Kierwiński zarzucił prezydentowi chaos. Bosacki pogrążył szefa MSWiAKierwiński zarzucił prezydentowi chaos. Bosacki pogrążył szefa MSWiA

"Tajnego raportu na biurku nie było" — napisał wprost szef BBN Bartosza Grodecki. Mimo to szef MSWiA Marcin Kierwiński zarzucił Kancelarii Prezydenta bałagan, twierdząc, że jej przedstawiciele przedstawiają sprzeczne wersje wydarzeń. Tymczasem sam Grodecki potwierdził wersję Marcina Przydacza, a Marcin Bosacki, wiceszef MSZ ujawnił od kogo naprawdę był raport, który wylądował na biurku Donalda Tuska.
Tusk: Raport bezpośrednio od szefa CIA
Otrzymałem w ostatnich godzinach dość precyzyjny raport bezpośrednio od szefa CIA dotyczący możliwych zdarzeń w najbliższych miesiącach i tak, jak już na ten temat mówiłem i ostrzegałem od wielu miesięcy
— oświadczył Tusk.
Na informacje te w nocy z czwartku na piątek zareagował szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz.
Nie było żadnego 'tajnego raportu CIA' na biurku. Wymyślone kłamstwo, żeby zelektryzować opinię publiczną i przyszpanować. Paski naiwnych mediów grzały dwa dni. Nikt nie sprawdził, nikt nie zweryfikował. Kto mu uwierzy, gdy rzeczywiście coś się będzie miało wydarzyć?
— komentował na X Marcin Przydacz.
Kierwiński zarzuca kancelarii prezydenta bałagan
Do wpisu Przydacza odniósł się Marcin Kierwiński.
Panowie z Kancelarii Prezydenta, wersje Wam się rozjeżdżają. Bartosz Grodecki potwierdził, że Pan Prezydent otrzymał informacje, które szef CIA John Ratcliffe przekazał Tomaszowi Siemoniakowi
— napisał na X szef MSZ.
Z wypowiedzi szefa BBN nie wynikało jednak, by ktokolwiek otrzymał bezpośrednio jakiś „tajny raport CIA” na biurko.
Kierwiński przywołał wypowiedź Grodeckiego jako argument na rzecz swojej tezy. Z jego wpisu wynikało, że skoro prezydent otrzymał informacje przekazane przez Siemoniaka po rozmowie z szefem CIA, to wersja Przydacza o braku „tajnego raportu” jest sprzeczna z wypowiedzią szefa BBN. Zaś sam wpis prezydenckiego ministra nazwał kłamstwem.
Szanowni panowie z kancelarii prezydenta, niezły macie.... bałagan w tym archeo
— napisał Kierwiński.
Grodecki potwierdza słowa Przydacza
Problem w tym, że szef BBN nie potwierdził istnienia „tajnego raportu CIA”. Przeciwnie — później wprost potwierdził wersję przedstawioną przez Przydacza.
Tak, 'tajnego raportu na biurku nie było. Jestem po rozmowie z Ministrem Koordynatorem, który poinformował mnie o szczegółach swojej wizyty w USA. Informacje te przekazałem następnie Prezydentowi RP
— napisał Grodecki.
Czyj był raport?
Co ciekawe o sprawę "tajnego raportu CIA" był też dziś pytany Marcin Bosacki. Wiceminister MSZ powiedział, że szef CIA przekazał mu informacje, jak podkreślił sam Siemoniak, ważne dla bezpieczeństwa Polski.
Minister Siemoniak niezwłocznie przedstawił te informacje premierowi
- stwierdził Bosacki, cytowany przez Onet.
Zatem na biurko nie trafił "tajny raport CIA", a raport Siemoniaka po rozmowie z szefem amerykańskich służb. Sprawa wagi informacji szefa CIA pozostaje ważna dla bezpieczeństwa Polski, jednak określenie wiadomość o nich, przestawiona w takiej formie przez Tuska, mogła i w założeniu najpewniej miała "zelektryzować opinię publiczną", jak twierdził prezydencki minister.
Natomiast minister Kierwiński mógłby najpierw porozmawiać ze swoim kolegą z MSZ, zanim zarzuci komuś kłamstwo i bałagan. W przeciwnym razie ktoś mógłby zastosować w stosunku do rządu dosłowny cytat z „Seksmisji” o porządkach w archeo.
źr. wPolityce.pl za X/onet.pl
