TYLKO U NAS

Dlaczego tak łagodnie potraktowali Dawida K.? Ważna analiza!Dlaczego tak łagodnie potraktowali Dawida K.? Ważna analiza!

FacebookTwitter

Gołym okiem widać, jak prokuratura stara się w sprawie Dawida K. zachować szczególną ciszę, jeśli chodzi o jej działania. I nie chodzi tu tylko o brak zatrzymania, ale o coś, co może leżeć pod prokuratorskim stołem. Czy lekarz-milioner i były radny KO otrzymał wezwanie na przesłuchanie, czy raczej "dogadano" się z jego adwokatem, by go przyprowadził na czynności, a później się zobaczy. "To oczywiście prokurator decyduje o tym, czy kogoś zatrzymać, czy też nie. Nie mniej, jako obywatel muszę zwrócić uwagę na to, że widzimy tu pewną nierówność w porównaniu do decyzji podjętych w innych sprawach" - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prok. Robert Hernand, Zastępca Prokuratora Generalnego.

Dawid K., lekarz-milioner i były radny KO, nie przyznał się do stawianych mu zarzutów. Pojawił się w prokuraturze, gdzie usłyszał zarzuty, ale tylko dotyczące oszustwa na sumę  583 tys. zł, a zatem nawet nie znacznej wartości, o której mówi art. 115 Kodeksu karnego. Nie ma na razie zarzutów w toczącym się dochodzeniu dotyczącym błędów lekarski, w których jego nazwisko się pojawia. Od wybuchu afery w warszawskim Szpitalu Południowym opinia publiczna zastanawia się, dlaczego prokuratura w tak oględny sposób postępuje z Dawidem K., a jednocześnie podejmuje wyjątkowo bezwzględne działania wobec osób, które na takie traktowanie nie zasługują. Dlaczego podejmowane są decyzje o nagłych zatrzymaniach i aresztowaniach tych, którzy sami przychodzili do prokuratury, by złożyć zeznania.  

To oczywiście prokurator decyduje o tym, czy kogoś zatrzymać, czy też nie. Trudno mi jako prokuratorowi dokonać oceny zasadności takich działań w konkretnej sprawie nie znając jej akt i materiału dowodowego. Nie wiem, jakie prokurator miał podstawy do tego, żeby nie zatrzymywać, a wręczyć wezwanie na przesłuchanie. Nie mniej, jako obywatel muszę zwrócić uwagę na to, że widzimy tu pewną nierówność w porównaniu do decyzji podjętych w innych sprawach  

- powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl prok. Robert Hernand.

Prokuratura podlega przecież pewnej ocenie społecznej w zakresie równości traktowania stron postępowania. Oczywiście każda sprawa ma swój indywidualny aspekt i mogą istnieć przesłanki co do zatrzymania w jednej sprawie, a w drugiej po prostu nie występują, więc prokurator może nie mieć podstaw do zarządzenia zatrzymania

- podkreśla nasz rozmówca. 

Lekarz-milioner skrócił sobie nazwisko. Prokurator: "Nie wyraził zgody"

Ważne pytania o sposób traktowania Dawida K.  

Bardzo ważne jest zachowanie prokuratury względem Dawida K., bo gołym okiem widać tu starania o to, aby w jego sprawie zachować szczególną ciszę w mediach. Trzeba zwrócić uwagę na to, że nie poinformowano wcześniej mediów w jakimś komunikacie o tym, że wysłane zostało do podejrzanego wyzwanie do stawienia się w prokuraturze. Trzeba pytać o charakter kontaktów prokuratury z obrońcą Dawida K. mec. Jackiem Dubois.

  1. Czy Dawid K. dostał oficjalne wyzwanie na przesłuchanie do prokuratury i przyszedł na nie ze swoim adwokatem, do czego ma pełne prawo, czy też to przesłuchanie zostało wcześniej jakoś umówione z adwokatem. Mówiąc delikatnie, czy adwokat miał przyprowadzić go do prokuratury, by przedstawić mu zarzut, a potem zobaczy się co dalej.
  2. Czy prokuratura postanowiła dogadać się jego adwokatem na zasadzie, słuchaj, przyprowadź nam klienta, będzie formalne przesłuchanie, będzie zarzut i zobaczymy co dalej? Niewiele wskazuje na to, aby Dawidowi K. w ogóle wysłano wezwanie?

