Cenzura ws. ekshumacji na Wołyniu? Tak broni się Paweł Kowal!Cenzura ws. ekshumacji na Wołyniu? Tak broni się Paweł Kowal!

Paweł Kowal broni się w sprawie oskarżeń o rzekomą cenzurę pracy dziennikarzy podczas ekshumacji ofiar ludobójstwa na Wołyniu.
Paweł Kowal broni się w sprawie oskarżeń o rzekomą cenzurę pracy dziennikarzy podczas ekshumacji ofiar ludobójstwa na Wołyniu. Wiceminister spraw zagranicznych przekonuje, że „niczego nie zakazał”.
Zbigniew Parafianowicz opublikował książkę pt. „Kłopot z Zełenskim”, w której jeden z rozmówców autora, przedstawiony jako dyplomata, mówił:
Kowal wprowadził – można powiedzieć – cenzurę. Nie wpuszczał dziennikarzy do miejsc, w których trwały prace. Nie pozwalał, by w Puźnikach pojawili się dziennikarze, którzy robiliby zdjęcia wydobywanych ofiar UPA. Dziennikarze mieli pojawić się tam w kontrolowany sposób i nie robić zdjęć dołów, w których były ludzkie szczątki.
Odpowiedź Kowala
Do oskarżeń pod swoim adresem Paweł Kowal odniósł się programie… Zbigniewa Parafianowicza, pt. „Bez Doktryny”.
Nie wprowadziłem żadnej cenzury (…) i nikomu niczego nie zakazałem, bo nie miałem takiego prawa. Ja po prostu radziłem ludziom, którzy tam jadą, żeby pilnowali materiału dowodowego
— mówił Kowal.
Ja oczekuję, żeby mnie w ogóle tym nie obciążać, bo jestem absolutnie pewien, że postępowałem tak, jak każdy odpowiedzialny człowiek
— przekonywał.
Paweł Kowal zapewniał, że chodzi o znaczenie tej sprawy dla Polski.
Osobom, które to prowadzą, mówiłem tylko, żeby pamiętały, że to jest super ważna sprawa dla Polski
— stwierdził.
Kwestia informacyjna jest również istotna i ona w żaden sposób nie była zablokowana
— mówił.
YT/„Bez Doktryny”/mly
