Ejchart chwali się czy żali? "W więzieniach lepiej niż za Ziobry"Ejchart chwali się czy żali? "W więzieniach jest lepiej niż za Ziobry"
Maria Ejchart, wiceminister sprawiedliwości, „chwaliła się” w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że za obecnych rządów poprawiła się sytuacja w podległej jej dziedzinie – czyli więziennictwie. „Zmieniła się filozofia więziennictwa” – stwierdziła, podkreślając, że „jest lepiej niż za Ziobry”, a liczba osadzonych zmniejszyła się (choć, jak wynika z danych, w ostatnim czasie ponownie wzrosła).
Maria Ejchart, wiceminister sprawiedliwości, „chwaliła się” w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że za obecnych rządów poprawiła się sytuacja w podległej jej dziedzinie – czyli więziennictwie. „Zmieniła się filozofia więziennictwa” – stwierdziła, podkreślając, że „jest lepiej niż za Ziobry”, a liczba osadzonych zmniejszyła się (choć, jak wynika z danych, w ostatnim czasie ponownie wzrosła).
Doniesienia o strajku głodowym byłego ministra Mariusza Kamińskiego podczas jego pobytu w areszcie Maria Ejchart skwitowała stwierdzeniem, że „Każdy ma prawo nie jeść i nie pić, to jest decyzja indywidualna na tym polega prawo do wolności osobistej”. Informacje o torturach, których doświadczał ks. Michał Olszewski i byłe urzędniczki MS oceniała jako „narrację polityczną”, która „nie ma nic wspólnego z faktami”. Kiedy obrońca dziennikarza Leszka Kraskowskiego wskazywał, że jego mandant został dotkliwie pogryziony przez pluskwy w Areszcie Śledczym Warszawa-Białołęka, Ejchart przekonywała, że taka jest „specyfika miejsca”. Mimo to wiceminister sprawiedliwości, odpowiedzialna za więziennictwo, nie może nachwalić się pozytywnych zmian, jakie miały zajść w tej gałęzi funkcjonowania państwa od czasu przejęcia władzy przez koalicję 13 grudnia.
Mniej osadzonych niż za PiS
Maria Ejchart udzieliła wywiadu „Rzeczpospolitej”, gdzie przekonywała m.in., że liczba osadzonych zmniejszyła się w stosunku do rządów PiS. Dziennik powoływał się na dane Ministerstwa Sprawiedliwości, z której wynika, że więźniów jest rzeczywiście mniej niż za rządów PiS, ale ostatnio ten odsetek znów zaczął wzrastać i obecnie osadzonych jest o ok. 1,5 tys. więcej niż w 2024 r.
Więźniów jest zdecydowanie mniej niż za kadencji ministra Zbigniewa Ziobry. Po zmianie władzy w 2023 r. ministerstwo sprawiedliwości znacząco zmieniło politykę, której efektem jest właśnie, między innymi, zmniejszenie liczby osadzonych
- przekonywała Ejchart.
Zaznaczyła, że wszystko zależy jednak od sądów penitencjarnych, jeśli te będą uwzględniały więcej wniosków dyrektorów jednostek o przedterminowe zwolnienia warunkowe dla poszczególnych osadzonych lub zastosowanie dozoru elektronicznego zamiast aresztu.
Ten niewielki wzrost skazanych w więzieniach w ostatnim czasie to swoiste odbicie, które musiało nastąpić po wspomnianej zmianie polityki penitencjarnej i znacznym obniżeniu populacji więziennej
- oceniła wiceminister, dodając, iż fakt, że więcej skazanych trafia obecnie za kraty, to zasługa przede wszystkim policji i jej „skutecznego działania”.
"Filozofia więziennictwa"
W ocenie wiceszefowej MS, sytuacja w więzieniach zmieniła się za obecnych rządów z prostego powodu.
Przede wszystkim zmieniła się filozofia więziennictwa. Inaczej szkolimy funkcjonariuszy, stawiając na ochronę dynamiczną, na poprawę bezpieczeństwa i humanitarne, a nie represyjne, podejście do więźnia. Poprawiają się warunki, w których przebywają więźniowie. Około 14 proc. z nich przebywa już na czterech metrach kwadratowych, co jest wymagane przez standardy europejskie. Wszystkie nowe jednostki, a także te remontowane, są zasiedlane w tym standardzie. Wdrażamy program słuchawka do celi, dzięki któremu skazani mają możliwość rozmawiania przez telefon także w celi, a nie tylko na korytarzach, jak miało to miejsce w przeszłości
- chwaliła się wiceminister.
Coraz częściej odstępujemy też od stosowania środka przymusu w postaci zakładania kajdanek przy każdym wyjściu z celi. Kajdanki są zakładane tylko wtedy, kiedy jest to konieczne. Zasadą stało się też stosowanie systemu półotwartego, a w systemie zamkniętym skazany jest umieszczany dopiero wtedy, kiedy jest to konieczne. W rezultacie 52 proc. więźniów przebywa w systemie półotwartym i otwartym, a 48 proc. w zamkniętym. Kiedy obejmowałam funkcję wiceministry sprawiedliwości odpowiedzialnej za więziennictwo, w systemie zamkniętym karę odbywało 65 proc. skazanych
- przekonywała.
Czy to samo dotyczy polityków opozycji i osób powiązanych z ich sprawami, jak byłe urzędniczki czy księża? Czy to samo dotyczy radości prorządowych dziennikarzy, że ta czy inna osoba związana z daną sprawą posiada jakiś słaby punkt, który można wykorzystać, aby wyciągnąć z niej zeznania obciążające np. Mateusza Morawieckiego? Czy wreszcie fakt, że osadzonych jest mniej, oznacza, że jesteśmy bezpieczni i że wobec każdej z tych osób słusznie zastosowano mniej restrykcyjną formę ograniczenia wolności? Jak również - jakie są ich dalsze losy, np. po warunkowym zwolnieniu?
jj/źr. wPolityce.pl, za Rp.pl
