Klasyczna próba operacji przykrywkowejInformacja o próbie zamachu na premiera i wicepremiera, jako próba klasycznej operacji przykrywkowej

mid-26a12189.webp
PAP/Leszek Szymański / PAP/Leszek Szymański
FacebookTwitter

Wczoraj rządzący przeprowadzili kolejną operację przykrywkową, mającą odwracać uwagę z jednej strony od dramatycznego stanu finansów publicznych, z drugiej od skandalu związanego z byłym już wiceministrem rolnictwa Michałem Kołodziejczakiem.

Z samego rana w mediach wspierających rząd, w tym przede wszystkim w mediach publicznych w likwidacji, pojawiły się komunikaty o mejlu skierowanym do policji o przygotowywanym zamachu na premiera Tuska i wicepremiera Kosiniaka-Kamysza. Podano także, że w związku z tym w Centrum Antyterrorystycznym spotkali się funkcjonariusze różnych służb, którym koordynator ds. służb minister Tomasz Siemoniak wydał dyspozycje podjęcia natychmiastowych działań i doprowadzenia do ujęcia sprawcy.

Tyle tylko, że z tym groźnie brzmiącym komunikatem nie współgrało zachowanie premiera Tuska i jego najbliższego otoczenia. Otóż tuż po godzinie ósmej rano urządził on sobie spacer z willi przy ulicy Parkowej do swojej Kancelarii w Alejach Ujazdowskich, przy okazji rozmawiając z dziennikarzami. Parę godzin później rzecznicy MSWiA i koordynatora ds. służb urządzili konferencję prasową przed Kancelarią Premiera, na którą przyszli z wesołymi minami. Co więcej, nie potrafili odpowiedzieć na najprostsze pytania dziennikarzy dotyczące treści porannego komunikatu. W ten sposób zarówno sam premier Tusk – tym swoim swobodnym spacerem po ulicach Warszawy – jak i wspomniani rzecznicy prasowi obnażyli miałkość całej akcji jako próby odwrócenia uwagi opinii publicznej od fatalnych skutków rządzenia tej ekipy. Oczywiście media wspierające z całych sił rządzących przez cały wczorajszy dzień próbowały „z igły zrobić widły” i dalej budować napięcie wokół „zamachu” na premiera i wicepremiera, ale i im się nie udało, między innymi na skutek wręcz tornada ośmieszających ją komentarzy słownych i filmowych we wszystkich mediach społecznościowych.

Ekipa Tuska ma co przykrywać, bo tylko wydarzenia ostatnich dni przyniosły informacje pokazujące fatalne skutki już blisko 3-letniego jej rządzenia: od tych dotyczących dramatycznej sytuacji w finansach publicznych, przez te związane z zagrożeniem bezpieczeństwa dzieci w szkołach, po obyczajowe, jak te związane ze skandalem wokół byłego wiceministra rolnictwa Michała Kołodziejczaka. O fatalnej sytuacji finansów publicznych media pisały od czasu do czasu, ale o tym, że rząd Tuska z głównym sternikiem od finansów ministrem Andrzejem Domańskim prowadzi je tak, aby już niedługo zderzyć się z górą lodową, opinia publiczna dowiedziała się przy okazji debaty nad projektem budżetu na 2027 rok. Przypomnijmy, że budżet na 2027 rok to już 4. budżet koalicji 13 grudnia i ministra finansów Andrzeja Domańskiego z najwyższym w historii deficytem wynoszącym prawie 282 mld zł, a także, że w 2024 roku wykonany deficyt wyniósł 211 mld zł (planowany 240 mld zł), z kolei w 2025 roku 276 mld zł, a w 2026 roku ma wynieść 272 mld zł. Ten budżet to swoiste podsumowanie rządów Donalda Tuska. Sama suma 4 deficytów budżetowych to kwota ponad 1 biliona złotych, a dług publiczny związany z ich realizacją wyniesie blisko 1,4 biliona złotych. Przypomniałem także, że wszystkie rządy od 1990 do 2023, a więc przez 34 lata, zadłużyły Polskę na 1,7 biliona, a rząd koalicji 13 grudnia zaledwie przez 4 lata na prawie 1,4 biliona, czyli kwotę niewiele mniejszą.

