Czarnek odpowiada Rokicie. "Czy to był bilet wstępu na grilla?"Czarnek odpowiada Rokicie. "Czy to był bilet wstępu na grilla?"

Kandydat PiS na premiera prof. Przemysław Czarnek zdecydował się na łamach "Rzeczpospolitej" w mocny sposób odpowiedzieć na głośny artykuł publicysty Jana Rokity, w którym ten zarzucał Czarnkowi działania prorosyjskie, wręcz przeciąganie PiS-u do "osi zła".
Pod koniec lipca publicysta i były wieloletni polityk PO Jan Rokita po 13-latach zdecydował się przestać być publicystą "Sieci", ponieważ redakcja tygodnika nie zgodziła się opublikować jego tekstu oskarżającego wręcz PiS - a bardziej konkretnie Przemysława Czarnka - o działania prorosyjskie. Wobec tego tekst Rokity opublikowała wówczas "Rzeczpospolita".
Przemysław Czarnek, wykorzystując przydzieloną mu przez Jarosława Kaczyńskiego pozycję kandydata na premiera, próbuje przeciągnąć PiS do grona nienawidzących Zachodu sprzymierzeńców „osi zła”
- oceniał Rokita, nawiązując do słynnej już wypowiedzi Czarnka na antenie Telewizji Republika, w której kandydat PiS na premiera proponował wstrzymanie unijnego finansowania zbrojeń Ukrainy, by zmusić tamtejsze władze do rezygnacji z gloryfikowania ideologii banderowskiej. Sam Rokita ostatnio był jedną z osób występujących na scenie podczas wydarzenia organizowanego przez stowarzyszenie "Rozwój Plus" Mateusza Morawieckiego ("Rozwój+Wy"), określanego w mediach jako "grill Morawieckiego".
Odpowiedź Czarnka
Na łamach "Rzeczpospolitej" Przemysław Czarnek ostro odpowiedział na zarzuty Rokity.
Jeśli nie da się podważyć wiarygodności faktów, zawsze pozostaje próba podważenia wiarygodności tego, kto je zebrał. Z takiego założenia wyszedł były już publicysta „Tygodnika Sieci”, współtwórca Platformy Obywatelskiej i ostatnio jeden z najzagorzalszych krytyków polityki, którą prowadzi Prawo i Sprawiedliwość – Jan Rokita
- rozpoczął swój tekst Czarnek.
Kandydat PiS na premiera zwrócił uwagę na fakt, że wspieranie Ukrainy przeciwko Rosji nie jest sprzeczne z tym, by w relacjach z Ukrainą walczyć o polski interes.
Jan Rokita zdaje się nie rozumieć, że walka o interes geostrategiczny Rzeczypospolitej Polskiej nie wyklucza równoległej walki o pamięć historyczną i szacunek dla naszych rodaków. Dobry strateg nie wybiera między frontami, tylko potrafi nimi zarządzać, dlatego nie ma jakiejkolwiek sprzeczności w podejmowaniu działań, które doprowadzą do klęski Rosji w jej wojnie z Ukrainą, oraz w wymaganiu od władz w Kijowie uczciwości w relacjach z Polską
- napisał polityk PiS.
Moje środowisko polityczne zawsze wiedziało i dalej wie, gdzie jest „oś zła” i po której jej stronie jest Polska. Dlatego to właśnie rząd Prawa i Sprawiedliwości ruszył z pomocą walczącej Ukrainie z o wiele większą determinacją niż reszta Europy. Nie robiliśmy tego jednak dlatego, że Kijów jest kluczowym sojusznikiem, któremu należy zawsze, za wszelką cenę i bez żadnych ustępstw pomagać. Robiliśmy to dlatego, że zwłaszcza my tu, na wschodzie Polski, w bezpośrednim sąsiedztwie wojny, po prawej stronie Wisły, czyli na terenach, które niegdyś przyjaciele Jana Rokity chcieli zostawić bez obrony, dokładnie wiemy, że rozpędzony Putin stanowi dla nas śmiertelne zagrożenie
- zaznaczył Czarnek.
Konieczność naciskania na Ukrainę
Kandydat PiS na premiera ocenił, że to właśnie teraz Polska powinna walczyć o swój interes w relacjach z Ukrainą.
Kiedy, jeśli nie teraz, jest najwłaściwszy moment na to, żeby zacząć stawiać ultimatum i bezwzględnie zacząć domagać się tego, co nam się należy? Czy naprawdę walka o należny szacunek dla ofiar ukraińskiego nacjonalizmu pozycjonuje Polskę w „osi zła”? Chowanie głowy w piasek, ojkofobia, kompleksy narodowe i syndrom niższości były do tej pory domeną byłej partii Jana Rokity, czyli Platformy Obywatelskiej. Czyżby historia zatoczyła koło i niedoszły „premier z Krakowa” przeszedł drogę z krytyka działań partii Tuska do jego mentalnego spadkobiercy?
- napisał polityk PiS.
Będę to powtarzał do znudzenia: Polska powinna używać wszystkich możliwych instrumentów nacisku na Ukrainę, by zeszła z drogi hołubienia morderców, którzy doprowadzili do jednej z największych tragedii w historii narodu polskiego. Do tych instrumentów należą: stopniowe uzależnienie wsparcia od zmiany decyzji dotyczących polityki historycznej, oczekiwanie od Unii Europejskiej, by wywierała naciski na Ukrainę, aby odeszła ona od działań polegających na oddawaniu czci mordercom oraz blokowanie przez polski rząd akcesji Ukrainy do UE tak długo, jak nie zejdzie z tej błędnej drogi
- stwierdził.
"Dość prawicy z pluszu"
W tekście Czarnka pojawił się też fragment, będący ostrą krytyką stowarzyszenia "Rozwój Plus" Mateusza Morawieckiego.
Polacy o konserwatywnych, tradycyjnych i patriotycznych poglądach mają dość prawicy z pluszu. Prawica z pluszu będzie przegrywać lękiem przed złamaniem pseudostandardów poprawności politycznej skalibrowanych przez tzw. elity lewicowo-liberalne. Miękkość w sporze, ostrożność w sądach i gotowość do wymiany zasad na chwilowy spokój to postawa, na którą można sobie pozwolić jedynie podczas luźnej rozmowy przy grillu
- podkreślił Czarnek.
Jana Rokitę z polityki wypchnął Donald Tusk. Lata niebytu to z pewnością dla osoby tak zaangażowanej w życie publiczne musiała być droga przez ciernie. Platforma Obywatelska nie chciała przyjąć z powrotem człowieka, który sprzeciwił się kierownikowi, a drzwi Prawa i Sprawiedliwości pozostawały zamknięte. Kto wie, czy esej Rokity nie był jednocześnie biletem na grilla, który otworzy przed nim drogę do nowego ugrupowania z prawicowego pluszu
- konkludował polityk PiS.
tkwl/Źr. wPolityce.pl za "Rzeczpospolitą"
