Kierwińskiemu się upiecze. Ale musi uważać, nawet swoi go nie lubiąKierwińskiemu znowu się upiecze. Ale musi uważać, nawet swoi go nie lubią
Marcin Kierwiński pozostaje ministrem i sekretarzem generalnym KO, ale – według nieoficjalnych informacji „Rzeczpospolitej” – jego pozycja w partii może być mniej stabilna, niż wynikałoby to z oficjalnych deklaracji. Z ustaleń dziennika wynika, że kolejne informacje uderzające w szefa warszawskich struktur mogą być elementem wewnętrznej rozgrywki. W KO ma narastać przekonanie, że ktoś z partyjnego zaplecza chce podkopać pozycję Kierwińskiego. We wrześniu szef MSWiA może spodziewać się ujawnienia kolejnych zabójczych faktów przez swoich kolegów.
Nie tylko opozycja bierze na celownik Kierwińskiego
Nie ma tematu zmiany ministra spraw wewnętrznych i administracji, ale widać, że trwa polowanie na Marcina Kierwińskiego
– mówi „Rzeczpospolitej” osoba z najbliższego otoczenia Donalda Tuska. Głównym wrogiem Kierwińskiego zdaje się być on sam. Afery, jak ta ze Szpitalem Południowym, tylko pozornie bezpośrednio nie trafiała w jego resort, bo tajemnicą poliszynela było to, że nic nie dzieje się w strukturach stolicy bez wiedzy i aprobaty prawej ręki Donalda Tuska.
Z kolei afera ze środkami przeznaczonymi na pożyczki dla powodzian na Dolnym Śląsku jest jeszcze groźniejsza dla szefa MSWiA. Jak ujawniła Wirtualna Polska, pieniądze z Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego trafiły do trzech podmiotów z jednej okolicy, choć – według czterech niezależnych źródeł – nie ucierpiały one podczas powodzi. Beneficjenci mieli być powiązani z Anną Konieczyńską, która została zawieszona w prawach członka KO. Straciła również stanowisko w KARR. Jej mąż otrzymał z agencji 200 tys. zł pożyczki powodziowej.
Kierwiński, jako szef MSWiA, odpowiadał w rządzie za koordynację działań związanych z odbudową terenów dotkniętych powodzią z 2024 r. Na usuwanie skutków katastrofy i odbudowę przeznaczono blisko 11 mld zł.
Resort podkreśla jednak, że nie podejmował decyzji o przyznaniu konkretnym przedsiębiorcom pożyczek. Sprawę od kwietnia kontroluje Centralne Biuro Antykorupcyjne, a własne czynności prowadzi również BGK.
Donald Tusk zapowiedział, że każda nieprawidłowość zostanie rozliczona.
Gorącym żelazem wypalimy każdy przypadek nieuczciwego rozdysponowania pieniędzy dla powodzian
– mówił podczas posiedzenia rządu.
Nie mają grama przyzwoitości! Kolejny raz rozkradziono publiczne pieniądze! Zamiast trafić do ofiar kataklizmu, które straciły dorobek życia, pomoc powodziowa została rozdzielona pomiędzy znajomych działaczy PO z Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego.
- pisał na X Jarosław Kaczyński.
Rząd Tuska wiedział o tym od kilku miesięcy, a do dzisiaj nikt nie poniósł odpowiedzialności za to złodziejstwo. Czyżby sprawa miała zostać zamieciona pod dywan? Trzeba też postawić pytanie: kiedy nienależnie wypłacone pieniądze zostaną zwrócone i trafią do rzeczywiście potrzebujących?
- podkreślał prezes PiS.
Czy ktoś z KO gra przeciwko Kierwińskiemu?
Jednak jasna narracja opozycji nie musi być dla Kierwińskiego największym problemem. Sekretarz generalny KO bardziej powinien się obawiać niechętnych mu kolegów, którzy już wyczuwają nastroje w społeczeństwie. Jak wynika z ustaleń „Rzeczpospolitej”, w partii pojawiło się przekonanie, że część informacji uderzających w Kierwińskiego może być efektem wewnętrznej gry.
To o tyle znaczące, o ile minister w ostatnich miesiącach umocnił swoją pozycję. W kwietniu ponownie został wybrany na sekretarza generalnego KO, a w marcu objął po raz kolejny kierownictwo warszawskich struktur. W czerwcu Sejm odrzucił natomiast wniosek PiS o jego odwołanie.
Formalnie trudno więc mówić o politycznej słabości. Nieoficjalnie obraz jest mniej korzystny.
Komuś nie podoba się pozycja Marcina. Pytanie, czy to nie ma być też uderzenie w Tuska
– mówi "Rz" polityk blisko współpracujący z szefem MSWiA.
Rekonstrukcji nie będzie
Tomasz Siemoniak przekonuje, że pozycja Kierwińskiego jest stabilna.
Został wybrany niedawno na szefa warszawskich struktur oraz obroniony przez Sejm w głosowaniu nad wnioskiem o wotum nieufności. Za sprawę Szpitala Południowego tłumaczy się Rafał Trzaskowski, nie minister Kierwiński. Nie widzę zagrożenia, tym bardziej że nie planujemy rekonstrukcji rządu
– mówi dziennikowi minister koordynator służb specjalnych.
Podobnie ocenia go jeden z liderów partii koalicyjnej. W jego ocenie Kierwiński należy do dziesięciu najważniejszych polityków koalicji i jest brany pod uwagę w przyszłych planach politycznych koalicji.
Jednocześnie – jak wynika z nieoficjalnych ustaleń „Rzeczpospolitej” – w KO ma być tajemnicą poliszynela, że we wrześniu mogą pojawić się kolejne materiały uderzające w ministra.
sc/rp.pl
