ujęcia sprawcy.
Tyle tylko, że z tym groźnie brzmiącym komunikatem nie współgrało zachowanie premiera Tuska i jego najbliższego otoczenia. Otóż tuż po godzinie ósmej rano urządził on sobie spacer z willi przy ulicy Parkowej do swojej Kancelarii w Alejach Ujazdowskich, przy okazji rozmawiając z dziennikarzami. Parę godzin później rzecznicy MSWiA i koordynatora ds. służb urządzili konferencję prasową przed Kancelarią Premiera, na którą przyszli z wesołymi minami. Co więcej, nie potrafili odpowiedzieć na najprostsze pytania dziennikarzy dotyczące treści porannego komunikatu. W ten sposób zarówno sam premier Tusk – tym swoim swobodnym spacerem po ulicach Warszawy – jak i wspomniani rzecznicy prasowi obnażyli miałkość całej akcji jako próby odwrócenia uwagi opinii publicznej od fatalnych skutków rządzenia tej ekipy. Oczywiście media wspierające z całych sił rządzących przez cały wczorajszy dzień próbowały „z igły zrobić widły” i dalej budować napięcie wokół „zamachu” na premiera i wicepremiera, ale i im się nie udało, między innymi na skutek wręcz tornada ośmieszających ją komentarzy słownych i filmowych we wszystkich mediach społecznościowych.
Ekipa Tuska ma co przykrywać, bo tylko wydarzenia ostatnich dni przyniosły informacje pokazujące fatalne skutki już blisko 3-letniego jej rządzenia: od tych dotyczących dramatycznej sytuacji w finansach publicznych, przez te związane z zagrożeniem bezpieczeństwa dzieci w szkołach, po obyczajowe, jak te związane ze skandalem wokół byłego wiceministra rolnictwa Michała Kołodziejczaka. O fatalnej sytuacji finansów publicznych media pisały od czasu do czasu, ale o tym, że rząd Tuska z głównym sternikiem od finansów ministrem Andrzejem Domańskim prowadzi je tak, aby już niedługo zderzyć się z górą lodową, opinia publiczna dowiedziała się przy okazji debaty nad projektem budżetu na 2027 rok. Przypomnijmy, że budżet na 2027 rok to już 4. budżet koalicji 13 grudnia i ministra finansów Andrzeja Domańskiego z najwyższym w historii deficytem wynoszącym prawie 282 mld zł, a także, że w 2024 roku wykonany deficyt wyniósł 211 mld zł (planowany 240 mld zł), z kolei w 2025 roku 276 mld zł, a w 2026 roku ma wynieść 272 mld zł. Ten budżet to swoiste podsumowanie rządów Donalda Tuska. Sama suma 4 deficytów budżetowych to kwota ponad 1 biliona złotych, a dług publiczny związany z ich realizacją wyniesie blisko 1,4 biliona złotych. Przypomniałem także, że wszystkie rządy od 1990 do 2023, a więc przez 34 lata, zadłużyły Polskę na 1,7 biliona, a rząd koalicji 13 grudnia zaledwie przez 4 lata na prawie 1,4 biliona, czyli kwotę niewiele mniejszą.
Minister finansów Andrzej Domański tym przedłożeniem zasłużył w pełni na przydomek „dziura”. Jak się bowiem okazuje po zapoznaniu się ze szczegółami rządowego projektu budżetu, nie wystarczył mu astronomiczny deficyt w wysokości prawie 282 mld zł. Chce także pożyczyć poza budżetem przez Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) przynajmniej 90 mld zł na realizację zadań państwa. Przeszacował także, i to wyraźnie, wpływy podatkowe o przynajmniej 40 mld zł, których zapewne nie wykona, bo do tego nas już przyzwyczaił w latach 2024–2026. Minister wpisał także do budżetu przychody w wysokości 39 mld zł z pozornej prywatyzacji Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ), w której ma uczestniczyć spółka Orlen i któryś z banków z wiodącym udziałem Skarbu Państwa. Jest to klasyczna operacja, która ma sztucznie poprawić stan budżetu państwa.
Tuż po burzy dotyczącej stanu finansów publicznych media obiegły dramatyczne informacje o licznych próbach ataków nożowników w kilku szkołach w Polsce i licznych zapowiedziach w internecie kolejnych takich ataków. Premier, jak to ma w zwyczaju, próbował najpierw w Sejmie przerzucić odpowiedzialność za ten stan rzeczy na prezydenta Nawrockiego, bo nie podpisał ustawy o usługach cyfrowych, gdyż uznał zawarte tam propozycje za cenzurę internetu. Jak się jednak okazało, działania policji bez tej ustawy pozwoliły na zatrzymanie aż 119 młodych ludzi w różnych miejscach w Polsce, przy których znaleziono ostre narzędzia mogące stanowić zagrożenie dla innych. Później okazało się, że już pół roku temu na biurko premiera Tuska wpłynął alarmistyczny raport ABW o narastaniu agresji wśród młodych ludzi inspirowanych w mediach społecznościowych, ale wówczas nie zdecydował on o podjęciu jakichkolwiek działań w tej sprawie.
W ostatnich dniach poprzedniego tygodnia opinią publiczną wstrząsnęła afera obyczajowa związana z byłym wiceministrem rolnictwa Michałem Kołodziejczakiem, obecnym posłem i członkiem klubu Koalicja Obywatelska, choć teraz zawieszonym. Donald Tusk, który w kampanii wyborczej zaprosił Kołodziejczaka na listę i dał mu jedynkę w okręgu konińskim, czyniąc go wręcz rzecznikiem rolników i rolnictwa w Platformie, mimo tego, że wręcz codziennie komentuje bieżące wydarzenia w mediach społecznościowych, a ostatnio nawet nagrywa komentarze filmowe, w tej sprawie do tej pory nie zabrał głosu. Jego pupil, którego wprowadził do Sejmu i nakazał powołanie go na sekretarza stanu w ministerstwie rolnictwa, dopuścił się czynów skandalicznych, a jego promotor polityczny zdaje się teraz mówić publicznie: „nie znam człowieka”.
Choćby te trzy sprawy powodują narastanie niechęci do Platformy, jej przywódcy Donalda Tuska i kierowanego przez niego rządu, stąd próba zepchnięcia ich z agendy przy pomocy historii o zamachu na premiera i wicepremiera. Jak się jednak okazuje, ten „przemysł przykrywkowy” nie jest już tak skuteczny, jak był za „poprzedniego Tuska” w latach 2008–2015, ba, także jego realizatorzy nie są tak sprawni jak ci sprzed ponad 10 lat. Stąd akcja spaliła na panewce, co więcej – jak się wydaje – wczoraj została skutecznie ośmieszona w mediach społecznościowych.
Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?
Zachęcamy do:
• dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
• lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
• oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
• mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów
Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.