Na te pytania warto znać odpowiedzi, gdyż przekonanie o ekstraordynaryjnym traktowaniu Dawida K. staje się w społeczeństwie coraz powszechniejsze.   

To może rodzić pewien rodzaj odczucia społecznego dotyczącego nierówności w traktowaniu osoby, która ma mieć przedstawione zarzuty. Bo w innych przypadkach działania prokuratury są dość mocne w postaci zatrzymania, przeszukania i doprowadzenia, a tu czegoś takiego nie ma. Podkreślam jednak, że to są moje odczucia, jako obywatela, a nie prokuratora, nie mniej te odczucia są obecne w przestrzeni społecznej

- podkreśla nasz rozmówca.  

Przypomnijmy, jak prok. Ewa Wrzosek potraktowała Barbarę Skrzypek, świadka w sprawie "dwóch wież", której odmówiono obecności jej adwokata, mimo że tego chciała. Z kolei dziennikarza Piotra Matczuka i Annę Plakwicz z prezydenckiej kancelarii zatrzymano wczesnym rankiem, przewieziono do Rzeszowa, by tam postawić zarzuty w sprawie, która toczy się już 9 lat. Oboje się nie ukrawali się i pojawiali  przestrzeni publicznej.

A co z blokowaniem dostępu do adwokata i akt ks. Michałowi Olszewskiemu? Alarmował o tym w pierwszych dniach tego zatrzymania jego obrońca mec. Krzysztof Wąsowski, któremu prokuratura także chciała uniemożliwić pracę, usiłując zrobić z niego świadka w  sprawie. Takich przykładów pokazujących wyraźny dysonans w takich działaniach prokuratury jest dużo więcej.

Opinia publiczna ma prawo oceniać

Należy także zapytać o coś bardzo ważnego, co właściwie umknęło uwagi opinii publicznej.

  1. Czy w miejscu zamieszkania Dawida K. dokonano przeszukania? Wiemy jedynie o czynności przedstawienia mu zarzutu i przesłuchania w prokuraturze. Nie wiemy nic o ewentualnej czynności przeszukania.
  2. Czy miało ono miejsce wcześniej, a jeżeli miało miejsce, to czy coś istotnego zabezpieczono? 

Ta sytuacja dziwi, zwłaszcza że sukcesami dowodowymi w innych postępowaniach prokuratura potrafiła się pochwalić niemal natychmiast.

Nie mogę krytykować działań prokuratorów, nie znając akt, ale znów pojawia się tu pewne społeczne wrażenie istnienia jakiejś nierówności. Taką opinię mogę wyrazić już nie jako prokurator, czy Zastępca Prokuratora Generalnego, ale jako obywatel tego kraju, ponieważ to wszystko podlega pewnej ocenie publicznej. Działania instytucji państwowych podlegają ocenie społeczeństwa i przed tym się nie da uciec. Jestem natomiast daleki od oceny działań prokuratury w tej konkretnej sprawie, ponieważ nie mogę się odnieść do konkretnego postępowania, czynności, taktyki prowadzonego postępowania

- mówi nam Zastępca Prokuratora Generalnego prok. Robert Hernand. 

W czasie konferencji prasowej prok. Antoni Skiba przyznał, że telefonu Dawida K. nie zabezpieczono, bo obawiano się kłopotów, Mogły się w nim znajdować dane wrażliwe m.in. objęte tajemnica lekarską. Tyle że takich obaw prokuratura nie miała w przypadku zajęcia telefonu i komputera dziennikarza śledczego Leszka Krasowskiego, który w swoim aparacie miał informacje objęte tajemnicą dziennikarską.

Prokuratura naraziła się także na zarzut przekroczenia uprawnień i naruszenie tajemnicy obrończej zajmując telefon sędziego Jakuba Iwańca, który pełnił funkcję adwokata w postępowaniach dotyczących innych sędziów. 

źr. wPolityce.pl

 

 

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Stankiewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.