Dlaczego Morawiecki buduje pozycję na wspieraniu aborcji?Andrijanić Dlaczego Morawiecki buduje pozycję polityczną na wspieraniu aborcji?

Wywiad, którego Mateusz Morawiecki udzielił Bogdanowi Rymanowskiemu w miniony poniedziałek, będzie na pewno kiedyś opisywany jako jeden z ważniejszych dla zdefiniowania pozycji politycznej formacji byłego premiera.
Korzystając z gościnnego występu u dziennikarza, którego możemy zaliczyć do ulubieńca obozu „umiarkowanego konserwatyzmu” (przy czym oczywiście, nie kwestionujemy jego jakość i wiarygodność), Morawiecki zrobił wszystko, aby jego partia zyskała akceptację właśnie tych wyborców.
Dwie możliwości
W swojej niedawnej znakomitej analizie Marek Jurek słusznie zauważył - Morawiecki w tym momencie ma dwie możliwości: może budować lepszy PiS, albo lepszą KO. Chodzi o to, że Rozwój Plus stoi przed wyborem. Czy wejść w ideologiczne i polityczne kompromisy z filozofią tego słynnego „prawicowego centrum”, a tym samym wpędzić siebie i swoich liderów w nieuchronną sprzeczność z dotychczasowymi działaniami. Czy spróbować uwypuklić te momenty, które mogą być ich najmocniejszą bronią (strategia ekonomiczna i geopolityczna), tworząc dodatkową wartość na prawicowej scenie politycznej w Polsce.
Po tym, co zobaczyliśmy w rozmowie z Rymanowskim, Morawiecki chyba zdecydował się na pierwszy wariant. Mimo tego, że nie gwarantuje on żadnego sukcesu. Narracja „wszystko, co było dobre, to moje, wszystko, co było złe, było ich (tz. Suwerennej Polski i Kaczyńskiego)”, za pomocą której Morawiecki opisuje swoje sześć lat na stanowisku premiera, służy właśnie tej strategii. Ale najmocniej można ją zobaczyć w relacji byłego premiera do decyzji TK o zakazie aborcji eugenicznej.
Od prawie trzech lat słyszymy tę samą mantrę ze strony obozu Morawieckiego, także i tego, który kiedyś skupiał się wokół prezydenta Andrzeja Dudy. PiS stracił władzę z powodu decyzji TK o zakazie zabijania nienarodzonych dzieci. Mówią tak cały czas, chociaż jest to teoria, która całkowicie upraszcza rzeczywistość i w pewnym sensie pomaga Morawieckiemu i jego zwolennikom mniej mówić o błędach za którym stoją właśnie oni. Nie mówiąc już o pewnym cynizmie tej teorii, która na życie nienarodzonych patrzy wyłącznie z perspektywy pragmatyki politycznej.
Morawiecki powtórzył ją teraz u Rymanowskiego, ale poszedł o krok dalej. Bardziej niż kiedykolwiek wcześniej wyraził swoje poparcie dla „kompromisu aborcyjnego”. Przy tym, jego argumentacja niczym nie różniła się od tej, którą od dawna słyszymy, gdy katolicy z Koalicji 13 grudnia wyjaśniają jak to możliwie, że jako wierzący nie mają problemów z proaborcyjną polityką swojego rządu. Pan premier powiedział, że jest on "oczywiście przeciwko aborcji", ale „nie chce nikomu narzucać kwestii ideologicznych” w sytuacji zagrożeń dla Polski. Słowem, ta sama demagogia jaką słyszymy już kilka dobrych lat od ludzi z obozu Tuska. A sprawa jest bardzo jasna: „kompromisem”, który Morawiecki popiera, było zabijanie najmniejszych z nas: dzieci z zespołem Downa, dzieci chorych i niepełnosprawnych. Jak można o tym mówić jako o "kwestii ideologicznej"?
Zdjęcie z Żoliborza
Jest jedno zdjęcie Morawieckiego, które prawdopodobnie zapamiętam do końca życia.
Zostało ono zrobione 19 października 2021 roku na warszawskim Żoliborzu, przed grobem błogosławionego Jerzego Popiełuszki. Po spędzeniu tego dnia w Brukseli, przemówieniu w Parlamencie Europejskim i obronie Polski przed fałszywymi oskarżeniami o zagrożeniu praworządności, Morawiecki wrócił do Warszawy i wieczorem uklęknął przed grobem błogosławionego w dniu jego wspomnienia. Wcześniej, w swoim przemówieniu w Brukseli, wyjaśniał europarlamentarzystom kim jest Popiełuszko i co dla nas znaczy.
Nie musiał tego robić. Ani wspominać błogosławionego tamtego dnia w sercu europejskiej biurokracji, ani przychodzić i składać mu hołd na Żoliborzu. Ale zrobił to, wierzę w to do dziś, z czystego serca.
Jak teraz pogodzi swoje kompromisy, i to w sprawach fundamentalnych, z hołdem dla człowieka, który oddał życie za odmowę kompromisu?
Jak może budować pozycję polityczną na krwi niewinnych i pozostać wiernym wartościom, których bronił błogosławiony Jerzy?