Minister finansów Andrzej Domański tym przedłożeniem zasłużył w pełni na przydomek „dziura”. Jak się bowiem okazuje po zapoznaniu się ze szczegółami rządowego projektu budżetu, nie wystarczył mu astronomiczny deficyt w wysokości prawie 282 mld zł. Chce także pożyczyć poza budżetem przez Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) przynajmniej 90 mld zł na realizację zadań państwa. Przeszacował także, i to wyraźnie, wpływy podatkowe o przynajmniej 40 mld zł, których zapewne nie wykona, bo do tego nas już przyzwyczaił w latach 2024–2026. Minister wpisał także do budżetu przychody w wysokości 39 mld zł z pozornej prywatyzacji Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ), w której ma uczestniczyć spółka Orlen i któryś z banków z wiodącym udziałem Skarbu Państwa. Jest to klasyczna operacja, która ma sztucznie poprawić stan budżetu państwa.

Tuż po burzy dotyczącej stanu finansów publicznych media obiegły dramatyczne informacje o licznych próbach ataków nożowników w kilku szkołach w Polsce i licznych zapowiedziach w internecie kolejnych takich ataków. Premier, jak to ma w zwyczaju, próbował najpierw w Sejmie przerzucić odpowiedzialność za ten stan rzeczy na prezydenta Nawrockiego, bo nie podpisał ustawy o usługach cyfrowych, gdyż uznał zawarte tam propozycje za cenzurę internetu. Jak się jednak okazało, działania policji bez tej ustawy pozwoliły na zatrzymanie aż 119 młodych ludzi w różnych miejscach w Polsce, przy których znaleziono ostre narzędzia mogące stanowić zagrożenie dla innych. Później okazało się, że już pół roku temu na biurko premiera Tuska wpłynął alarmistyczny raport ABW o narastaniu agresji wśród młodych ludzi inspirowanych w mediach społecznościowych, ale wówczas nie zdecydował on o podjęciu jakichkolwiek działań w tej sprawie.

W ostatnich dniach poprzedniego tygodnia opinią publiczną wstrząsnęła afera obyczajowa związana z byłym wiceministrem rolnictwa Michałem Kołodziejczakiem, obecnym posłem i członkiem klubu Koalicja Obywatelska, choć teraz zawieszonym. Donald Tusk, który w kampanii wyborczej zaprosił Kołodziejczaka na listę i dał mu jedynkę w okręgu konińskim, czyniąc go wręcz rzecznikiem rolników i rolnictwa w Platformie, mimo tego, że wręcz codziennie komentuje bieżące wydarzenia w mediach społecznościowych, a ostatnio nawet nagrywa komentarze filmowe, w tej sprawie do tej pory nie zabrał głosu. Jego pupil, którego wprowadził do Sejmu i nakazał powołanie go na sekretarza stanu w ministerstwie rolnictwa, dopuścił się czynów skandalicznych, a jego promotor polityczny zdaje się teraz mówić publicznie: „nie znam człowieka”.

Choćby te trzy sprawy powodują narastanie niechęci do Platformy, jej przywódcy Donalda Tuska i kierowanego przez niego rządu, stąd próba zepchnięcia ich z agendy przy pomocy historii o zamachu na premiera i wicepremiera. Jak się jednak okazuje, ten „przemysł przykrywkowy” nie jest już tak skuteczny, jak był za „poprzedniego Tuska” w latach 2008–2015, ba, także jego realizatorzy nie są tak sprawni jak ci sprzed ponad 10 lat. Stąd akcja spaliła na panewce, co więcej – jak się wydaje – wczoraj została skutecznie ośmieszona w mediach społecznościowych.


Jak wesprzeć telewizję wPolsce24?

Zachęcamy do:
•⁠ ⁠dokonywania wpłat przez stronę wesprzyj.wpolsce24.tv
•⁠ ⁠lub przekazania darowizny bezpośrednio na rachunek bankowy: 69 1020 4900 0000 8202 3036 2577 (odbiorca: Fratria SA, tytuł przelewu: Darowizna)
•⁠ ⁠oglądania wPolsce24 jak najczęściej i jak najdłużej
•⁠ ⁠mówienia o nas innym, żeby telewizja wPolsce24 zyskiwała coraz więcej wiernych Widzów

Przetwarzamy dane osobowe Darczyńców zgodnie z informacją w linku.


FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.